Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

obiad na szybko

ostatnio tak mi się nie chce...
przedpołudnia spędzam snując się po mieszkaniu, a popołudnia, kiedy się budzę na kursie krawieckim (bardzo fajny zresztą, uszyłam swoją pierwszą w życiu spódnicę !)
W rezultacie za obiad zabieram się zwykle późnym wieczorem, kiedy głodni i zmęczeni wracamy do domu.
I wtedy musi być szybki.
Jedną z takich pozycji jest nieśmiertelny klasyk mojego dzieciństwa : 

ryż ze śmietaną i cynamonem:
torebka ryżu na osobę,
opakowanie śmietany
owoce (mogą być jabłka, lub dowolne mrożone owoce - ja najbardziej lubię z wiśniami)
cukier,
cynamon, 
sól (ryż trzeba osolić)

Ryż ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu. Owoce zasypać (szczodrze) cukrem i podsmażąć na wolnym ogniu aż zrobi się żel lub w przypadku jabłek - papka z pojedynczymi kawałkami.
Śmietanę wymieszać z cukrem i cynamonem (do smaku, ale cynamonu dużo!)
Nakładać do miseczek w dowolnych proporcjach.

Drugą nieortodoksyjny, szybki makaron na orientalną nutę, z pysznie rozpływającym się kozim serem, mlekiem kokosowym i ostrymi akcentami z chilli i czarnuszki 

makaron z mlekiem kokosowym, serem kozim i czarnuszką
makaron
1 mała cukinia
kostka (ok 200 g) twardego sera koziego
kawałek pora
ok. 1/2 szklanki bulionu
ok. 200 ml mleka kokosowego lub śmietanki
czarnuszka
oliwa z oliwek, najlepiej z chilli
sól, pieprz do smaku

Makaron ugotować na bardzo 'al dente', odcedzić. Pora pokroić dość drobno i zeszklić na oliwie, dodać cukinię i dusić przez kilka minut, a następnie dolać bulionu i podgrzewać na wolnym ogniu kolejne parę minut. Dodać mleko kokosowe lub śmietankę kokosową (jeżeli mleko nam się rozwarstwi nie mieszać, tylko dodać samą gęstą część pozostałą odlewając - można potem wykorzystać np. do zrobienia pysznego kakao), wymieszać, dorzucić makaron i podgrzewać mieszając od czasu do czasu, aż wchłonie nadmiar płynu. Na koniec przed samym podanie dorzucić kozi ser pokrojony w kostkę, wymieszać i posypać czarnuszką.


poniedziałek, 9 listopada 2015

jedna kaczka w dwóch odsłonach

Mamy z moim Mężem troszkę różne gusta kulinarne, dlatego ja kaczkę jadłam w postaci kotlecików z ryżem i duszoną cukinią z sosem z marynaty, a On we wrapie z dodatkiem jeszcze sałaty, sera i papryki (barbarzyńca - ta kaczka tam ginęła w natłoku)
Ale kaczka była w sumie ta sama i prze-pysz-na !

kaczka na 2 (na 2 sposoby i na 2 osoby)
ok. 400-500 g kaczej piersi ze skórą
1 średnia cukinia
200 g ryżu

ew.
 1/2 małej głowki sałaty lodowej
1/2 czerwonej papryki
trochę startego chedara

marynata:
sok z polówki grapefruita,
2-3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki miodu
łyżeczka octu balsamicznego
łyżeczka sosu sojowego
kawałek imbiru wielkości kciuka
duży ząbek czosnku
szczypta soli, pieprzu do smaku

Kaczkę (razem ze skórą) pokroić na dość grube plastry i roklepać na cienkie kotleciki. Mokre składniki marynaty wymieszać, zetrzeć do środka imbir i czosnek umieścić kotleciki z kaczki w marynacie na kilka godzin.
Ugotować ryż na sypko. (lifehack - można nagrzać piekarnik żeby trzymać w nim części obiadu by w oczekiwaniu na resztę nie wystygła i podgrzać tortille). Cukinię pokroić w słupki
Kotleciki wyciągnąć z marynaty (nie odsączając zbytnio), usmażyć odłożyć (do piekarnika). W powstałym sosie (ew. uzupełnionym częścią marynaty) poddusić cukinię aż będzie miękka. Kotleciki i  duszoną cukinie podawać z ryżem lub kotleciki pokroić w paski, wymieszać cukinię z ryżem i poszatkowaną sałatą lodową. dorzucić paprykę pokrojoną w kostkę i garść startego chedara - zawiną w ciepłą tortillę i podgrzewać aż ser się rozpuści.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

optymistyczny obiad na...

