Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 listopada 2015

jedna kaczka w dwóch odsłonach

Mamy z moim Mężem troszkę różne gusta kulinarne, dlatego ja kaczkę jadłam w postaci kotlecików z ryżem i duszoną cukinią z sosem z marynaty, a On we wrapie z dodatkiem jeszcze sałaty, sera i papryki (barbarzyńca - ta kaczka tam ginęła w natłoku)
Ale kaczka była w sumie ta sama i prze-pysz-na !

kaczka na 2 (na 2 sposoby i na 2 osoby)
ok. 400-500 g kaczej piersi ze skórą
1 średnia cukinia
200 g ryżu

ew.
 1/2 małej głowki sałaty lodowej
1/2 czerwonej papryki
trochę startego chedara

marynata:
sok z polówki grapefruita,
2-3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki miodu
łyżeczka octu balsamicznego
łyżeczka sosu sojowego
kawałek imbiru wielkości kciuka
duży ząbek czosnku
szczypta soli, pieprzu do smaku

Kaczkę (razem ze skórą) pokroić na dość grube plastry i roklepać na cienkie kotleciki. Mokre składniki marynaty wymieszać, zetrzeć do środka imbir i czosnek umieścić kotleciki z kaczki w marynacie na kilka godzin.
Ugotować ryż na sypko. (lifehack - można nagrzać piekarnik żeby trzymać w nim części obiadu by w oczekiwaniu na resztę nie wystygła i podgrzać tortille). Cukinię pokroić w słupki
Kotleciki wyciągnąć z marynaty (nie odsączając zbytnio), usmażyć odłożyć (do piekarnika). W powstałym sosie (ew. uzupełnionym częścią marynaty) poddusić cukinię aż będzie miękka. Kotleciki i  duszoną cukinie podawać z ryżem lub kotleciki pokroić w paski, wymieszać cukinię z ryżem i poszatkowaną sałatą lodową. dorzucić paprykę pokrojoną w kostkę i garść startego chedara - zawiną w ciepłą tortillę i podgrzewać aż ser się rozpuści.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

optymistyczny obiad na...

Miał być obiadkiem środowym przełożonym na piątek. W rezultacie był niedzielny. Ale równie dobry będzie w każdy dzień tygodnia. Łatwy, szybki, kolorowy i smaczny. Czego chcieć więcej ?



Obiad optymistyczny:
pierś z kurczaka/indyka - 1-2 kotlety na osobę
garść świeżych liści szpinaku na osobę
garść truskawek
garść fiołków/bratków/stokrotek*
kozi ser pleśniowy
ryż
kukurydza (u mnie z puszki)
banan
łyżka jogurtu naturalnego
łyżeczka przyprawy curry
trochę mąki,
soli, pieprzu, papryki w proszku do smaku
ew.łyżka majonezu

Ryż ugotować na sypko. Mąkę wymieszać z solą, papryką, pieprzem ew. ziołami prowansalskimi, obtoczyć drobiowe kotlety w mieszance i podsmażyć na złoto (lub skorzystać z patelni beztłuszczowej - wtedy bez mąki). Szpinak i truskawki umyć, osuszyć, rozdrobnić, wrzucić do miski z pokrojonym serem kozim. Ryż podgrzać na patelni z odrobiną masła, dorzucić kukurydzę (+opcjonalnie ziarenka np słonecznika). Wykonać sos cioci Ewy: Banana dokładnie rozgnieść widelcem, wymieszać z jogurtem (i ew. majonezem, ale ja uważam że bez lepszy), dodać curry (ilość wg uznania).
Drób podawać z sosem,  ryż z kukurydzą, a sałatkę wymieszać, wyłożyć na talerz i posypać kwiatkami.

*fiołki czy bratki są dość neutralne w smaku "smakują jak sałata" jak twierdzi mój mąż. Stokrotki są nieco bardziej intensywne, rumiankowe

niedziela, 4 sierpnia 2013

na szybko czy na szybciej ?

 Polędwica wieprzowa i szparagi - świetne połączenie. W wersji bardziej skomplikowanej (choć nadal szybkiej) z serem z niebieską pleśnią, w wersji szybszej z boczkiem.

