Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 sierpnia 2016

obiadek - zupa w azjatyckim stylu z kaczką i liliowcem

 Wprawdzie obiadek nr 4 był dawno temu i nie prawda, a sezon na liliowca jest już tylko wspomnieniem, ale wrzucam przepis.
Może się jeszcze przyda (np. mi)


Ogólnie liliowiec jest super rośliną (zwłaszcza ta najstarsza, pomarańczowa odmiana). Kwitnie jak głupi przez prawie 3 miesiące, ma dużo ślicznych kwiatów, w kształcie podobne do lilii (vide polska nazwa), choć trochę mniejsze, nie pachnące tak mocno i krótkotrwałe (angielska nazwa to: one day lily). Za to nadrabia ilością kwiatów na jednej roślinie i pokrojem rośliny (jak nie kwitną wyglądają jak jasna, średniowysoka trawa o szerokich źdźbłach). W przeciwieństwie do lilii, które wyglądają jak tyczki i tylko kwiaty mają ładne (i w dodatku wszystko je lubi podgryzać co też nie wygląda za ładnie). W dodatku mają teraz już dużo odmian o różnych kolorach i trochę przesuniętym terminie kwitnienia. Nadal uważam, że"zwyczajna" pomarańczowa odmiana jest najfajniejsza, bo kwitnie najobficiej i najdłużej, ale jak się pomiesza dużo odmian toteż wyglądają fantastycznie.


 Dodatkowa zaleta: dzięki temu, że mają dużo kwiatków i że pojedynczy kwiatek jest krótkotrwały nie żal jest go zerwać i schrupać, albo dodać do zupy.
Sam kwiatek smakuje jak lekko słodkawa sałata.

Danie zainspirowane przepisem Pinkcake, ale dostosowane do moich preferencji.

zupa w azjatyckim stylu z kaczką i liliowcem
1 spora pieść kaczki
2 średnie cukinie
2 kalarepki
2-3 marchewki
opakowanie (ok. 200 g) boczniaków
kolba kukurydzy
1 cebula
opakowanie (200g) makaronu ryżowego lub sosjowego (lub  2 opak. udon)
bulion (ja bezczelnie korzystam z kostki rosołowej)
kawałek imbiru,
łyżeczka suszonej trawy cytrynowej
łyżeczka mielonej kurkumu
sos sojowy do smaku
garść pąków liliowca
rozwinięte kwiaty liliowca do podania
oliwa lub olej (tu lubię wykorzystać zalewę z suszonych pomidorów)

Cebulę zeszklić, dodać starty imbir i kaczkę pokrojoną ma małe plasterki (może być ze skórą lub częścią skóry - wytopiony tłuszcz nada zupie więcej aromatu). Smażyć parę minut na sporym ogniu, dorzucić boczniaki i dodać parę chlustów sosu sojowego (dokładna ilość zależy od preferencji i stopnia "słoności" posiadanego sosu). Podsmażać aż boczniaki zmiękną. Dodać marchewkę, kalarepę i cukinię i zalać bulionem. Dodać trawę cytrynową i kurkumę. Gotować kilka minut, oskrobać kolbę z ziarenek i dodać je razem z makaronem i pąkami liliowca - gotować do momentu aż makaron będzie miękki i sprężysty (ok. 3-5 minut). Można dosmaczyć większą ilością imbiru, kurkumy sosu sojowego, a nawet sokiem z limonki (trzeba uważać żeby nie przesadzić).
Podawać udekorowane całymi kwiatami liliowca.







wtorek, 26 stycznia 2016

obiad na szybko

ostatnio tak mi się nie chce...
przedpołudnia spędzam snując się po mieszkaniu, a popołudnia, kiedy się budzę na kursie krawieckim (bardzo fajny zresztą, uszyłam swoją pierwszą w życiu spódnicę !)
W rezultacie za obiad zabieram się zwykle późnym wieczorem, kiedy głodni i zmęczeni wracamy do domu.
I wtedy musi być szybki.
Jedną z takich pozycji jest nieśmiertelny klasyk mojego dzieciństwa : 

ryż ze śmietaną i cynamonem:
torebka ryżu na osobę,
opakowanie śmietany
owoce (mogą być jabłka, lub dowolne mrożone owoce - ja najbardziej lubię z wiśniami)
cukier,
cynamon, 
sól (ryż trzeba osolić)

Ryż ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu. Owoce zasypać (szczodrze) cukrem i podsmażąć na wolnym ogniu aż zrobi się żel lub w przypadku jabłek - papka z pojedynczymi kawałkami.
Śmietanę wymieszać z cukrem i cynamonem (do smaku, ale cynamonu dużo!)
Nakładać do miseczek w dowolnych proporcjach.

Drugą nieortodoksyjny, szybki makaron na orientalną nutę, z pysznie rozpływającym się kozim serem, mlekiem kokosowym i ostrymi akcentami z chilli i czarnuszki 

makaron z mlekiem kokosowym, serem kozim i czarnuszką
makaron
1 mała cukinia
kostka (ok 200 g) twardego sera koziego
kawałek pora
ok. 1/2 szklanki bulionu
ok. 200 ml mleka kokosowego lub śmietanki
czarnuszka
oliwa z oliwek, najlepiej z chilli
sól, pieprz do smaku

Makaron ugotować na bardzo 'al dente', odcedzić. Pora pokroić dość drobno i zeszklić na oliwie, dodać cukinię i dusić przez kilka minut, a następnie dolać bulionu i podgrzewać na wolnym ogniu kolejne parę minut. Dodać mleko kokosowe lub śmietankę kokosową (jeżeli mleko nam się rozwarstwi nie mieszać, tylko dodać samą gęstą część pozostałą odlewając - można potem wykorzystać np. do zrobienia pysznego kakao), wymieszać, dorzucić makaron i podgrzewać mieszając od czasu do czasu, aż wchłonie nadmiar płynu. Na koniec przed samym podanie dorzucić kozi ser pokrojony w kostkę, wymieszać i posypać czarnuszką.


czwartek, 7 stycznia 2016

wege ?