Miał być obiadkiem środowym przełożonym na piątek. W rezultacie był niedzielny. Ale równie dobry będzie w każdy dzień tygodnia. Łatwy, szybki, kolorowy i smaczny. Czego chcieć więcej ?



Obiad optymistyczny:
pierś z kurczaka/indyka - 1-2 kotlety na osobę
garść świeżych liści szpinaku na osobę
garść truskawek
garść fiołków/bratków/stokrotek*
kozi ser pleśniowy
ryż
kukurydza (u mnie z puszki)
banan
łyżka jogurtu naturalnego
łyżeczka przyprawy curry
trochę mąki,
soli, pieprzu, papryki w proszku do smaku
ew.łyżka majonezu

Ryż ugotować na sypko. Mąkę wymieszać z solą, papryką, pieprzem ew. ziołami prowansalskimi, obtoczyć drobiowe kotlety w mieszance i podsmażyć na złoto (lub skorzystać z patelni beztłuszczowej - wtedy bez mąki). Szpinak i truskawki umyć, osuszyć, rozdrobnić, wrzucić do miski z pokrojonym serem kozim. Ryż podgrzać na patelni z odrobiną masła, dorzucić kukurydzę (+opcjonalnie ziarenka np słonecznika). Wykonać sos cioci Ewy: Banana dokładnie rozgnieść widelcem, wymieszać z jogurtem (i ew. majonezem, ale ja uważam że bez lepszy), dodać curry (ilość wg uznania).
Drób podawać z sosem,  ryż z kukurydzą, a sałatkę wymieszać, wyłożyć na talerz i posypać kwiatkami.

*fiołki czy bratki są dość neutralne w smaku "smakują jak sałata" jak twierdzi mój mąż. Stokrotki są nieco bardziej intensywne, rumiankowe

sobota, 6 października 2012

obiad słomianej wdówki

Ugotowany na całe 3 dni, a co mi tam ! (tak po prawdzie to łatwiej jest ugotować więcej niż mniej, zwłaszcza, że nasza lodówka nie pozwala na przechowywanie niezużytych produktów - miejsca brak).
W każdym razie M. uciekł do Gdańska w tydzień po moim przyjeździe. Myślę, że chodzi o moje próby oswojenia dyni. Chyba nie spodobała mu się wizja "będziemy jeść dynię aż wyjdzie mi dobra".
A jak tylko wyciągnął nogi za próg to pojawił się brązowy ryż z zielonymi warzywami  i smażonym kurczakiem. Jak na załączonym obrazku widać : malutkie cukinie, groszek cukrowy i drobne kukurydze chwilkę podgotować we wrzącej wodzie lub na parze, kurczaka zesmażyć na oliwie (z czosnkiem), ryż ugotować wg instrukcji na opakowaniu, wymieszać wszystkie składniki, dodać skórki z cytryny, soli pieprzu, sosu sojowego.
Smacznego.