Obiad wersja 1*
(2 porcje)
kawałek polędwicy wieprzowej długości dłoni
pęczek szparagów (spory)
ok 50 sera pleśniowego (blue cheese/ blue Danish)
łyżka masła/oleju

Szparagi opłukać, odłamać zdrewniałe końce. Garści szparagów obciąć końcówki i te końcówki zblanszować (wrzucić na 2 min do gotującej się wody), resztę ugotować w osolonej wodzie jak to szparagi. Polędwicę podzielić na 2 kawałki, które rozbić/rozwałkować na cienkie plastry. Delikatnie posolić i popieprzyć. Na każdym plastrze ułożyć kilka zblanszowanych szparagów, dodać pokruszony ser (troszkę) i zawinąć spinając wykałaczką/ami. Przełożyć  na rozgrzaną patelnię(posmarowaną masłem/olejem) smażyć z każdej strony na średnim ogniu 3-5 minut. Podawać z resztą szparagów posypanych resztą pokruszonego sera

Wersja 2
kawałek polędwicy wieprzowej długości dłoni
pęczek szparagów (może być mały)
ok 80 g boczku/bekonu

Boczek, polędwicę i szparagi pociąć na drobne kawałki. Wrzucać, w tej kolejności, na rozgrzaną patelnię (polędwicę jak się z boczku z grubsza wytopi tłuszcz, szparagi, kiedy polędwica jest ścięta). Po dodaniu szparagów  przykryć pokrywką i dusić kilka minut aż będą miękkie. dosolić, dopieprzyć do smaku.

* oryginalny przepis pochodzi z nr 3 Kukbuka i jest na polędwicę wołową. Zakłada marynowanie jej w sosie sojowym z miodem i dodanie jeszcze dymki do środka. Druga wersja jest "resztkówką" po pierwszej

poniedziałek, 11 marca 2013

obiad na rozgrzewkę

Zima znów przyatakowała Londyn. Nie jest to mróz i śnieżyca jak w Polsce, raczej przenikliwy wiatr i szybko topniejący śnieg. Mimo wszystko zimno, wilgotno i nieprzyjemnie.
Jakbym coś przeczuwała, od tygodnia chodził za mną bogracz. Powoli kompletowałam składniki, na kilka razy przypominając sobie co tam jeszcze było (i oczywiście na koniec okazało się, że pomidory w puszce się skończyły i zapomniałam dodać marchewki) Efekt olśniewający, wart każdej minuty poświęconej na przygotowanie dania i wreszcie dogadałam się z wołowiną. Serio jeden z najlepszych obiadów jakie ostatnio jedliśmy (choć zapiekanka z ziemniaków z mięsem mielonym i rozmarynem też była niczego sobie).

bogracz 
przepis z Kwestii Smaku z moimi modyfikacjami
ok 500 g mięsa gulaszowego (wołowiny/cielęciny/baraniny/jagnięciny)
ok 200 g boczku
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
3 papryki,
3 pomidory
5 ziemniaków
2 łyżki masła i1 łyżka oliwy
4 łyżeczki mielonej wędzonej papryki (lub słodkiej)
3 łyżki sosu sojowego (opcjonalnie)
1 łyżka koncentratu pomidorowego(użyłam zamiast tego 1/3 puszki pomidorów)
2 średnie marchewki
gorąca woda lub domowy bulion