Kuchnia wegetariańska zrobiła się ostatnio bardzo modna.
Jakkolwiek sama bardzo często gotuję bezmięsnie (nie lubię i nie umiem kupować mięsa), to do kuchni z założenia wegetariańskiej, podchodzę bardzo nieufnie.
Do samej idei nic nie mam - w sumie, produkcja mięsa jest mało ekonomiczna czy przyjazna środowisku, więc im więcej wegetarian tym lepiej.
Z mojego doświadczenia wynika jednak, że potrawy z założenia wegetariańskie są niedobre. Brakuje im dna, są płaskie i nawet pomimo mocnego przyprawiania brak im ... esencji.
Jest to o tyle śmieszne, że bezmięsnych potraw niewegetariańskich to nie dotyczy - naprawdę  nie wiem na czym to polega.
Dostałam jednak "Jadłonomię" - kuchnia roślinna i nawet na okładce napisane, że przepisy nie tylko dla wegan*. Dużo o książce słyszałam, a i ofiarodawczyni - moja teściowa jest nią absolutnie zachwycona (nie jest wegetarianką). Czemu, więc nie spróbować?

Jak na razie zrobiłam dwa przepisy, oba na zupę z kalafiora naszego z Mężem ukochanego warzywa.
Zupa z pieczonego kalafiora nie była zbyt udana -standardowy problem kuchni wegeteriańskiej
Za to chowder był rewelacyjny.
Gęsty, sycący i absolutnie przepyszny.
Panowie , którzy ze mną jedli potwierdzą.
Ale, przyznaję się bez bicia - zmodyfikowałam przepis. Dla wegetarian taka wersja mogłaby już nie być akceptowalna.... ale mój Maż powtarza, że nie ma takie potrawy, która po dodaniu odpowiedniego sera nie byłaby lepsza i chyba się z nim zgadzam - w każdym razie ja nie znalazłam żadnego przykładu, który by temu przeczył.

Chowder kalafiorowo-kukurydziany
1 kolba kukurydzy (u mnie 3/4 puszki kukurydzy)
1 mały kalafior
1 młody por (lub cebula)
łodyga selera naciowego (pominęłam)
5 suszonych pomidorów w oleju
1 pęczek szczypioru z cebulkami
1l mleka [roslinnego](u mnie 2-3 szklanki zwykłego)
2-3 szklanki bulionu (u mnie ok. 1l)
kilka łyżek oleju z suszonych pomidrów
2 liście laurowe
1 ziernko ziela angielskiego
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
1/4 łyżeczki chilli
1/4 łyżeczki całki muszkatołowej
sól, pieprz
ok 200 g startego sera cheddar
3-4 ziemniaki/1 batat lub kawałek dyni (autorka przepisu sugeruje batata, dynię lub selera)


Ziarna kukurydzy oddzielić od kolby (kolbę wyrzucić)
Kalafiora podzielić na bardzo małe różyczki, pora i selera pokroić w talarki, posiekać suszone pomidory.
W garnku rozgrzać olej z pomidorów (można dodać troszkę oliwy z oliwek), dodać przyprawy z wyjątkiem gałki i warzywa i dusić mieszając ok. 10 minut. Można też dodać podgotowane w bulionie ziemniaki i/lub bataty albo selera
Posiekać szczypiorek, do podduszonych warzyw wlać mleko (ja wlałam mieszankę bulionu z mlekiem, z większą ilością bulionu niż mleka, bo chciałam dodać sera, wiec nie zależało mi tak bardzo na zabielaniu zupy).. Gotować na małym ogniu 10-15 minut aż kalafior będzie miękki. Wlać bulion (w zależności od gęstości - lub w mojej wersji dosypać 3/4 startego sera) doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową, wsypać 3/4 szczypiorku z cebulkami i dokładnie wymieszać( resztą udekorować). Podawać z dobrym chlebem (w mojej wersji jeszcze posypane resztą sera), jako dodatek można też podac pokruszony ser z niebieską pleśnią.

Uwagi:
Mój kalafior był naprawdę nieduży.
Wyszła mi porcja na 3 dość głodne osoby.
Moim zdaniem wędzona papryka jest tu niezbędna.

*Weganie dla odmiany są dla mnie zupełnie niezrozumiali i szaleni i bardzo im współczuję.
Zwłaszcza niemożliwości jedzenia nabiałów ze szczególnym uwzględnieniem wszelkiej maści serów żółtych i pleśniowych.
A te ich substytuty są paskudne i smakują kartonem

wtorek, 8 grudnia 2015

cukiniowa zupa mojej mamy

Zaskakująco prosta w wykonaniu i delikatna w smaku zupa najlepsza do podawania z prażonymi płatkami migdałów lub parmezanem.

Dla mnie w tej chwili idealna, bo z anginą przyplątało mi się zapalenia jamy ustnej i nie mogę gryźć.
Żebym jeszcze czuła jej smak ...

Zupa cukiniowa
3-4 średnie cukinie
ok. 1 l bulionu
2 łyżki masła
biały pieprz
do podania podprażone płatki migdałów i/lub parmezan

Cukinie zetrzeć na tarce o grubych oczkach i odcisnąć z nich nadmiar płynu, wrzucić na głęboką patelnię z rozpuszczonym masłem i poddusić aż będzie miękka i "szklista" zalać bulionem, zmiksować doprawić solą i białym pieprzem.

poniedziałek, 9 listopada 2015

jedna kaczka w dwóch odsłonach

Mamy z moim Mężem troszkę różne gusta kulinarne, dlatego ja kaczkę jadłam w postaci kotlecików z ryżem i duszoną cukinią z sosem z marynaty, a On we wrapie z dodatkiem jeszcze sałaty, sera i papryki (barbarzyńca - ta kaczka tam ginęła w natłoku)
Ale kaczka była w sumie ta sama i prze-pysz-na !

kaczka na 2 (na 2 sposoby i na 2 osoby)
ok. 400-500 g kaczej piersi ze skórą
1 średnia cukinia
200 g ryżu

ew.
 1/2 małej głowki sałaty lodowej
1/2 czerwonej papryki
trochę startego chedara

marynata:
sok z polówki grapefruita,
2-3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki miodu
łyżeczka octu balsamicznego
łyżeczka sosu sojowego
kawałek imbiru wielkości kciuka
duży ząbek czosnku
szczypta soli, pieprzu do smaku