A przy okazji przez cały październik w Londynie jest festiwal The Big Draw, wybrałam się więc na  jedną z części składowych tej imprezy w Brixton. Muszę powiedzieć, że WindMill  mnie rozczarował, ale zabawa z rysowaniem była całkiem fajna. Zwłaszcza jak się nie porównywałam z innymi uczestnikami.


 można było sobie wziąć zestaw: kilka rodzai papieru, kredki, węgiel, kreda ołówek i instrukcja przypięte do podkładki
 tak wyglądał wiatrak


a to moje próby oddania tego jak wyglądał: bez patrzenia na kartkę (na lewo) i w  60 sekund (na prawo)










słówko dnia : dumbstruck - kompletne zaskoczenie, oniemiały, zdruzgotany
P.S.
M.znalazł piosenkę Wysockiego ze spektaklu "Ósmy grzech - Wołodia Wysocki", który wystawiano kiedyś w Syrenie. Nie jest to "Taganka", która niemalże po nocach mi się śniła (niesamowicie mi się podobała), ale wszystkie piosenki z tego spektaklu były nieprawdopodobnie wyraziste, i intensywne i bardzo bardzo żałowałam,że nie da się nigdzie zdobyć ścieżki dźwiękowej spektaklu (nie to co w Buffo gdzie śpiewali źle i brzydko i aż płakać mi się chciało i jest płyta). Kochany ten mój mężczyzna.
a tu link

czwartek, 9 sierpnia 2012

ładne kwiatki

Moim sąsiadom z ogrodu ucieka dynia (a może cukinia?). Zewsząd atakują mnie przepisy na kwiaty cukiniowe ( o tu i tu na przykład) i w końcu się poddałam. Na szybko (bo padało) wycinając kwiaty niechcący wycięłam 2 żeńskie, ale trudno, też były pyszne.

Mój farsz składał się z ugotowanego "na kleisto" ryżu i 2 rodzai sera pleśniowego pokrojonego w drobne kawałeczki. Trzeba delikatnie rozchylić płatki (mnie wszystkie się porozrywały, więc nie należy się bardzo przejmować), wyciąć pręciki (gorzkie) i umieścić trochę farszu w środku, a następnie złożyć i lekko skręcić płatki. Następnie zanurzyć kwiat w cieście naleśnikowym (proporcja~ 1 jajko, 1 szklanka mąki, 1 szklanka mleka/wody) i umieścić na patelni z gorącym olejem.

piątek, 11 listopada 2011

dania kolokwialne nr 2

U mnie dziś na biało, kokosowo. I obiad i deser. Choć wstyd się przyznać to nie tylko robienie (tu jest sens, bo deser musi się min przez noc chłodzić w lodówce), ale i jedzenie zaczęłam od deseru, a teraz pisząc tego posta podjadam perłowo lśniący ryż na mleku kokosowym, o którym już pisałam tu.