Przygotować składniki: mięso pokroić w około 2cm kostkę i ocieplić do temperatury pokojowej. Boczek pokroić w plasterki a następnie w 2 cm cienkie paseczki. Cebulę drobno posiekać, czosnek przetrzeć przez praskę lub posiekać.
Do kociołka/garnka włożyć boczek i obsmażyć go dokładnie aż będzie lekko chrupiący i wytopiony.
Dodać masło i oliwę, gdy tłuszcz będzie gorący dodać cebulę i smażyć ją na umiarkowanym ogniu, lekko ją rumieniąc. Pod koniec dodać czosnek i smażyć jeszcze przez 1-2 minuty.
Włożyć mięso (kociołek/garnek musi być bardzo dobrze rozgrzany) i dokładnie obsmażyć je z każdej strony. Mięso najlepiej smażyć partiami, wkładając do garnka po 3 - 4 kawałki mięsa jednocześnie, tak aby temperatura w garnku się nie zmniejszyła. Mięso musi być szybko i dokładnie obsmażone na większym ogniu, wówczas zachowa soczystość i po ugotowaniu nie będzie suche.
Dodać mieloną paprykę w proszku, sos sojowy i koncentrat pomidorowy, wymieszać. Pod chwili wlać 1 szklankę gorącej wody, doprawić solą i pieprzem, zagotować. Gdy gulasz będzie już równomiernie bulgotał, ustawić umiarkowany ogień (na minimalnym ogniu z uchyloną przykrywką) i gotować przez około 2 godziny, do czasu aż mięso będzie miękkie . W międzyczasie uzupełniać gorącą wodę lub bulion, w miarę jak będzie ich ubywało, tak aby mięso było prawie całe przykryte.
Dodać ziemniaki, posolić i delikatnie wymieszać. W razie potrzeby dodać wody lub bulionu. Gotować przez około 15 minut lub do czasu aż ziemniaki będą prawie miękkie, ale jeszcze jędrne w środku.
Dodać pokrojoną w kostkę paprykę, marchewkę w talarkach i gotować przez około 5 minut. Dodać pomidory, delikatnie wymieszać, gotować przez około 1-2 minuty i zdjąć z ognia.
Podawać z pieczywem. (Najlepiej świeżym i z masłem,alei czerstwa bułka do maczania się nada)

Zapiekanka ziemniaczana z mięsem mielonym i rozmarynem
5-6 sporych ziemniaków
ok 200-250 g mięsa mielonego (najlepiej wołowego)
1 spora cebula
spora garść świeżego rozmarynu
skórka starta z połówki cytryny
1/3 szklanki śmietany
oliwa z oliwek

Cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na oliwie; dorzucić mięso mielone. Smażyć kilka minut, aż przestanie być surowe, dorzucić posiekany rozmaryn, skórkę z cytryny.
Ziemniaki obrać, pokroić w plasterki, dorzucić do smażącego się mięsa. Podgrzewać parę minut, dodać śmietanę, wymieszać, posolić. Przełożyć do naczynia do zapiekania i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180*C na ok 20 minut (aż ziemniaki będą miękkie)

P.S.kupiłam sobie w sobotę na dzień kobiet przepiękne jaskry w kolorze fioletu i czerwonego wina i ile razy na nie nie spojrzę to mnie zachwycają

wtorek, 8 stycznia 2013

festiwal resztek

Challenge się skończył zostawiając mnie ze sporą liczbą małych ilości różnorakich składników (nie zgubiliście się ?). Do szpinaku i szparagów dokupiłam dziś opakowanie truskawek, ser z niebieską pleśnią i trochę śmietanki i na kolację była dziś sałatka. Na jutro mam mix mięsny w sosie musztardowo-pomarańczowym i tylko makaron trzeba dogotować (co dobrze się składa, bo jutro zajęta będę).
Takie resztkowanie jest chyba nawet zabawniejsze od samego wyzwania, bo nie ma sztywnych reguł i generuje mniej stresu.
Większość blogerek byłaby pewnie oburzona jedzeniem truskawek i szparagów poza sezonem, ale mnie odpowiadały truskawki twarde i kwaśne, z lekkim tylko aromatem. A tak poza tym to miałam na nie ochotę i fuk !

sałatka sssst*
(porcja na 2 osoby)
3-4 garście szpinaku
pęczek szparagów (mały)
opakowanie truskawek
100 ml śmietanki (u mnie 22%)
60-70 g sera z niebieską pleśnią

Szparagi ugotować w osolonej wodzie, szpinak ułożyć na talerzach, truskawki pokroić w ćwiartki, śmietankę podgrzać z serem do całkowitego rozpuszczenia sera. Ugotowane szparagi pokroić na kawałki, ułożyć razem z truskawkami na szpinaku polać sosem serowym.

mix mięsny w sosie pomarańczowo-musztardowym
pół piersi z kurczaka
ok 150-200 g wołowiny pokrojonej w drobną kostkę
1 pomarańcza (sok + skórka z połowy)
2 łyżki musztardy z całymi ziarnami gorczycy
marchewka
1/2 cebuli
oliwa z oliwek
gram masala