Kaczkę (razem ze skórą) pokroić na dość grube plastry i roklepać na cienkie kotleciki. Mokre składniki marynaty wymieszać, zetrzeć do środka imbir i czosnek umieścić kotleciki z kaczki w marynacie na kilka godzin.
Ugotować ryż na sypko. (lifehack - można nagrzać piekarnik żeby trzymać w nim części obiadu by w oczekiwaniu na resztę nie wystygła i podgrzać tortille). Cukinię pokroić w słupki
Kotleciki wyciągnąć z marynaty (nie odsączając zbytnio), usmażyć odłożyć (do piekarnika). W powstałym sosie (ew. uzupełnionym częścią marynaty) poddusić cukinię aż będzie miękka. Kotleciki i  duszoną cukinie podawać z ryżem lub kotleciki pokroić w paski, wymieszać cukinię z ryżem i poszatkowaną sałatą lodową. dorzucić paprykę pokrojoną w kostkę i garść startego chedara - zawiną w ciepłą tortillę i podgrzewać aż ser się rozpuści.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Przepis na niedzielę

To kubek kawy, lody i "Ulubione warzywa Pana Wilkinsosna".
A przepis na niedzielny obiad sam się jakoś znajdzie.
Nawet jeśli na niedzielny obiad przychodzą rodzice, a lodówka świeci semi - pustkami (tzn. jest w niej sporo jogurtów i sera, ale z tego trudno wymodzić obiad).

Książka mnie zachwyciła. Najpierw grafiką na okładce i ogólnym"klimatem", który mi kojarzy się z latami 60-tymi (odstająca tektura okładki* i obicie grzbietu tkaniną w kropeczki, czerpany papier...) oraz pięknymi zdjęciami.
Potem ogólną filozofią, wedle której najpierw powinno się wybierać na jakie warzywa mamy ochotę (najlepiej sezonowe), a dopiero potem dobieranie do nich mięsa czy ryb (od których "normalni ludzie" zwykle zaczynają) i na koniec dodatków złożonych z węglowodanów.
Podobają mi się też wskazówki praktyczne i dotyczące uprawy warzyw.
W ogóle książka o uprawie i przygotowaniu warzyw jest super pomysłem, nie tylko w erze slow food'a. A mój wewnętrzny ogrodnik zaciera ręce z uciechą...



Na pierwszy ogień i niedzielny obiad poszedł: pieróg z botwinką i fetą.  Zamieniłam w nim ciasto filo na francuskie i jeszcze zanim w sklepie okazało się, że jest tylko jeden pęczek botwinki postanowiłam, że zrobią ją pół na pól ze szpinakiem (który autor przepisu podaje jako zamiennik), bo mój mąż zawsze jęczy, że nie lubi botwinki. Co wcale nie przeszkadza mu chwalić i brać dokładki barszczyku ukraińskiego z tejże nielubianej botwiny :]

pieróg z botwinką, fetą i szpinakiem
pęczek botwiny (org. x2)
ok 100-150 g świeżych liści szpinaku (opcjonalnie)
(czerwona) cebula pokrojona w kosteczkę
250g sera feta
łyżka orzeszków piniowych

łyżka ziaren sezamu
opakowanie ciasta francuskiego (org. 10 płatów ciasta filo +80 g stopionego masła)
3 jajka (org 4)
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej, sól i pieprz do smaku, oliwa


Piekarnik nagrzać do 180*C
Umytą i grubo pociętą botwinę i szpinak podsmażyć 2-3 minuty (aż zmięknie) na rozgrzanej oliwie z gałką muszkatołową, pieprzem i ew. solą .
W dużej misce umieścić orzeszki pinii, cebulę i pokruszoną fetę i dokładnie wymieszać. Dodać odsączoną botwinę, wymieszać. Dodać ubite jajka i krótko wymieszać, do połączenia składników.

Masę wyłożyć na ciasto, rozsmarować równomiernie na połowie powierzchni i zalepić w trójkątnego pieroga. Wierzch posypać ziarnami sezamu (można posmarować odrobiną jajka) i nakłuć widelcem i wstawić do piekarnika na ok 30-40 min aż ciasto będzie złociste.

(jeśli używa się ciasta filo)
Odłożyć 2 płaty ciasta filo na bok. Resztę układać w wysmarowanej masłem formie (naczyniu żaroodpornym) po 2, posmarować masłem, kolejne 2, posmarować masłem, aż do uzyskania  4 podwójnych warstw. Nałożyć nadzienie równomiernie i podwinąć brzegi ciasta na wierch. Przykryć odłożonymi płatami, zalać resztą masła i posypać sezamem.Nakłuć widelcem i piec 50-60 minut. Wyjąć z piekarnika na 10 minut przed podaniem.

*osobną kwestią jest czy to praktyczne i czy się nie zniszczy ...
podejrzewam, że raczej się zniszczy przy pierwszym zamoczeniu, ale wygląda ładnie


poniedziałek, 13 kwietnia 2015

optymistyczny obiad na...

Miał być obiadkiem środowym przełożonym na piątek. W rezultacie był niedzielny. Ale równie dobry będzie w każdy dzień tygodnia. Łatwy, szybki, kolorowy i smaczny. Czego chcieć więcej ?



Obiad optymistyczny:
pierś z kurczaka/indyka - 1-2 kotlety na osobę
garść świeżych liści szpinaku na osobę
garść truskawek
garść fiołków/bratków/stokrotek*
kozi ser pleśniowy
ryż
kukurydza (u mnie z puszki)
banan
łyżka jogurtu naturalnego
łyżeczka przyprawy curry
trochę mąki,
soli, pieprzu, papryki w proszku do smaku
ew.łyżka majonezu

Ryż ugotować na sypko. Mąkę wymieszać z solą, papryką, pieprzem ew. ziołami prowansalskimi, obtoczyć drobiowe kotlety w mieszance i podsmażyć na złoto (lub skorzystać z patelni beztłuszczowej - wtedy bez mąki). Szpinak i truskawki umyć, osuszyć, rozdrobnić, wrzucić do miski z pokrojonym serem kozim. Ryż podgrzać na patelni z odrobiną masła, dorzucić kukurydzę (+opcjonalnie ziarenka np słonecznika). Wykonać sos cioci Ewy: Banana dokładnie rozgnieść widelcem, wymieszać z jogurtem (i ew. majonezem, ale ja uważam że bez lepszy), dodać curry (ilość wg uznania).
Drób podawać z sosem,  ryż z kukurydzą, a sałatkę wymieszać, wyłożyć na talerz i posypać kwiatkami.