Palma kokosowa (Cocos nucifera) należy do klasy jednoliściennych (tak jak trawy), więc nie jest drzewem. Nalezy do rodziny Arekowatych i jest jedynym gatunkiem rodzaju Kokos.
Ale dosyć o systematyce. Pochodzi z Południowo-wschodniej Azji i Północno- zachodniej Ameryki Południoiwej, ale dzięki orzechom bardzo dobre znoszącym długie podróże morskie (orzechy zdolne do kiełkowania znajduje się nawet u wybrzeży Norwegii !) rośnie wzdłuż wszystkich brzegów morskich w klimacie tropikalnym (lubi piaszczyste i słoneczne słone plaże).
Osiąga do 30 metrów wysokości, a pióropusze złożone z liści długich na 4 do 6 m i osiągających szerokość między pół a metrem kojarzy chyba każdy.
Owocem jest orzech skryty w zielonej okrywie i włóknistej brązowej skorupie. Choć może ważyć nawet 2,5 kg i jest wypełniony płynem nie tonie. A przeciętna palma rodzi 75 orzechów rocznie, choć na tym się jej dobrodziejstwa nie kończą.
Określają ją jako "Drzewo, które zaspakaja wszystkie potrzeby życia"
Na początek:
  • z liści w wielu regionach buduje się dachy, a nawet całe domy, a także płoty
  • drewno z kłodziny (to to co palma ma zamiast pnia) rzeźbi się i buduje - ponoć jest bardzo trwała
  • zarówno liście jak i kłodzinę można także jeść. Liście w postaci kapusty palmowej (wierzchołkowe, młode listki) jada się na surowo lub marynowane, a pąk szczytowy kłodziny zwany jest sercem plamy i uznawany jest za rarytas. Istnieją specjalne plantacje w które przypominają szkółkę drzew i w których utrzymuje się palmy z wieloma odrostami. Kiedy odrost ma ok 2-3 lat ścina się go, obiera z zewnętrznych twardych i łykowatych warstw, aż zostanie blady, gruby na 2-3 palce walec, delikatny w dotyku i smaku
  • z naciętego kwiatostany kokosa wypływa słodki sok, z którego wyrabia się wino palmowe
Owoc- orzech dla ułatwienia podzielę sobie na koprę (ta biała część, która zawiera ok 17% tłuszczu), płyn z wnętrza kokosa i skorupę
  • najbardziej oczywistym zastosowaniem jest zjedzenia kopry na surowo, wypicie płynu
  • koprę można wysuszyć i zetrzeć - bardzo popularne wiórki kokosowe
  • można ugotować
  • tartą koprę zalewa się gorącą wodą lub mlekiem otrzymując 3 "frakcje" : mleko kokosowe (bardziej tłuste niż płyn, który my uważamy za mleko kokosowe), śmietankę kokosową i masło czy olej
  • wytwarza się z niej kosmetyki (wygładzające i rozjaśniające)
  • alkohole (likiery np Malibu)
  • "zużyte" wytłoki (po wyciśnięciu, mleka, oleju śmietanki) stanowią cenną paszę dla zwierząt
  • zawierający cukry i sporo tłuszczy płyn zwany też mlekiem kokosowym również często służy w kuchni (napój chłodzący, galaretowate desery) czy kosmetyce, można go kupić w postaci zapuszkowanej
  • ponieważ płyn znajduje się w środku orzecha, bez kontaktu ze światem zewnętrznym jest antyseptyczny i w awaryjnych sytuacjach używa się go do nawodnienia jako kroplówki
  • im dojrzalszy orzech tym mniej w nim płynu (ale trzeba uważać, kupując orzech u nas i kierując się "chlupotaniem", ponieważ brak dzwięku może oznaczać, że owoc jest uszkodzony, płyn wyciekł i orzech może być zepsuty, najlepiej wybierać "średnio chlupoczące")
  • włókna na wierzchu skorupy służą do wyrobu lin, pakuł, pędzli szczotek, "dywanów" oraz jako substytut torfu
  • używane są również w dekoracji i florystyce, a także w ogrodnictwie (sciółka, sztuczne podłoże z włókna kokosowego)
  • łaski i skorupy z orzecha przetwarzane są na węgiel drzewny
  • korzenia służą do barwienia i jako lek na biegunkę
A tu dwa przykłady wykorzystania mleka kokosowego w kuchni (oba zrobiłam z połowy porcji, więc starczyła mi jedna puszka)

panna cotta kokosowa
( stąd jest przepis, )
bardzo kremowa w konsystencji i smaku, mało słodka, z delikatnym posmakiem kokosa, rozpływa się w ustach, doskonała z odrobiną syropu malinowego lub grenadiny
500 ml śmietany kremówki 36%
400 ml mleka kokosowego (1 puszka)
75 g drobnego cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżka i 2 łyżeczki żelatyny w proszku


Żelatynę namoczyć w minimalnej ilości gorącej wody (około 2 - 3 łyżek). Wymieszać, by nie było grudek.
W garnuszku zagotować śmietanę kremówkę, mleko kokosowe, cukier, do połączenia. Zdjąć z palnika, odczekać chwilę, dodać żelatynę, wymieszać.Przelać do przygotowanych foremek-mogą być: ramekiny, silikonowe foremki na muffiny (moje ulubione),a nawet szklanki czy kieliszki. PO kompletnym wystudzeniu wstawić do lodówki na min 5 h najlepiej na całą noc

ryż kokosowy
300g ryżu basmati lub tajskiego
4 cebule cukrowe, lub szczypior z 4 cebul, pokrojony w krążki
2 łyżeczki nasion czarnuszki (Nigella damascena)
400 ml (1 puszka) mleka kokosowego
600 ml wrzątku
1 łyżeczka soli/ do smaku
sok z jednej cytryny/do smaku
łyżka oleju czosnkowego