Cebulę zeszklić na oliwie, dorzucić skórkę pomarańczową, gram masalę. W tym czasie pokroić kurczaka (i ew. wołowinę) dorzucić na patelnię. Wycisnąć sok z pomarańczy, wygrzebać resztki miąższu, dodać oba do podmażanego mięsa. Dusić 5-10 minut. Musztardę wymieszać z filiżanką wody, solą (ew. sosem sojowym) dodać, wymieszać i podgrzewać jeszcze kilka minut.
Proponuję podawać z makaronem, najlepiej świderkami ;)

*sssst - sos serowy, szparagi, szpinak,  truskawki

P.S. zdjęcie mixu dorzucę jutro - jeśli będzie się nadawało

środa, 25 stycznia 2012

schabowy makeover

Kotlet schabowy po wizycie u stylistki postanowił coś w sobie zmienić. W końcu panierka z bułki tartej nasiąknięta tłuszczem jest już taka passe! Postawił na sezam. Może to nie jest najnowszy krzyk mody, ale moda przemija. Natomiast on jest bądź co bądź daniem głównym, a to zobowiązuje. Minimum elegancji musi być!
A skoro już o tym mowa to trzeba przestać się pokazywać ze starymi nudnymi ziemniakami. One to potrafią leżeć na żołądku, albo bokiem wychodzić!
Sałatka jest znacznie bardziej uroczą i lekkostrawną towarzyszką. Na przykład taka z kremowym serkiem brie, blanszowaną cukinią i papryką... i z sosem z odrobiną ekstrawaganckiej melasy. Tak to odpowiednia towarzyszka do obiadu!

sezamowy schabowy
5-6 kotletów ze schabu
150-170 g sezamu
3 łyżki bułki tartej
3 łyżki mąki
1 jajko
4-5 łyżek wody
sól, pieprz, chilli do smaku

Kotlety rozbić, jajko "rozbełtać" z wodą, sezam z mąką, bułką i przyprawami wymieszać. Rozklapane kotlety maczać w jajku i dokładnie obtoczyć w suchych składnikach, smażyć z obu stron na rozgrzanej patelni

sałatka z melasą
mieszanka sałat
opakowanie serka brie (120 g)
po pół papryki czerwonej i żółtej
pól niedużej cukinii

dressing:
1,5 łyżeczki melasy
3-4 łyżki soku pomarańczowego
3 łyżki oliwy z oliwek
łyżeczka octu balsamicznego
1 ząbek czosnku, zmiażdżony

Cukinię pokroić w słupki, zblanszować w lekko osolonej wodzie, ser i papryki pokroić w kostkę; umieścić w misce razem z sałatą i zalać sosem.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

pół na pół

czyli robienie konserw ze słowiczych języczków - pół słowiczego języczka na pół konia :)
zdjęcie już z Warszawy*, a przepis jeszcze z Londynu.
wołowina w sosie cytrynowym
ok 400 g chudej wołowiny (steków)
3 cytryny
oliwa z oliwek bazyliowa**
łyżka mąki
kostka rosołowa lub 1/2 szklanki bulionu

Cytryny umyć, wyparzyć. Z 2 zetrzeć skórkę i podgrzać na patelni razem z oliwą. Wołowinę pokrojoną w plastry posolić, podsmażyć z obu stron, zalać sokiem cytrynowym wymieszanym z bulionem, gotować 20-30 minut. Łyżkę lub 1,5 oliwy podgrzać na osobnej patelence, wymieszać z mąką i dodać do mięsa pod koniec gotowania celem zagęszczenia sosu. Doprawić solą, pieprzem podawać z kuskusem, pokropionym i sosem i oliwą bazyliową (kuskus z sosem może być osobnym daniem, zwłaszcza po dodaniu rodzynek).


*fontanny między Wisłostradą, a starówką - odremontowane i ponoć nawet multimedialne
** można kupić, albo zalać oliwą zwykłą, posiekaną bazylię i odstawić na jakiś czas

niedziela, 24 lipca 2011

Chelsea Physic Garden


Jak już wspomniałam, Londyn jest rajem dla ogrodników. W takim miejscu mogłabym mieszkać. Z widokiem, z okna, na najstarszy, londyński ogród botaniczny (1673) i w dodatku ufundowany przez cech aptekarzy, więc zawierający głownie rośliny użytkowe (w sensie ziół, roślin leczniczych, przyprawowych i warzyw).Musiałabym pewnie być znacznie bogatsza, ale wtedy miałabym pewnie kartę stałego wstępu i
chodziła do tutejszej restauracji na niedzielne obiady, zachwycałabym się różą o czarnych owocach, i tą z owocami w kształcie butelek.
I kwiatami w moim ulubionym, tak rzadkim dla nich, kolorze niebieskim.Na ławeczkach w słoneczne dni czytałabym książki.
A może nawet mogłabym tam pracować ? W końcu jestem ogrodnikiem.