*fiołki czy bratki są dość neutralne w smaku "smakują jak sałata" jak twierdzi mój mąż. Stokrotki są nieco bardziej intensywne, rumiankowe

niedziela, 23 listopada 2014

menu urodzinowe

Wiem że nie wypada się chwalić, więc nie będę opowiadać jaką to jestem szczęściarą (a jestem, naprawdę), ale tylko popatrzcie na moje cudne prezenty i menu urodzinowe
Krakersy serowe 
100 g masła w temp pokojowej
175-200 g sera z niebieską pleśnią np. lazur
1 żółtko
sól do smaku
125 g mąki pszennej
50 g mąki kukurydzianej lub kaszy manny

Masło wymieszać z pokruszonym serem i żółtkiem (i solą), dodać suche składniki i zagnieść ciasto. Odłożyć je na 30 min. do lodówki. Rozwałkować na grubość ok 5 mm  i wykrawać dowolne kształty.
Piec 10-15 min w temp. 175*C, studzić na kratce.
przepis z "How to be domestic Godess" Nigelli

kanapki z :

pastą z jabłek i boczku(Æbleflæsk za Beą)
kilkanaście cienkich plastrów bekonu / boczku
4-5 jabłek (np. odmiana Boscop)
2 szalotki (lub 1 średnia cebula)
Plastry bekonu wytopić i zrumienić na patelni (najlepiej z wysokimi brzegami), przełożyć na ręcznik papierowy lub na talerz (tłuszcz pozostawiamy na patelni).
Szalotki / cebulę obrać i pokroić.
Jabłka umyć, pozbawić gniazd nasiennych i pokroić w ósemki.
Szalotki / cebulę przełożyć na patelnię i zrumienić kilka minut na tłuszczu; następnie dodać jabłka, dokładnie przykryć pokrywką i dusić na wolnym ogniu kilkanaście minut, aż jabłka będą odpowiednio miękkie. Kilka minut przed końcem dodać odłożone plastry boczku.

pastą z gorgonzoli  i ziarenkami granata
1 opakowanie gorgonzoli (ok. 150 g)
1/3 szklanki  śmietany (u mnie 30%)
ziarenka wyłuskane z niedużego granatu

gorgonzolę pokruszyć do garnuszka, dodać śmietankę i podgrzewać na małym ogniu, mieszając, aż ser się rozpuści. Wystudzić, rozsmarować na kanapkach i posypać ziarenkami granata lub innymi drobnymi owocami


tort makowy konfiturą pomarańczową i kremem z białą czekoladą
ciasto
300g maku
270 g cukru
8 dużych jajek (żółtka i białka oddzielnie)
3 łyżki kaszy manny (u mnie 5  zamiast migdałów)
2 łyżki mielonych migdałów
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki ekstraktu z migdałów
krem (moja modyfikacja*)
800g serka mascarpone
200 g białej czekolady

150 ml konfitury z pomarańczy (u mnie ta - jest boska)
ew.poncz 50 ml likieru pomarańczowego +2 łyżki wody

Mak dzień wcześniej zalać wrzątkiem i zostawić na noc lub zalać wodą i gotować 20 min od momentu zawrzenia, a następnie odcisnąć i zemleć 2-krotnie przez maszynkę (ja kupiłam suchy, zmielony mak).
Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodać mak, kaszę mannę, migdały, proszek do pieczenia i ekstrakt migdałowy i zmiksować. Następnie ubić białka na sztywną pianę i delikatnie wmieszać do masy makowej (najpierw1/3, żeby rozluźnić, a potem resztę). Dno tortownicy (⌀23 cm, ale u mnie była kwadratowa i trochę większa) wyłożyć papierem do pieczenia i przełożyć do niej ciasto. Piec ok 45 min (do suchego patyczka) w temperaturze 175*C. Studzić w uchylonym piekarniku.


Białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, wmiksować do serka.Wystudzone ciasto przekroić na 3 blaty, dolny posmarować konfiturą pomarańczową (można wcześniej nasączyć 1/3 ponczu, ale nie jest to konieczne tort i tak jest dość wilgotny), przełożyć kremem z białą czekoladą, przykryć kolejnym blatem (można nasączyć ponczem), ponownie przełożyć kremem i przykryć kolejnym blatem. Resztę kremu rozsmarować na wierzchu  i na bokach. Dowolnie przyozdobić.
przepis z  "Moich deserów i wypieków" Doroty Świątkowskiej z Moje Wypieki


* osobiście nie mam jakoś szczęścia do kremów z białą czekoladą. Tym razem zrobiłam tak jak w przepisie z częścią bitej śmietany (chociaż tam jest waniliowy a nie z czekoladą), ale krem wyszedł mi za rzadki i lekko grudkowaty. Dlatego następnym razem robię na samym serku mascarpone.

P.S. Nie należy do rozpuszczonej białej czekolady dodawać żadnych aromatów ani alkoholi bo się zważy !

wtorek, 11 listopada 2014

środowe obiadki..

W zeszłą środę był najlepszy obiad jaki zrobiłam od dłuższego czasu. Wymaga trochę zachodu, ale naprawdę jest tego wart. Poezja smaku.

Wołowe kuleczki nadziewane mozzarellą
na 4 porcje
ok. 500 g mięsa wołowego dobrej jakości
1 opakowanie (150g sera) mozzarelli w kuleczkach
1 puszka krojonych pomidorów
1 jajko
1 cebula
2 duże ząbki czosnku
oliwa, olej
sól, pieprz do smaku

Czosnek i cebulę drobno posiekać, zeszklić na oliwie. Zwiększyć ogień dodać pomidory i podgrzewać aż sos zgęstnieje, doprawić (można dodać kostkę rosołową).
Oddzielić białko od żółtka.
Białko ubić na dość sztywną pianę, obie części jajka delikatnie wymieszać z mięsem (+sól i pieprz). Mięsną masę nabierać łyżką, nadziewać kulką mozzarelli i zlepiać tak by ser został w środku (pomaga zwilżanie rąk w czasie pracy). Obsmażać na oleju z każdej strony i przekładać
do sosu. Gotować w sosie ok 10 minut podawać z sypkim ryżem lub kaszą.
przepis pochodzi z "Polska gotuje" luty-marzec 2012

piątek, 31 października 2014

obiadki środowe.