rozgrzać olej w patelni lub woku, dorzucić szczypior i nasiona czarnuszki, podgrzewać przez około minutę mieszając. Dorzucić ryż i wymieszać tak by pokrył się warstewką oleju i dokładnie wymieszał w resztą zawartości. Mleko kokosowe wlać do menzurki i dopełnić wrzątkiem do litra. Zalać ryż kokosowym wrzątkiem i dodać soli. Wymieszać całość w garnku, przykryć pokrywką i gotować na wolnym ogniu około 15 minut od czasu do czasu mieszając. Wciągu tego czasu ryż powinien wchłonąć cały płyn i być gotowy do podania.

wtorek, 1 listopada 2011

ucząc się do kolosa

z "Owoców świata" (tak mamy taki przedmiot) odgrzebuję stare przepisu związane z ...
Dzisiaj z mango. A bardziej dokładnie ...
Mango indyjskie (Mangifera indica) jest wiecznozielonym drzewem dorastającym do 30 m wysokości i żyjącym do 300 lat (!), niestety wrażliwym na mróz. Najstarsze wzmianki o nim pochodzą sprzed 4 tysięcy lat z Indii, gdzie nazywane jest "owocem bogów" (jak i wiele innych owoców, zależnie od tego gdzie się znajdziemy)
Uprawiane jest w Indiach, Birmie, Pakistanie, Ameryce Północnej i Meksyku (gdzie nawet jest uważane za owoc narodowy) Kwitnie raz do roku, a termin zależy od rejonu uprawy (w Indiach XII-III, w USA I-II); czas kwitnienia to 20-40 dni, a w kwiatostanie znajduje się od 5 do 7 tysięcy kwiatów.
Owocem jest spłaszczony pestkowiec (pestka to 40% masy), który już po 2 miesiącach od kwitnienia osiąga rozmiar handlowy, ale na zbiór poczekać trzeba jeszcze miesiąc lub dwa (V-VII). Można "sterować" terminem paląc pod drzewami ogniska z trawy i innych roślin.
Do transportu (więc na nasze stoły) zbiera się je jeszcze zielone, ale do bezpośredniego spożycia też przez pełnym dojrzeniem (kilka dni) ponieważ mają tendencję do opadania, a całkiem dobrze i łatwo dojrzewają w temperaturze pokojowej. Nie lubi natomiast niskich temperatur w 10*C przestaje dojrzewać i łatwo się psuje (więc nie nadaje się do długiego przechowywania - max 10 tyg.)
Skórka przybierająca barwy od zielonej przez żółto-pomarańczową do czerwonej (zwykle w obrębie jednego owocu [ flaga Meksyku]) choć jadalna jest twarda i zwykle zdejmowana. Żólto-pomarańczowy nitkowaty i słodki miąsz zawiera (w 100g)
82 g wody,
15,3 cukrów,
1,5 g błonnika,
tylko 0,5 g białka
190 mg potasu (to dużo),
34 mg wit. C,
18 mg magnezu,
1,2 mg wit. A

Pestki są stosowane na robaczyce, lub wyrabia się z nich masło, które razem z olejkiem wykorzystywane jest do produkcji kosmetyków do pielęgnacji włosów i skóry, ma właściwości zmiękczające, przeciwdziała starzeniu się skóry.
Może powodować jednak alergie (cały owoc) - puchną wargi, pojawia się wysypka

deser ryżowy z mango
(przepis znalazłam tu, ale ja nie mam nic przeciwko krowiemu mleku, więc radośnie go użyłam. I to chyba jedyna zmiana)
1 szklanki białego ryżu
3 szklanki mleka
1 szklanki wody
2 dojrzałe mango
3 łyżki margaryny
1/2 łyżeczki cynamonu
1-3 łyżki cukru