Chelsea Physic Garden
Swan Walk
London SW 4HS
strona
a na koniec*:
polędwiczki wieprzowe w sosie cydrowym, z gruszką
(3 porcje)
ok. 0,4 kg polędwicy wieprzowej
0,5 litra cydru
1,5-2 gruszki
0,5 cebuli
1 marchewka
garść suszonych wiśni (opcjonalnie, można zastąpić żurawiną)
kostka rosołowa lub pół szklanki bulionu

Cebulę drobno pokroić, zaszklić. Mięso pokrojone na małe kotleciki rozbić i podsmażyć z obu stron (proponuję wszystko robić na tej samej patelni, więc będzie potrzebna spora). Zalać cydrem wymieszanym z bulionem (lub kostką rosołową rozpuszczoną w odrobinie ciepłej wody).Obrać i pokroić marchewkę i gruszki. Część gruszek pokroić drobniej i dodać od razu do sosu, część odłożyć i dodać na krótko przed podaniem. Dorzucić wiśnie i gotować 15-20 minut na małym ogniu. Doprawić do smaku (sól, pieprz), dodać odłożone gruszki.

*przepis wymyślony by wykorzystać gruszki i cydr, który mi nie zasmakował

sobota, 19 lutego 2011

strać się jakby bardziej

Mam już specjalny słoik do odławiania myszy, które przynosi mój kot. Może się przekwalifikuję i zajmę się deratyzacją ? W czwartek był Światowy Dzień Kota, może to jej sposób świętowania?
Ja z okazji Dnia Kota staram się jakby bardziej. W czwartek Wiewiór* dostał trochę polędwiczki wieprzowej, którą my z M. potem spożyliśmy (resztę, nie ten sam kawałek) po zamarynowaniu octem balsamicznym i usmażeniu na patelni beztłuszczowej, na kopczyku fasolowo-paprykowego pure z tego przepisu. Dziś była rybka, a kot urządził przy okazji koncert, głuchy na argumenty, że: "jak Ci teraz dam to sobie pyszczek poparzysz"
A z okazji czekoladowego weekendu powstały super lekkie, dość błyskawiczne ciastka, których dodatkową zaletą jest to, że każdy (a przynajmniej ja) ma zawsze składniki w domu. Tata czasem kupuje podobne ciastka i nazywa je dachówkami. Ja starałam się żeby były mniejsze (bo je lubię i chciałam mieć na dłużej) więc raczej dachóweczki (i nic to, że je przesuszyłam i są płaskie)


polędwiczka balsamiczna
1 polędwiczka wieprzowa
2 łyżki octu balsamicznego (lub kremu z octu balsamicznego, jak było w moim przypadku)
sok z połówki cytryny
łyżka sosu sojowego
zioła prowansalskie
pieprz

polędwiczkę pokroić na grube plastry (małe i wąskie ale grube, a peryferyjne kawałki można podarować ukochanemu zwierzątku) i rozbić na małe kotleciki. umieścić w naczyniu z resztą "składników" i odstawić na półgodziny. Przed usmażeniem wyjąc i posypać jeszcze ziołami prowansalskimi, pieprzem, podsmażyć krótko z obu stron podawać, najlepiej z czymś

dachóweczki
1 całe duże jajko i 1 białko z dużego jajka
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki gorzkiego kakao
100g cukru
1/8 łyżeczki soli
100g płatków migdałów
2 łyżki masła (używałam papieru do pieczenia więc zrezygnowałam, ale to chyba jednak dobru pomysł)
rozgrzać piekarnik (170*C)
migdały podrumienić (na patelni, czy na blasze w piekarniku za jedno), sypkie produkty wymieszać w małej miseczce, ubić piane z białka, dodać jajko i po trochu suchych składników. ciasto odmierzać łyżką stołową, na wysmarowaną tłuszczem blachę (będziemy potrzebować 2 lub 3) w dużych odstępach. Rozprowadzić ciasto w nieduże płaskie "placuszki", posypać migdałami i wsadzić do piekarnika na 7-8 minut. Wyjęte z piekarnika jeszcze ciepłe ciastka podważać szpatułką i układać na wałku nadając im dachówkowate wygięcie

