Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 listopada 2012

lekko...

Festiwal dyniowy się wprawdzie skończył, ale mi zostało jeszcze trochę dyni (ku rozpaczy M.). Zrobiłam pyszne, leciusieńkie pancakes z przepisu Bei. Oczywiście z moimi modyfikacjami, bo M. wyżłopał całe mleko, a mi do sklepu się iść nie chciało, więc zastąpiłam je sokiem, świeżo wyciśniętym z pomarańczy i dorzuciłam jeszcze skórkę pomarańczową z przypraw dodając tylko cynamon. Placuszki miały cudną konsystencję i lekki pomarańczowy posmak i naprawdę musiałam się ograniczać żeby z 8 zostawić M.chociaż 2...
 
Dyniowe Pancakes
ok. 160g mąki
3 łyżki brązowego cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki cynamonu
1 szklanka soku z pomarańczy
150 g dyniowego puree
2 łyżki oliwy
1 jajko
2-3 łyżeczki skórki z pomarańczy
Wymieszać mąkę, cukier, proszek i cynamon. W osobnej misce wymieszać sok, dynię, oliwę, jajko i skórkę  a następnie wlać do suchych składników i dobrze wymieszać(można zmiksować i po trochu dodawać suche składniki). Na rozgrzanej patelni smażyć dyniowe placuszki (po ok. 2 minuty z każdej strony) na rumiany kolor.


  Dorzucam kilka zdjęć z muzeum wachlarzy - też lekkie. Mi najbardziej podobały się te drukowane ze ściągawkami z botaniki, historii czy polityki. Choć koronkowe na bazie z kości słoniowej też robiły wrażenie.



poniedziałek, 29 października 2012

dyniowe mufffiny

.."Dzień X eksperymentów dyniowych. Dyniowe muffiny z cynamonem, chilli i chrupiącą, cukrową posypką. M. zrozpaczony pojawieniem się w domu kolejnej dyni i słodkościami na ostro"....

Tak na serio. Muffinki puchate i wilgotne, z lekko pikantną nutą. Dobre, ale nic zwalającego z nóg (jak to muffiny) inspirowane tym przepisem.

dyniowe muffiny
gdzie jutro pojedziemy ?
ok 300g dyni startej na tarce o grubych oczkach
150 g brązowego cukru
150g mąki
1,5 łyżki cynamonu
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 ostra papryczka (u mnie suszona i zmielona)
1/2 szklanki soku pomarańczowego
1/2 szklanki oleju
1 jajko
+ 2-3 łyżki brązowego cukru na posypkę

Suche składniki wymieszać w jednej misce, mokre w drugiej, na koniec wmieszać startą dynię. Nałożyć ciasto do foremek, posypać wierzch cukrem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 175*C na ok. pół godziny.

Swoją drogą jedna z firm zajmujących się reklamą miała całkiem fajny pomysł - obrazek na którym ukryte jest 75 stacji Londyńskiego metra. Ja znalazłam 60, a Wy ?
tu dla ułatwienia mapka metra

słówko dnia: surly- niemiły, gburowaty

sobota, 27 października 2012

mini pumpkin pie


Po próbie wykonania frytek z dyni  (były... znośne) poddałam się. M. w ogóle uważa moje eksperymenty z dynią za kretyńskie i twierdzi, że dynia jest teraz hipsterska. Może i ma rację. W każdym razie nie poddałam się jeszcze tak całkiem i zamierzam w najbliższym czasie dorzucić dynię do curry, albo do zupy, ale grać pierwszych skrzypiec już raczej nie będzie. Na razie zaś eksperymentuję z dynią na słodko. Wcześniej były bułeczki, dzisiaj tartaletki - mini pumpkin pie's (i nawet M. się zgodził, że smaczne) inspirowane przepisem Liski

mini pumpkin pie's
dowolne kruche ciasto (np. to lub to), ja zrobiłam swoje "na oko"
3-4 kopiaste łyżki pure z dyni (dynię pokroić piec ok godzinę w temp. 180*C, obrać, zmiksować/przetrzeć przez sito)
1 jajko
2 łyżki mąki kukurydzianej lub ziemniaczanej
3 łyżki brązowego cukru
1/2 łyżeczki cynamonu

Wylepić foremki ciastem, podpiec na złoty kolor. Składniki na nadzienie wymieszać/zmiksować wlać do podpieczonego ciasta piec jeszcze około 10 minut (temp. 180*C)



słówko dnia : pinafore- fartuszek

wtorek, 23 października 2012

dynia w muzeum ?