Do średniego garnka wlać wodę oraz mleko i doprowadzić do wrzenia (pilnować, by nie wykipiało!). Wsypać dokładnie opłukany ryż i gotować bez przykrycia 20 min, co chwilę mieszając.
W międzyczasie owoce pokroić w kostkę, a w rondelku rozpuścić margarynę, cukier i cynamon. Dodać owoce i potrzymać na ogniu kilka minut mieszając.
Połowę owoców z rondelka dodać do ugotowanego ryżu i wymieszać. Resztę mango nakładać na wierzch puddingu.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

obiad prawie z Nigelli


wypiłam dziś najdroższą kawę w moim życiu (doliczając cenę mandatu)
pojechałam z rodzicami na zakupy i przeraziłam się sumą jaką mamy zapłacić, choć na nich nie zrobiła większego wrażenia
zrobiłam obiad
według Nigelli
prawie

ryż kokosowy*
300g ryżu basmati lub tajskiego
4 cebule cukrowe, lub szczypior z 4 cebul, pokrojony w krążki
2 łyżeczki nasion czarnuszki (Nigella damascena)
400 ml (1 puszka) mleka kokosowego
600 ml wrzątku
1 łyżeczka soli/ do smaku
sok z jednej cytryny/do smaku
łyżka oleju czosnkowego

rozgrzać olej w patelni lub woku, dorzucić szczypior i nasiona czarnuszki, podgrzewać przez około minutę mieszając. Dorzucić ryż i wymieszać tak by pokrył się warstewką oleju i dokładnie wymieszał w resztą zawartości. Mleko kokosowe wlać do menzurki i dopełnić wrzątkiem do litra. Zalać ryż kokosowym wrzątkiem i dodać soli. Wymieszać całość w garnku, przykryć pokrywką i gotować na wolnym ogniu około 15 minut od czasu do czasu mieszając. Wciągu tego czasu ryż powinien wchłonąć cały płyn i być gotowy do podania. Należy go tylko doprawić solą i sokiem z cytryny.

Bardzo smakowity tylko należy uważać z ilością czarnuszki, która jest ostra i nie każdemu może smakować. Do ryżu był wiosenny kurczak, z pewnymi zmianami, z braku niektórych produktów.

wiosenny kurczak*
140g drobno-pokrojonego boczku/słoniny wieprzowej lub pancetty
12 kawałków kurczaka (przepis mówi o takich z kośćmi) [u mnie były 4]
1 por [zastąpiony połówką cebuli ze szczypiorem]
1 seler naciowy [ 1 nieduża cukinia pokrojona w kostkę]
3 ząbki czosnku drobno posiekane
łyżka oleju roślinnego
500ml wytrawnego cydru [zastąpiony szklanką piwa, szklanka soku jabłkowego]
300 g mrożonego zielonego groszku
łyżka musztardy Dijon [zrezygnowałam]
2 małe główki sałaty drobno pokrojone [1/2 kapusty pekińskiej]
estragon [brak]

olej rozgrzać na dużej głębokiej patelni lub w casserole, wrzucić boczek, lub zamienniki i podsmażyć aż się zarumieni i zacznie "puszczać sok". Dodać kurczaka, obsypać go boczkiem i smażyć na wolnym ogniu przez około 5 minut, obrócić i dodać seler, czosnek i pora wymieszane wraz z pieprzem i estragonem. Dać mieszance kolejne 5 minut, a następnie wlać cydr i dorzucić zielony groszek. Przykryć pokrywką, gotować na małym ogniu około 40 minut (sprawdzać co jakiś czas. Odkryć, wmieszać musztardę (o ile się chce) dorzucić pokrojoną sałatę i podgrzewać jeszcze chwilę by całość serwowana była ciepła

*oba przepisy pochodzą z "Kitchen" Nigelli
mogą w nich być błędy bądź kulawizny językowe jakoże mój egzemplarz jest prezentem od M. z Anglii i tłumaczyłam sama. Wprawdzie rozumiem co do mnie piszą i mówią, tłumaczem jestem jednak raczej marnym i raczej początkującym.
Practice makes a master