Odkąd napisałam poprzedniego posta odbyło się już kilka obiadków środowych.
Tylko jakoś nie mam weny żeby o tym pisać.
Z rzeczy które już kiedyś pokazywałam była zupa z pora ( z odrobinę większą ilością ziemniaków, zmiksowana w krem). Była sałatka z makaronu ryżowego z kurczakiem, rzodkiewką i ogórkiem z dodatkiem pieczarek.
W tym tygodniu były knedle z morelami z przepisu Anny-Marii.

A kiedyś tam jeszcze był

Kurczak musem gruszkowym, rukolą i parmezanem
1/2 piersi kurczaka na osobę
1 spora gruszka na osobę
opakowanie rukoli
ok. 200 g parmezanu
sól,pieprz , sok z cytryny
masło oliwa

Gruszki obrać, pokroić na ósemki. Na patelni rozpuścić masło, wrzucić na nie gruszki i na małym ogniu, pod przekryciem dusić aż będą miękkie (można dodać łyżkę cukru). Miękkie gruszki razem z sokiem który puściły przełożyć do blendera, zmiksować na gładko (może być potrzeba dolać wody).
Kurczaka umyć osuszyć, usunąć błonki i ew. chrząstki. Pokroić wzdłuż na 2-3 cm plastry. Na patelni rozgrzać łyżkę masła z łyżką oliwy, dodać łyżkę soku z cytryny, podsmażyć mięso na dużym ogniu z każdej strony (lub jeśli nie robimy dużej ilości można po prostu usmażyć kurczaka i pominąć część z piekarnikiem). Przełożyć na blachę piekarnika wyłożoną papierem, posypać solą, pieprzem, startym parmezanem piec w 180*C do momentu kiedy po przekrojeniu nie będzie różowy.
Podawać przykryty rukolą, z kleksem sosu gruszkowego i wiórkami parmezanu.

poniedziałek, 6 października 2014

obiadki środowe

Teraz kiedy nie mieszkamy już "na końcu świata" ludzie jakby chętniej nas odwiedzają. I muszę powiedzieć, że możliwość spędzania większych ilości czasu ze znajomymi i to jeszcze we własnym domu (nie muszę wracać potem, bo już tu jestem) jest bajeczną perspektywą.
Dlatego wymyśliłam (z małą pomocą Krzysia) Obiadki Środowe.
Króle Poniatowskim nie jestem, ale gotuję nieźle i na tym na razie się skupiłam.
Kombinuję wprawdzie może z jakimiś filmami, a może coś jeszcze ciekawszego wyskoczy, ale na razie formuła sprowadza się do spotkania znajomych, dla których ja gotuję dobry obiad (a potem zrzucamy się na składniki).
Pierwsze dwa były na sprawdzonych przepisach.
Najpierw był bogracz
A za drugim razem ziemniaki z bzikiem + zupa ziemniaczana z kremem serowym i orzechami + pieczone jabłko na deser. (światowy dzień wegetarianizmu)

Z czego tylko zupy ziemniaczanej nie było jeszcze na tym blogu :]

Zupa ziemniaczana z kremem serowym i orzechami włoskimi
ok 1 kg ziemniaków
włoszczyzna
cebula
majeranek
łyżka masła

ser typu roquefort
2 łyżki śmietany (18%)

drobno posiekane orzechy włoskie

W dużym garnku zarumienić na maśle pokrojoną drobno cebulę z majerankiem. Zalać wrzątkiem,wrzucić obraną włoszczyznę: marchewki, pietruszki selera. Zagotować bulion (z kostką rosołową jeśli ktoś lubi, a co). Dorzucić pokrojone w drobną kostkę ziemniaki. Gotować aż zaczną się rozpadać, zmiksować na gładko.
Przed samym podaniem drobno posiekać orzechy włoskie i przygotować krem serowy. Roqueforta pokroić na drobniutkie kawałeczki i podgrzewać na małym ogniu na patelni aż się rozpuści. Wymieszać ze śmietaną. Podawać z zupą i orzechami w formie
małych kuleczek (zrobionych łyżeczką do herbaty), bardzo "esencjonalny", wyrazisty.

A w przyszłym tygodniu planuję kurczaka w sosie gruszkowym z parmezanem i rukolą, a na deser "róże" gruszkowe

niedziela, 16 lutego 2014

bura zupa

bura jak habit mnicha, a może nawet jak moje myśli o powrocie do pracy. Zdecydowanie nie reprezentacyjna, zwłaszcza, że podawana z dużą ilością czosnku.
Z drugiej strony mam w ogóle pracę, a zupa jest pyszna i sycąca.
Nie byłam przekonana do zupy fasolowej z pesto, ale właśnie ono nadaje jej charakteru.
Naprawdę fajna opcja na zimowy rozgrzewający obiad, a tak sobie myślę, że czosnkowy aromat przegoni nie tylko amatorów rozmowy, ale też infekcje.

Jest to przyśpieszona wersja przepisu z książki "Soup!", który w oryginale robiony był z dodatkiem było pesto z czosnku niedźwiedziego. Uprościłam sobie życie zamieniając fasolę, suchą i moczoną przez noc, na tą z puszki. Od siebie dodałam kilka ziemniaków, a także trochę pozmieniałam w pesto (orzechy włoskie zamiast piniowych i bazylia z hojną porcją czosnku zamiast czosnku niedźwiedziego)

bura zupa
2 puszki białej fasoli*
4 nieduże ziemniaki
1 por
2 ząbki czosnku
masło/oliwa
ok.1 1/2 litra bulionu
sól, pieprz, ostra papryka; do smaku

pesto
garść parmezanu
garść orzechów włoskich
spora garść świeżej bazylii
2-3 ząbki czosnku
ok. 1/3 szklanki oliwy z oliwek
ew. czosnek granulowany, sól

Pora i czosnek drobno pokroić, zeszklić na maśle (oliwie) nie dopuszczając do zbrązowienia. Ziemniaki obrać oraz pokroić w drobną kosteczkę, dodać do pora i czosnku, zalać gorącym bulionem. Fasolę odsączyć i dorzucić do zupy. Gotować aż ziemniaki będą miękkie.
Przygotować pesto: parmezan i orzechy umieścić w blenderze i zmiksować z grubsza na proszek, dodać bazylię, posiekany czosnek i po trochu dolewać oliwy miksując do uzyskania pasty.
Zupę także zmiksować, doprawić (ja dodałam tu trochę oliwy z chilli i ostrej papryki) podawać z pesto (i świeżym chlebkiem najlepiej)

