Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 stycznia 2014

zima?


 pierwsze zdjęcie z grudnia, pozostałe z dziś
Zima w Londynie ...



niedziela, 30 czerwca 2013

community garden

Fajna sprawa. Popularne na zachodzie i powolutku zaczynają się też pojawiać w Polsce.
W gruncie rzeczy idea jest prosta. Community garden (ogród komunalny, choć ja wolę tłumaczenie społecznościowy) jest to kawałek ziemi uprawiany wspólnymi siłami przez grupę ludzi.
Zdaje się, że wywodzi się to z Anglii, gdzie budowano niewielkie osiedla ze wspólnymi ogrodami. Nadal jest zresztą takich sporo w Londynie.
Poza ogólną koncepcją ogrody komunalne różnią się między sobą znacznie. Mogą wyglądać tak:




To wersja chyba najbardziej zbliżona do "oryginału". Prywatny, zamknięty community garden, do którego dostęp mają tylko mieszkańcy okolicznych domów. Zwykle ma postać ogrodzonego skweru otoczonego budynkami. Czasem przylega do jednej ze "ścian" i wtedy mieszkańcy mogą wychodzić prosto do ogrodu. Inni muszą użyć kulczyka do furtki i przejść przez ulicę 









To wersja hippstersko-proekologiczna. Ten konkretny ogród jest nastawiony na mobilność. Chodzi o to, żeby w razie gdyby pojawiła się konieczność opuszczenia miejsca, w którym w danej chwili znajduje się ogród (community gardens często "odzyskują" przestrzeń np. po starych magazynach,albo wyburzonych budynkach, nierzadko są to miejsca o nieuregulowanym statusie prawnym) nie było z tym większych problemów i nie stracić roślin. Do tego dochodzi recykling (choćby tej kanapy -czyż nie jest fantastyczna
?)


 Może być też typ, gdzie uprawia się głównie warzywa na wyniesionych rabatach. Może być tak, że wszyscy zajmują się całym ogrodem, albo tak, że każdy ma swój kawałek i uprawia na nim z grubsza co chce.W "moim" community garden wszyscy zajmują się właśnie całym ogrodem, pod czujnym okiem opiekuna ogrodu, a jeśli akurat jest zbiór, to rozdziela się go pomiędzy osoby akurat pracujące w danym momencie w ogrodzie. Aktywności ogrodowej można poświęcać tyle czasu ile mamy ochotę: można pojawiać się na każdym spotkaniu grupy ogrodniczej (3x w tyg) lub raz na 2 miesiące. A sam ogród jest otwarty codziennie i pełni funkcję parczku.





To tylko 3 z wielu typów. Są też wilflower/wildlife community gardens (enklawy dla zwierząt i ludzi w sercu miasta), ale zdjęcia z nich nie wyglądają tak dobrze. Ogólnie rzecz biorąc community gardens często łączone są z edukacją, promowaniem zdrowego trybu życia, uprawianiem własnych warzyw lub zachęcaniem dzikiej fauny do życia w mieście. Dlatego też są bardzo różnorodne i zasady w każdym są trochę inne.


niedziela, 10 marca 2013

perełki

*"żywopłot" na ścianie pochodzi z doniczek :D

niedziela, 3 marca 2013

rocznice

Maciej pojawił się na tym padole łez ćwierć wieku temu, a londyńskie metro ma go na koncie aż półtora (wieku).
Z okazji urodzin metra w muzeum transportu odbywa się wystawa najlepszych plakatów związanych z metrem. A że plakaty tfl są niesamowite, z jajem i zabawne, to chętnie wybraliśmy się obejrzeć 150 plakatów, które uznano za najlepsze.








 Nasz ranking wygrał plakat ze ślimakami. Niestety ciężko było mu zrobić zdjęcie, bo światła się w szybce odbijały...

Najwyraźniej przygotowują się już  także do dwusetnej rocznicy...





Z okazji urodzin M. tort musiał się pojawić nawet jeśli na imprezę nie było miejsca ani czasu.

tort cytrynowo-limonkowy
(biszkopt "rzucany" z tego przepisu)
5 jajek
3/4 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej

1/2 opak. serka mascarpone
1/2 opak śmietany kremówki

lemon curd* limonkowo-cytrynowy

sok wyciśnięty i skórka otarta z 1 1/2 cytryn i 2 limonek 
2 żółtka
2 jajka
100 g cukru
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka oliwy

Wszystkie składniki na lemon curd, prócz oliwy umieścić w garnuszku (odłożyć łyżkę skórek do dekoracji) i zagotować, mieszając. Pogotować, mieszając, przez 2 minuty. Jeśli będą grudki przetrzeć przez sitko lub zmiksować blenderem. Dodać oliwę i znów pogotować przez 2 minuty. Ostudzić
Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta (ja to robię na bardzo wolnych obrotach miksera).
Tortownicę o średnicy 20 - 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka).
Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić. Przekroić na 3 - 4 blaty.
Śmietanę ubić na sztywno, dodawać stopniowo serek , a pod koniec ubijania powoli lemon curd do smaku (może być konieczność trochę dosłodzić w stosunku do oryginalnego przepisu zmniejszyłam ilość cukru o połowę).
Biszkopt pokrojony na blaty posmarować resztką lemon curda, po czym przełożyć kremem i udekorować skórkami 

*ja zrobiłam z podwójnej porcji (3 cytryny, 3 limonki) z założeniem, że chcę, żeby mi kremu zostało na kanapki

niedziela, 13 stycznia 2013

London Ice Sculpting Festival

W Londynie zrobiło się nagle znacznie zimniej. Może pogoda postanowiła być przychylna organizatorom London Ice Sculpting Festival ?
Na szczęście 2 swetry, cienki polar i kurtka okazały się wystarczającą izolacją i bez szczękania zębami obejrzałam rzeźby i proces ich tworzenia.
Było też kilka atrakcji: Lodowe szachy (niestety okazało się że są tylko 2 lodowe rzeźby, a gra polega na przesuwaniu plastikowych pionków po lodowej szachownicy), Ściana z Lodu, na której można było spróbować zostawić swój ślad, a także Snow Pit zawierający ścinki z rzeźb w postaci brudnawego śniegu, który najwyraźniej był dużą atrakcją dla dzieci (no ale czemu się dziwić? Ostatnio znajomi M. nie chcieli uwierzyć, że w Polsce śnieg leżący przez miesiąc na ulicach nie jest niczym niezwykłym i byli przekonani, że śnieg na plaży jest zupełnie fizycznie niemożliwy).

















 Można też było skorzystać z Master class i samodzielnie wyrzeźbić małego niedźwiedzia lub pingwina z lodu.

















 Niektórym zawodnikom słońce sprzyjało bardziej niż innym, a tematy rzeźb i techniki też były różne. Mnie bardzo podobała się rzeźba pumy, ale w ten sprawie jako zapalona kociara nie jestem obiektywna.

  Po głębszym namyśle jednak zagłosowaliśmy z M. na tego pana (reprezentant Anglii) i jego rzeźbę. Byliśmy pod wielkim wrażeniem, ponieważ te ścianki grubości mojego palca wycinał i wygładzał przy pomocy piły mechanicznej (sic!), a i ażurowa panorama Canary Wharf była ładna i ciekawa