środa, 16 lutego 2011

egzotyka i ziemniaki


Aż ciężko uwierzyć o ile łatwiej, szybciej i przyjemniej jeździ się po Warszawie w czasie ferii.
Nie żebyśmy z Olą z tego skorzystały jakoś specjalnie. Musiałyśmy wrócić do domu zanim dojechałyśmy do miejsca przeznaczenia.
Ale za to obiad był ... ciekawy i jak na mnie dość "egzotyczny"
Głównym daniem było tofu z trójkolorowym ryżem cukinią i fasolką w sosie z masła orzechowego i imbiru, na deser był mus z mango ze śmietanką, były też "chlebki" bananowe z tego przepisu, a zupa była już zwyczajniejsza ziemniaczana z cebulą i czosnkiem.
Koleżanka z pracy jest wegetarianką (jak się okazuje Ola, siostra M. też) i opowiadała jakie to dobre jest podsmażane tofu. Zaciekawiona zakupiłam kostkę i tak sobie leżała w lodówce czekając aż wymyślę jak dokładnie ją zużytkować. Przyjechała Ola i zyskałam towarzyszkę przy jedzeniu tofu (podejrzewałam, że M. nie będzie chciał ruszyć, ale miło mnie zaskoczył nie tylko zjadając posiłek, chwaląc, ale też wcześniej domagając się żeby mu dać bo chce spróbować [i pożyczając mi aparat]) no i byłam w nowo otwartym supermarkeciku w naszej miejscowości. Byłam mocno rozczarowana, bo masło orzechowe na patelni za nic nie chciało się zachowywać jak masło, no ale następnym razem użyję odrobiny innego tłuszczu do podsmażenia tofu, a masło dodam potem. Z deserem też nie poszło idealnie, bo okazuje się, że bita śmietana za nic nie chce osiągnąć pożądanej konsystencji i nie wiem naprawdę co robię źle, ale w rezultacie wyszedł całkiem smakowity.

Tofu z ryżem w imbirowym maśle orzechowym
kostka sera (tofu z tych twardszych, ok 200g)
torebka ryżu
garść płaskich fasoli szparagowych
cukinia
2 spore łyżki masła orzechowego
kawałek obranego kłącza* imbiru ok 15-20 g
szklanka bulionu
odrobina oleju

Fasolkę i cukinię pokroiłam z grubsza w kostkę i dusiłam do miękkości w bulionie. W tym czasie ugotowałam ryż, starłam na tarce z drobnymi oczkami imbir i pokroiłam tofu. Należy je delikatnie podsmażyć, dodać masło i imbir (pozwolić masłu się trochę rozpuścić, ale nie za dużo bo się przypala), ryż i warzywa. Dokładnie wymieszać, podgrzać do odpowiedniej temperatury i podawać. Można dodać więcej imbiru, trochę chilli albo tabasco jeśli ktoś lubi

deser mango
1 spory b. dojrzały owoc mango
200 ml śmietanki 30% albo 36%
2 łyżki cukru pudru

ubić śmietankę z cukrem, mango obrać, pokroić i zblendować do postaci musu. wmieszać do śmietany i pozostawić do stężenia. udekorować kleksem śmietany przed podaniem
"przepis" to uproszczona wersja tego deseru

zupa ziemniaczana z cebulą
8 średnich ziemniaków
3 średnie cebule
4 ząbki czosnku
1,5-2 litry bulionu (w trakcie gotowania bulionu dorzuciłam ząbek doń)
2 - 3 łyżki oliwy z oliwek

Ziemniaki należy umyć, obrać (nie wyrzucać skórek- ułożyć na wysypanej warstwą soli blaszce i wrzucić do piekarnika celem poduszenia) i pokroić we w miarę drobna kostkę.Wysuszone skórki dorzucić do buliony i jeszcze chwilę pogotować (nadadzą zupie posmak pieczonych ziemniaków). Cebule pokroić na "prążki" i razem z grubo posiekanym czosnkiem zrumienić na oliwie. Odstawić. Zalać bulionem pokrojone ziemniaki (odławiając skórki) i gotować aż zmiękną, wtedy dorzucić cebulę i czosnek, pogotować z 15 minut i doprawić do smaku.


* o imbirze pisałam tu