*puszka 400g fasola typu kidney lub cannellini

środa, 4 grudnia 2013

zupa słomianej wdówki

Chodziła za mną od pewnego czasu ta zupa, ale, że Moje Szczęście nie przepada za mlekiem kokosowym i curry... To zrobiłam ją sobie jak wyjechał. Dodałam od siebie dużo dobrych rzeczy, jak groszek cukrowy i mała kukurydza i jeszcze cukinię i wyszła pyszna. A jej rozgrzewające właściwości są szczególnie doceniane, kiedy nie ma kto Cię przytulić i ogrzać.

rosół curry
1 cebula
1 łyżka tłuszczu do podsmażenia (u mnie oliwa z chilli)
kurczak (1 pierś/2-3 udka bez kości)
puszka mleka kokosowego
kilka pomidorków koktajlowych (pokrojony pomidor/2-3 łyżki pomidorów z puszki)
2 łyżki curry w proszku/ 2-3 łyżki ulubionej pasty curry
2 liście limonki kaffir
1 opakowanie makaronu ryżowego
pół cukinii
ok. 100 g groszku cukrowego
ok. 100 g małych kukurydz
1 marchewka
opcjonalnie: 1 łodyga trawy cytrynowej
opcjonalnie: 1 łyżeczka galangalu (pokrojony w plastry 1 cm imbiru)
opcjonalnie: sok z limonki

Pokrojoną cebulę podsmażyć na 1 łyżce tłuszczu. Dodać kurczaka, podsmażyć aż mięso się zetnie. Zalać ok. 3/4 l wody, dodać mleczko kokosowe, curry, limonkę kaffir, pokrojoną trawę cytrynową, chilli, galangal (imbir).
Wymieszać dokładnie i gotować ok. kwadransa. Wtedy ew. dosolić zupę, dodać pomidory resztę warzyw, gotować jeszcze 5-10 minut, do miękkości warzyw. Doprawić sokiem z limonki.

niedziela, 1 grudnia 2013

zupa błyskawiczna

Na urodziny dostałam własnoręcznie (przynajmniej częściowo) wykonany zestaw do robienia zdjęć jedzeniu. How cool is that ?!

Oczywiście trochę czasu minie zanim wpłynie to w jakikolwiek sposób na jakość moich zdjęć... na przykład nie udało mi się dziś rozszyfrować jak się przyczepia aparat do statywu - ręce opadają.

W każdym razie  zupa 
Jest w ślicznym, optymistycznym, wiosennym kolorze, jest pyszna i zrobienie jej zajmuje dosłownie chwilę.
A wszystko czego potrzeba to mrożony groszek i bulion.
Można oczywiście dodać ziemniaki i/albo cukinię aby zagęścić, lub trochę boczku dla aromatu, albo trochę tabasco żeby podkręcić smak. Ale wersja podstawowa posypana li odrobiną sera (najlepiej parmezanu, ale cheddar też się sprawdza) też jest pyszna.

Zupa z zielonego groszku
ok. 1 kg mrożonego zielonego groszku
ok 1,5 litra bulionu
garść tartego sera, najlepiej parmezanu
ew. kilka plastrów wędzonego boczku
cukinia
kilka ziemniaków

W wersjo podstawowej: zagotować bulion, wrzucić groszek i gotować aż będzie miękki. Zmiksować groszek (ja zwykle miksuję ok połowy - resztę zostawiam w zupie w całości), przelać  z powrotem do pozostałego bulionu i groszku, zagotować. Dosolić dopieprzyć lub dodać tabasco do smaku, podawać posypane serem.
W wersji z cukinią i ziemniakami warzywa te dorzucić chwilę wcześniej - groszek dochodzi dosłownie w 10 minut.
W wersji z boczkiem najpierw podsmażyć boczek w garnku na zupę, kiedy tłuszcz się wytopi zalać bulionem, zagotować dodać groszek. Przed zmiksowaniem lepiej jest wyłowić boczek. Zmiksować, doprawić, udekorować boczkiem. W tej wersji można zrezygnować z sera.

piątek, 29 listopada 2013

happy birthsday to me, again

Znów jestem o rok starsza, ale jakoś mi to nie przeszkadza, nawet pomimo tego (a może dlatego), że ten rok upłynął mi szybciej niż którykolwiek z poprzednich.

A obiad..., jak to obiad. Obyło się bez jakiś fajerwerków, ot smaczny posiłek. Daniem obiadowym było tajine z kurczaka z morelami i migdałami, które w stosunku do oryginalnego przepisu, skróciłam o część przypraw, a wzbogaciłam o odrobinę różowego wina. Przyzwoity obiad nie wymagający zbyt dużo pracy (choć czasu trochę tak).
Natomiast deser czyli tarta z pieczonym jogurtem mnie trochę zawiodła. Ma fajną konsystencję i jest prosta do zrobienia, ale na próżno szukać w niej charakterystycznego dla jogurtu, lekko kwaskowatego posmaku, ze względu na który zrobiłam to ciasto.
A drugoplanowe role, na zdjęciach grają prezenty, ode mnie dla mnie. Szczególnie podoba mi się miseczka z rudzikiem. Uwielbiam te ptaszki.