Post planowany był na wczoraj wieczorem, ale nie wyszło, bo się zaczytałam. Wychynęłam z odmętów książki przed chwilą i śpieszę nadrobić zaległości. W czwartek byłam w londyńskim Muzeum Historii Naturalnej. W pierwszej chwili doszłam do wniosku, że pies drapał wszystkie eksponaty w muzeum. Sam budynek jest bajeczny. Z zewnątrz wygląda jak bajkowy pałac od wewnątrz zapiera dech w piersiach. Swobodnie można by było w nim kręcić Harrego Pottera i udawać, że to Hogwart.







 Kiedy już trochę ochłonęłam, zrobiłam kilka zdjęć i udało mi się domknąć usta ruszyłam na wycieczkę, tym razem już zwracając uwagę na eksponaty (choć ewolucję człowieka nadal pominęłam - wiem na ten temat i tak więcej niż bym chciała) i doszłam do sali z minerałami i kamieniami szlachetnymi. Faaajne zbiory. Pobawiłam się w rozsądną srokę, która tylko patrzy na błyskotki, ale ich nie zabiera.
plaster marmuru - malowała natura :D
kamień pochodzenia organicznego - wapień

opale

największy znaleziony kryształ złota i w dodatku jak dla mnie ma ewidentny kształt rzeźby

turkusy, chyba

turmaliny

topazy i rubiny



piryt


Podobała mi się też część "darwinistyczna"-pomarańczowa muzeum z wielkim "kokonem" (znacznie brzydsza część pod względem architektonicznym - zbyt nowoczesna jak dla mnie) tłumacząca jak się archiwizuje i łapie zbiory, jak się rozpoznaje gatunki, jak organizuje wyprawy... Tu nie było dla mnie zbyt wielu nowości- to wszystko już wiedziałam, ale podobała mi się interaktywność wystawy, podobały mi się zielniki i kolorowe owady na długich szpilkach. A dla kogoś kto nie musiał się uczyć entomologii, nie oznaczał roślin z kluczem i nie robił zielników na botanikę... myślę że byłoby to fascynujące.





konik polny i motyl en face
 Kawałek dalej w pomarańczowej części muzeum (kolor oznacza jaka to część zbiorów) weszłam do kuchni szalonego naukowca. Przerażającej i fascynującej. Pełnej roślin i zwierząt w słoikach wypełnionych alkoholem lub formaliną.



Na dinozaury czasu nie starczyło, ale rzuciłam okiem i wyglądały imponująco. Wrócę z M. je pooglądać. W końcu każdy mały chłopiec interesował się kiedyś dinżarłami. Może mi jakąś bajkę opowie ?


Anyway it would be a hell of Halloween party at there! Można by zabrać podwójnie dyniowe drożdżówki, puścić muzykę i nie martwić się dekoracjami.

podwójnie dyniowe drożdżówki
(przepis na ciasto stąd)
ok. 1/2 kg dyni (ważonej przed upieczeniem) upieczonej
300 g mąki
50+50 g brązowego cukru (do ciasta i do nadzienia)
45g masła
1 łyżeczka drożdży instant
niecała 1/2 szklanki mleka kokosowego
1/2 łyżeczki gram marsala
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki cynamonu
łyżeczka skrobi (maki) ziemniaczanej lub kukurydzianej

Upieczoną dynię zmiksować lub przetrzeć przez sito (można przetrzeć tylko trochę do ciasta, a resztę przecierać jak ciasto będzie wyrastało). 2-3 łyżki wymieszać z rozpuszczonym tłuszczem i mlekiem, w drugim naczyniu wymieszać suche składniki (50 g cukru, mąkę, drożdże), dodawać powoli mokre, zagnieść elastyczne ciasto, odstawić na godzinę do wyrastania. Resztę dyni wymieszać  z cukrem, skrobią i przyprawami. Wyrośnięte ciasto zagnieść podzielić na w miarę równe kulki (9-10). Z każdej kulki zrobić placuszek, umieszczać 2 łyżeczki  przecieru z dyni i zlepiać jak pieroga. Porolować chwilę (żeby lepiej się skleiło i znów było w miarę kulką) układać na blaszce do pieczenia sklejeniem do dołu. Zostawić do wyrośnięcia (ok. 30 minut) pod przykryciem. Piec w 180°C około 20 minut.