*Kluson gardzi surowym mięskiem i rybką w każdej postaci, więc dostaje saszetki, ale co to za kot ?! To ma być superdrapieżnik w wersji mini ?! kot prawie wegetarianin, prawie kot (i jeszcze ma niebieskie oczy). Ale dostałą szaszetki innej firmy coby nie było święto

P.S.
piórka na druciku ze zdjęcia z ciastkami się poplątały dokumentnie ledwo sobie poradziłam i to z użyciem nożyczek. A kot to Klara zwana również Klusonem (choć to Wiewiórze ostatnio bliżej do kształtu idealnego)

sobota, 5 lutego 2011

obiad na ponurą sobotę


polędwiczki wieprzowe w sosie grzybowym

ok 0.5-0.6 kg polędwicy wieprzowej
5-6 sporych pieczarek
1 cebula
garść suszonych grzybów
szklanka bulionu
1/3 szklanki śmietany
sól pieprz do smaku

Pieczarki i cebulę, obrać, drobno pokroić, podsmażyć. Zagotować bulion i dodać do niego grzyby. Mięso pokroić na grube plastry, rozbić do małych kotlecików i usmażyć z dwóch stron (ja robiłam to razem z pieczarkami i cebulą, jeśli osobno, to przełożyć je do pieczarek i reszty) zalać całość bulionem grzybowym i pozwolić "poprykotać", pod przykryciem, przez ok. pół godziny. Śmietanę wymieszać z sosem i podawać (najlepiej z kaszą jaglaną)
no tak. i to by było na tyle jeśli chodzi o tą ponurą, wietrzną i leniwą sobotę.

niedziela, 9 stycznia 2011

rodzice wracają !

trzeba skończyć projekt, odkurzyć i zrobić obiad...
To ostatnie chyba najprostsze.

Wołowa łopatka pokrojona na plastry, posolona, posypana granulowanym czosnkiem i kolorowym pieprzem wylądowała w naczyniu żaroodpornym. Została zasypana drobno pokrojoną cebulą i czosnkiem, zalana łyżką lub dwiema oliwy z oliwek. Wylądowały w nagrzanym do 150*C piekarniku, a ja przyrządziłam bulion z mnóstwem przypraw. Z czosnkiem, z pieprzem w całości, z suszoną bazylią i odrobiną rozmarynu. Kiedy bulion był gotowy zalałam nim mięso i pod przykryciem piekło się czy dusiło jeszcze jakieś 1,5 godziny. Po upieczeniu do sosu dołączyła śmietana i gotowe.

ziołowe mięsiwo
4-5 plastrów wołowiny, grubość ok. 1,5 cm
2 nieduże cebule
główka czosnku
suszona bazylia
suszony rozmaryn
pieprz kolorowy w ziarnach
bulion
oliwa z oliwek

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

dzień czosnku

późno bo późno (jak się wraca o 5 do domu, to obiad nie będzie zbyt wcześnie), ale jestem.
Dzisiaj na obiad całkiem czosnkowo i zupełnie biały, czyli

mini-schaby w sosie cebulowo czosnkowym i ziemniaczane pure z pieczonym czosnkiem:

ok 400- 500 g schabu
1 średnia cebula
1 główka czosnku
opakowanie śmietany
sól, pieprz
+ ziemniaki, dodatkowa główka czosnku, trochę masła lub/i śmietany

(wstawiłam ziemniaki, a dodatkową główkę czosnku wsadziłam do piekarnika temp*C)
Schab pokroiłam w plastry, trochę rozbiłam za pomocą tłuczka i każdy kotlet przekroiłam na pół. Cebulę i czosnek pokroiłam na drobno: cebula w kostkę czosnek w plastry- małe ząbki . Podsmażyłam krótko, tak żeby zeszklić cebulę i wrzuciłam kotlety. Te smażyłam z obu stron po czym zalałam śmietaną i dusiłam pod przykryciem około 20 minut. W tym czasie odlałam i utłukłam ziemniaki, przecisnęłam przez praskę upieczony czosnek, dosoliłam (ale to wedle upodobania) i dodałam łyżkę masła, łyżkę śmietany.