Tajine z kurczakiem, morelami i migdałami

ok 0,6 kg filetów z piersi kurczaka
2 cebule szalotki
ząbek czosnku
sól
duża garść suszonych moreli
100 g migdałów bez skórki
50 ml różowego wina
mieszanka suszonych: kolendry, cynamonu, imbiru, czarnego pieprzu, kardamonu,gałki muszkatołowej, goździków, w równych proporcjach lub gotowa Ras el Hanout (ja użyłam niewielkiej ilości graam marsali - te same składniki)

Mięso pokroić na duże kawałki, natrzeć mieszanką przypraw z solą (jeśli jest czas - odstawić pod przykryciem na kilka godzin). Usmażyć je na oleju do lekkiego zezłocenia. Na tej samej patelni podsmażyć pokrojoną w drobna kostkę cebulę z czosnkiem. Cebulę i mięso przełożyć do garnka do tajine lub innego żaroodpornego naczynia i zalać 300 ml gorącej wody (u mnie z dodatkiem wina). Wymieszać, dodać pokrojone w kostkę suszone morele. Przykryć szczelnie i wstawić do piekarnika, nagrzanego do 180*C na 45 minut. Na koniec, na patelni przyrumienić migdały, dodać do dania. Można też skropić sokiem z cytryny i
posypać natką z pietruszki (ja zrezygnowałam z cytryny i pietruszki)

tarta z pieczonym jogurtem
100g zimnego masła
100g mąki pszennej
łyżka cukru pudru
żółtko
łyżka miodu
Nadzienie jogurtowe:
250 ml jogurtu greckiego lub naturalnego
1 1/2 jajka (jajko + białko)
łyżka mąki pszennej
1/4 szklanki cukru pudru (lub więcej, do smaku)
łyżka golden syrupu lub miodu
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

200 g malin/jeżyn/borówek amerykańskich

Składniki na ciasto umieścić w naczyniu i szybko zagnieść. Z ciasta uformować kulę, spłaszczyć, owinąć folią, schłodzić w lodówce przez 30 minut.
Po wyjęciu, rozwałkować je na papierze do pieczenia na grubość około 3 mm, następnie razem z papierem przenieść nad formę od tarty, obrócić, delikatnie odkleić papier i wylepić nim formę do tarty (moja jest wąska i dość długa- jak na zdjęciu) Na ciasto wyłożyć papier do pieczenia, a następnie na papier wysypać kulki ceramiczne fasolę lub ryż, które obciążą ciasto. Wstępnie podpiec w temperaturze 190ºC przez 15 minut, następnie papier usunąć, piec kolejne 20 minut lub do mocnego zrumienienia ciasta. (powinno być całkowicie wypieczone, ponieważ nadzienie jest bardzo płynne). Wyjąć z piekarnika.
Składniki na nadzienie jogurtowe zmiksować w blenderze, odstawić na kilka minut żeby ewentualna, powstała pianka opadła. Wylać na podpieczony spód wstawić do piekarnika rozgrzanego do 190ºC i piec około 20 minut. Nadzienie powinno być ścięte na całej powierzchni tarty, szczególnie pośrodku. Wyjąć z piekarnika, przestudzić. Schłodzić przez 2 godziny w lodówce, przed podaniem udekorować owocami.

Uwaga: moja foremka jest długa i wąska (mieści się na niej ok 1/3 tego co na standardowej formie do tarty), zagniotłam więc ciasto ot tak nie z przepisu, dlatego na pełnowymiarową tartę odsyłam do oryginalnego przepisu

poprzednie urodzinowe obiady:
obiad urodzinowy mamy 
obiad urodzinowy
i wprawdzie walentynkowy obiad, ale na urodziny też może być, zwłaszcza jesienne

a na deser piosenka która z jakiegoś powodu do urodzin mi pasuje

wtorek, 24 września 2013

drobne radości i falafele

Jesień. Ku mojemu zdziwieniu nie taka straszna. Są kasztany, i mgła, i anemony. 
A M.ostatnio odkrył falafele. Odkryciu niestety towarzyszyły niedobre sałatki, ale nie ma tego złego .
Można samemu (czyt. moimi ręcami) zrobić pyszną sałatkę z falafelami.
Była na tyle dobra, że myślę, iż na stałe wejdzie do naszego menu.

sałatka z falafelami
12 falafeli*
mieszanka sałat ( u mnie rukola i młode liście buraka)
2 rodzaje ostrego sera pleśniowego (np blue stilton i reblochon )
1 marchewka
1 mała cukinia
garść nasion dyni
sos: śmietana 2 ząbki czosnku, zioła prowansalskie, łyżeczka oliwy (z chilli), łyżeczka soku z cytryny, sól, pieprz do smaku

 Falafele podgrzać (np wrzucić do piekarnika). W tym czasie cukinię pokroić w ćwiartki, zblanszować (zalać lekko osolonym wrzątkiem im odstawić na kilka minut), odcedzić. Nasiona dyni podprażyć na suchej patelni. Obraną marchewkę i sery pokroić w słupki. Wymieszać składniki na sos, a sałaty opłukać i odsączyć. Wszystkie składniki umieścić w misce (falafele dobrze połamać na pół) i wymieszać.

*Falafele można pewnie zrobić samemu zrobić, ale ja kupuję. Te moje maj,ą wielkość orzecha włoskiego i 12 waży ok 200 g

niedziela, 4 sierpnia 2013

na szybko czy na szybciej ?

 Polędwica wieprzowa i szparagi - świetne połączenie. W wersji bardziej skomplikowanej (choć nadal szybkiej) z serem z niebieską pleśnią, w wersji szybszej z boczkiem.

Obiad wersja 1*
(2 porcje)
kawałek polędwicy wieprzowej długości dłoni
pęczek szparagów (spory)
ok 50 sera pleśniowego (blue cheese/ blue Danish)
łyżka masła/oleju

Szparagi opłukać, odłamać zdrewniałe końce. Garści szparagów obciąć końcówki i te końcówki zblanszować (wrzucić na 2 min do gotującej się wody), resztę ugotować w osolonej wodzie jak to szparagi. Polędwicę podzielić na 2 kawałki, które rozbić/rozwałkować na cienkie plastry. Delikatnie posolić i popieprzyć. Na każdym plastrze ułożyć kilka zblanszowanych szparagów, dodać pokruszony ser (troszkę) i zawinąć spinając wykałaczką/ami. Przełożyć  na rozgrzaną patelnię(posmarowaną masłem/olejem) smażyć z każdej strony na średnim ogniu 3-5 minut. Podawać z resztą szparagów posypanych resztą pokruszonego sera

Wersja 2
kawałek polędwicy wieprzowej długości dłoni
pęczek szparagów (może być mały)
ok 80 g boczku/bekonu

Boczek, polędwicę i szparagi pociąć na drobne kawałki. Wrzucać, w tej kolejności, na rozgrzaną patelnię (polędwicę jak się z boczku z grubsza wytopi tłuszcz, szparagi, kiedy polędwica jest ścięta). Po dodaniu szparagów  przykryć pokrywką i dusić kilka minut aż będą miękkie. dosolić, dopieprzyć do smaku.