Po ostygnięciu można namalować roztopioną czekoladą czaszkę na wierzchu drożdżówek czyniąc z nich Halloweenowe danie (choć nie jest to konieczne- po prostu moje drożdżówki w założeniu miały mieć kształt czaszek, ale ciasto było zbyt rzadkie na manipulowanie nim w ten sposób)
 

słówko dnia : indignant-oburzony

poniedziałek, 31 października 2011

uparciuchy

Mój uroczy, kochany, młodszy braciszek uparł się, że chce zrobić lampion z dyni (wydrążyliśmy, wyciął 1 oko, a reszta została dla mnie)
Ja uparłam się i ryzykuąc urwanie ramienia przytaszczyłam 5 kg dyni makaronowej (znajomi na uczelni patrzyli na mnie jak na ufoludka)
z połówki mojej dyni wspólnymi siłami wykonaliśmy pierogi dyniowe (

w tym miejscu chciałam serdecznie podziękować mojemu, wspaniałemu mężczyźnie i mojej mamie za nieocenioną pomoc)
ja zrobiłam, farsz, ciasto, M. rozwałkował i pociął na kółka, a mama lepiła te śliczne brzeżki.

pierogi z dynią makaronową
350 g mąki
1 jajko
1/8 l wody
farsz (pomysł z przepisu na dynię makaronową wzięłam z książki "Klapsa czy Konferencja"*)
2,5 kg dyni makaronowej
główka czosnku
150 g masła
2 łyżki bułki tartej
sól, gałka muszkatołowa, garść suszonej mięty


Dynię wydrążyć, posypać solą, zawiąć w folię aluminiową i upiec do miękkości (ok godziny). Czosnek drobno posiekać, wymieszać z masłem, włożyć masło zw wydrążoną"dziurkę". Wystudzić, osączyć zbędną wodę, wymieszać z bułką, doprawić. Zagnieść ciasto na pierogi, lepić.


*Liska pisała o niej tu

piątek, 28 października 2011

kurka wodna


Dumna niesłychanie z siebie przytaszczyłam do domu 5 kg (mało mi torba ramienia nie oberwała) dyni makaronowej i jeszcze kilogramowy kawałek "bledziocha", który nie wiem jak się nazywa ale dynią niewątpliwie jest. I on poszedł na pierwszy ogień, a właściwie na zupę.
Od razu się tłumaczę - nazywa się kurka wodna, bo zawiera kurki i kurczaka. Całkiem smakowita.

Z ciekawostek ostatnio dowiedziałam się, że słowo "kurczak" wywodzi się z gwary warszawskiej dla której charakterystyczna była końcówka -ak, póki istnieli jeszcze rdzenni warszawiacy. Wcześniej mówiło się kura, albo kurczę, alko kur... a przynajmniej tak twierdzi mój przewodniczy znajomy

kurka wodna z dynią
1 duża pierś z kurczaka
5-6 średnich ziemniaków
ok 350 g dyni
3 marchewki
ok 400g kurek
woda
sól, pieprz, papryka do smaku

Kurczaka pokroić w kostkę, wrzucić do wody, zagotować (najprawdopodobniej trzeba będzie zszumować). Obrać ziemniaki, dynię i marchewkę. Dynię i ziemniaki pokroić w kostkę i razem z kurkami dorzucić do "rosołu", kiedy będą miękkie dorzucić marchewkę, doprawić, podawać gorące


wtorek, 25 października 2011

zmeczenie materiału


To było kilka naprawdę ciężkich dni, a tydzień się jeszcze nie skończył.
Dziś na przykład spałam 4 h, wczorajszy dzień poświęciłam prezentacjom i referatom, a w niedzielę szlajałam się po mokrej i zimnej Majkowsi robiąc zdjęcia krzunom i chwastom, po uprzednim podwiezieniu dziadkom ostatniego ciasta (które robiłam w piątek i sobotę). Razem wyszły 2 torty, biszkopt, placek ze śliwkami, babka kokosowa i ciasto z owocami i budyniem (oba "lekko" spalone) A w czwartek albo środę było ciasto (chlebek) dyniowo-bananowe z przepisu Asi z Kwestii Smaku.
Ale zdjęć nie ma. Aparat też jest zmęczony (i głodny) robi "brudne" zdjęcia i takie "pin-ping", które znaczy "spierdalaj, póki nie dostanę nowych baterii nie robię", a ja nie mogę ani znaleźć akumulatorków, ani się zdecydować żeby zakupić nowe.