sobota, 27 lutego 2010

woda nas chyba nie lubi

a może lubi za bardzo ? Przez bramę nie da się przejść suchą nogą (ale to zawsze na wiosnę) gorzej, że woda weszła nam do tak zwanego kominkowego - najniższego pokoju w domu. wypływa szparami spomiędzy paneli i z syczącym dźwiękiem tryska jak się na nich stanie. Mama panikuje (że ściany nam się zawalą) tata jest zmartwiony i bezradny, a ja zła, że nie umiem pomóc. Dobrze przynajmniej, że to tylko jeden pokój w domu.

Dzisiaj (i jutro będzie podobnie) spędziliśmy 13 godzin w pracy, a w domu po powrocie kłopoty. W samej pracy nie było tak źle, trochę nudno i długo, ale obiad wczoraj zrobiłam dobry ( i przytaszczyłam go dla naszej dwójki: mięsko w pojemniku, makaron w reklamóweczce - ugotowany, a sałatkę w słoiku.)
Nie jest to estetyczne rozwiązanie (zresztą obiad też był bury), ale nie posiadamy pojemników na obiad dla dwojga, a jeść coś trzeba. Zwłaszcza, że okoliczne sklepy balansują na krawędzi upadku i nie ma tam nic co odpowiada moim wymaganiom obiadowym.
Tak więc na obiad była pieczona szyneczka z makaronem.

Szynka pieczona z suszonymi pomidorami ( na 2 osoby)
~0.5 kg szynki ( u mnie miała postać plastra i kawałek kości po środku)
1 marchewka
1 cebula
1 "garść" suszonych pomidorów
łyżka oliwy z oliwek
papryka półsłodka, sól, pieprz
Szynkę pokroiłam na kawałki wielkości, dłoni lub pięści. Podsmażyłam, na oliwie, skrojoną w kostkę cebulę, dorzuciłam pomidory, podgrzałam, to wyłożyłam na dno żaroodpornego naczynia. Marchewkę skroiłam w słupki, mięso posypane wegetą (tak wiem benzoesan sodu = niezdrowo - można zastąpić solą i innymi przyprawami) i papryką ułożyłam na cebuli, pomidorach i "posłupkowanej" marchewce. Naczynie zamknęłam, wstawiłam do piekarnika piekłam w temperaturze 150*C przez jakieś 30-45 minut, potem całość zalałam szklanką wody i zwiększyłam temperaturę do 200*C na kolejne pół godziny.

Do tego ugotowałam makaron w postaci świderków mieszany pomarańczowy (barwiony papryką albo pomidorami) zielony (szpinakiem) i zwykły biały.
A w planach była jeszcze sałatka*. Pomysł jest ściągnięty od pań z naszego bufetu wydziałowego. Surówka** jest bardzo bardzo prosta.

Bardzo prosta sałatka:
1 średnia kapusta pekińska
1 średni ogórek sałatkowy
1 (1/2) ogórek kiszony
1/2 puszki kukurydzy
łyżka majonezu
2-3 łyżki śmietany lub jogurtu naturalnego.

Kapustę kroimy w paseczki, ale niezbyt cienkie, ogórek myjemy, ale nie obieramy i kroimy na cienkie plasterki, podobnie jak ogórek kiszony, tylko tu nawet na bardzo cienkie plasterki. Wrzucamy do miski razem z kukurydzą, mieszamy majonez ze śmietaną/jogurtem i całość mieszamy. Można popieprzyć do smaku i sałatka gotowa.

Obie pozycje niewyględne, ale proste i smaczne.

* nawet ją zrobiłam, ale zapomniałam wyjąć słoik z nią kiedy jedliśmy obiad
** no właśnie nie wiem czy surówka czy sałatka bo kukurydza i kiszony ogórek nie są surowe. Mama twierdzi, że surówka, ale ja chyba bardziej skłaniam się ku sałatce, jakby bezpieczniejsze wyjście. Bo chyba surówka może być sałatką, a nie każda sałatka surówką?