* oryginalny przepis pochodzi z nr 3 Kukbuka i jest na polędwicę wołową. Zakłada marynowanie jej w sosie sojowym z miodem i dodanie jeszcze dymki do środka. Druga wersja jest "resztkówką" po pierwszej

czwartek, 23 maja 2013

piątek nadciąga !

A może piknik ?
 W menu : kurczak w pistacjowej panierce i poniedziałkowa sałatka ze szparagami (przepis Bei modyfikowany). Lekko i przepysznie. Wszystko pieczone.

kurczak w pistacjowej panierce
(oryginalny przepis z "Realfood cookbook" na udka z kurczaka)
4-5 małych filetów z kurczaka (lub 1 1/2 dużego pociąć na mniejsze)
2 garści pistacji bez skorupek
pół szklanki mąki
1 jajko
2 łyżki mleka
sól, papryka (u mnie wędzona), pieprz + inne ulubione przyprawy do smaku

 Rozgrzać piekarnik do 220*C. Pistacje, 2 łyżki mąki sól i przyprawy wrzucić do blendera. Miksować do momentu, aż pistacje będą z grubsza posiekane. Wysypać na talerz. Na drugim talerzu wymieszać mąkę z przyprawami, a na trzecim jajko z mlekiem ("rozbełtać"). Kurczaka obtoczyć w doprawionej mące, dokładnie "zmoczyć" w jajku i obtoczyć w miksie pistacjowym. Powtórzyć z resztą kawałków kurczaka, ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec ok. 10 minut. 
szparagowa sałatka poniedziałkowa z mango:
mieszanka sałat/rukola
pęczek szparagów
2 słodkie ziemniaki
1 dojrzałe mango
garść ugotowanej komosy*
5 łyżek oliwy z oliwek,
1/2 łyżeczki octu balsamicznego

Ziemniaki obrać.Pokroić w plastry, a te na ćwiartki. Szparagi opłukać, odłamać zdrewniałe końce (wystarczy ugiąć łamią się w dobrym miejscu) pokroić w kęso-kawałki. Ułożyć ziemniaki i szparagi na blaszce. Przy pomocy pędzelka posmarować oliwą (można wcześniej, dla aromatu dodać do niej skórkę z cytryny/wcisnąć ząbek czosnku/odrobinę wędzonej papryki) i delikatnie posolić. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220*C na 10 minut.
Mango obierać nad misą blendera (najpierw odkroić połówki od pestki, potem od strony miąższu, nie przecinając skórki, pokroić wzdłuż, a następnie w poprzek, a następnie nacisnąć od spodu wypychając  kostki mango do góry (kostki do sałatki). Odkroić je od skórki, tak żeby sok (i mniejsze kawałki) ściekał do środka. Zeskrobać resztki miąższu ze skórki do blendera, dodać kilka mniej kształtnych kostek mango, 2 łyżki oliwy troszkę octu balsamicznego, szczyptę soli i zmiksować.

Do przewozu proponuję sałatę i sos wziąć osobno, a resztę składników wrzucić do jednego pojemnika.
A ponieważ składniki do sałatki i kurczak pieką się w tej samej temperaturze i potrzebują mniej więcej tyle samo czasu, to bardzo ładnie się to zrównolegla.
Kurczak dobrze się przewozi w dowolnym pudełku i jest też dobry na zimno.
Jak widać kosz piknikowy jakkolwiek bardzo stylowy i fajny nie jest do pikniku niezbędny, a w butelce jest Malibu z mlekiem :D

Czas na piknik z home&you - półmetek!

*po informacje o komosie i jak się gotuje komosę odsyłam do Bei

poniedziałek, 13 maja 2013

obiad na poniedziałek

Szybki, lekki, przepyszny. Lekko gorzkawa, chrupiąca cykoria z kozim serkiem, pod pierzynką z parmezanu i okruszków.
Niebo w gębie, a zrobienie zajmuje tylko chwilę.

Swoją drogą, pamiętałam, że był gdzieś taki przepis, ale zanim znalazłam, to zrobiłam. Jak się okazało niemal całkiem wg przepisu.

Zapiekana cykoria z kozim serkiem
3 cykorie (1 1/2 na głowę)
ok. 100 g koziego serka pleśniowego
pół kromki wysuszonego chleba
kawałek (ok 10 g) parmezanu
sól

(przed przygotowaniem można umieścić cykorie głąbem w kopczyku soli żeby "wyciągnęła" z nich gorycz, ale nie jestem pewna czy ta metoda skutkuje)
Cykorie przekroić wzdłuż, na pół, posypać odrobiną soli, ułożyć w naczyniu żaroodpornym/foremce, a na nich po plastrze koziego sera (u mnie kozi somerset brie). Piec w piekarniku nagrzanym do ok. 200*C przez 10-15 minut. Kromkę chleba połamać, wrzucić wraz z grubsza pokruszonym parmezanem do blendera i zmiksować na sypko. Wyciągnąć cykorie z piekarnika, posypać parmezanem z okruszkami (można wcześniej kozi serek trochę "rozdziabać" jeśli się nie rozpuścił całkiem) i wstawić do piekarnika na kolejne kilka (do 10) minut. Podawać od razu po wyjęciu z piekarnika

wtorek, 7 maja 2013

szybko, szybko

Zrobienie tego obiadu zajmuje jakieś 10 -15 minut tyle ile ugotowanie makaronu. Maciejowi do gustu nie przypadł (za kwaśny), ale mnie smakował. Nie powala na kolana, ale to połączenie smaków jest zadziwiająco dobre.
cytrynowe spaghetti
(przepis pochodzi z "Moich notatek kuchennych Gwyneth Paltrow)
makaron typu spaghetti (350 g)
1 cytryna
100 g sera parmezan lub grand padano
garść bazylii
sół, pieprz

Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu zostawiając ok. pół szklanki wody z gotowania. Ser wymieszać w
misce z sokiem i otartą skórką z cytryny oraz odlaną wodą (będzie potrzeba kilka łyżek, należy dodawać w miarę potrzeby zaczynając od 3-4) wrzucić gorący odcedzony makaron, wymieszać (w miarę potrzeby dolać więcej wody jeśli "sos" nie będzie rozprowadzał się równomiernie) dodać porwanąlub pociętą bazylię i podawać.