Chlebek dyniowo-bananowy pachnie i smakuje jak piernik, trochę się rozpada przy krojeniu i jest b. dobry z dżemem (obniżyłam trochę ilość cukru, zastąpiłam kilka składników w stosunku do oryginału)
150 g pieczonej dyni (zważonej po upieczeniu)
2 szklanki mąki razowej (u mnie 3 zboża)
11/2 szklanki płatków owsianych + do posypania formy
1/4 szklanki cukru
2 płaskie łyżeczki sody
pół łyżeczki cynamonu
50 g masła roztopionego
1/4 szklanki oliwy extra vergine
1/3 szklanki płynnego miodu/ syropu klonowego
2 czubate łyżki dżemu
2 jajka
1 duży banan

zmiksować razem wszystkie składniki mokre, suche zmieszać w misce i połączyć (krótko wymieszać) z mokrymi. Wyłożyć ciasto do przygotowanej (wysmarowanej i posypanej bułką/mąką/kaszą manną) formy. Piec 45 minut lub do suchego patyczka w temp 170*C


piątek, 5 sierpnia 2011

sezon leśny

domowa jagodzianka na śniadanie
retro* ryż z jagodami z tego przepisu
naleśniki z serem i jagodami
i fioletowe palce nie do domycia
A w sezonie grzybowym,
który właśnie się zaczyna
zamykając oczy widzę grzyby
podgrzybki, duże, małe, zmieniają się i rosną jak w kalejdoskopie
w sezonie grzybowym śni mi się grzybny kalejdoskop

z pierwszych kurek w tym sezonie zrobiłam tartaletki, kolejne lądowały w tarcie grzybowej, pierogach z dynią, marynowane w słoiczku...
i jeszcze będą, nie tylko kurki, ale i podgrzybki.
Zaczynają się !

tarta grzybowa
ok. 1/2 kg grzybów ( mogą być różne)
120 g sera z niebieską pleśnią
1 cebula
oliwa

100 g masła
150 g mąki
1 żółtko
szczypta soli
ew. łyżka albo dwie zimnej wody jeśli się nie chce kleić
sól pieprz

Grzyby umyć, wyczyścić, pokroić na małe kawałki. Na patelni lub woku podsmażyć drobno pokrojoną cebulę, dodać grzyby i podgrzewać na wolnym ogniu, od czasu do czasu mieszając. W międzyczasie zagnieć kruche ciasto, wylepić nim formę i podpiec w piekarniku w tem. 180*C do złotego koloru. Kiedy grzyby są już miękkie dodać pokrojony w drobną kostkę ser (zostawić ok 1/3). Wymieszać do całkowitego rozpuszczenia sera, doprawić, odparować jak najwięcej wody. Wyłożyć grzyby na podpieczony spód, posypać resztą sera i wstawić do piekarnika na ok 1/2 h

pierogi z dynią i kurkami
ciasto na pierogi np z tego przepisu**
250g sera mascarpone
300-500 g obranej, surowej dyni (ja użyłam dyni piżmowej [butternut squash])
120-150g kurek
1 cebula
oliwa z oliwek
sól pieprz, papryka, ew. gałka muszkatołowa

Dynię dokładnie wysmarować olejem, posypać solą pieprzem, wstawić do piekarnika nagrzanego do 200*C i piec do miękkości (można w tym momencie się powstrzymać i mieć świetne frytki, o niepowtarzalnym smaku, tylko trochę słodkawe). Odstawić upieczoną dynię do ostygnięcia, przygotować ciasto na pierogi. Podsmażyć cebulę, dodać kurki, podgrzewać aż będą miękkie. Dynię zmiksować, wymieszać z serem kurkami, doprawić i nakładać do pierogów (można na jakiś czas wstawić farsz do lodówki lub zamrażalnika, żeby nie był tak "mazisty"). Podawać z masłem ziołowym.* słowa "retro" i "vintage" są teraz bardzo na topie co mnie denerwuje, bo jak coś co jest staromodne może być jednocześnie modne?! I bardzo mnie złości jeśli moje przekonania i gusta wpisują się akurat w najnowsze trendy. W każdym razie autorka przepisu nazwała go właśnie tak, dlatego tego nie zmieniam
**Na tym przepisie się też wzorowałam