Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchewka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marchewka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 września 2013

drobne radości i falafele

Jesień. Ku mojemu zdziwieniu nie taka straszna. Są kasztany, i mgła, i anemony. 
A M.ostatnio odkrył falafele. Odkryciu niestety towarzyszyły niedobre sałatki, ale nie ma tego złego .
Można samemu (czyt. moimi ręcami) zrobić pyszną sałatkę z falafelami.
Była na tyle dobra, że myślę, iż na stałe wejdzie do naszego menu.

sałatka z falafelami
12 falafeli*
mieszanka sałat ( u mnie rukola i młode liście buraka)
2 rodzaje ostrego sera pleśniowego (np blue stilton i reblochon )
1 marchewka
1 mała cukinia
garść nasion dyni
sos: śmietana 2 ząbki czosnku, zioła prowansalskie, łyżeczka oliwy (z chilli), łyżeczka soku z cytryny, sól, pieprz do smaku

 Falafele podgrzać (np wrzucić do piekarnika). W tym czasie cukinię pokroić w ćwiartki, zblanszować (zalać lekko osolonym wrzątkiem im odstawić na kilka minut), odcedzić. Nasiona dyni podprażyć na suchej patelni. Obraną marchewkę i sery pokroić w słupki. Wymieszać składniki na sos, a sałaty opłukać i odsączyć. Wszystkie składniki umieścić w misce (falafele dobrze połamać na pół) i wymieszać.

*Falafele można pewnie zrobić samemu zrobić, ale ja kupuję. Te moje maj,ą wielkość orzecha włoskiego i 12 waży ok 200 g

poniedziałek, 11 marca 2013

obiad na rozgrzewkę

Zima znów przyatakowała Londyn. Nie jest to mróz i śnieżyca jak w Polsce, raczej przenikliwy wiatr i szybko topniejący śnieg. Mimo wszystko zimno, wilgotno i nieprzyjemnie.
Jakbym coś przeczuwała, od tygodnia chodził za mną bogracz. Powoli kompletowałam składniki, na kilka razy przypominając sobie co tam jeszcze było (i oczywiście na koniec okazało się, że pomidory w puszce się skończyły i zapomniałam dodać marchewki) Efekt olśniewający, wart każdej minuty poświęconej na przygotowanie dania i wreszcie dogadałam się z wołowiną. Serio jeden z najlepszych obiadów jakie ostatnio jedliśmy (choć zapiekanka z ziemniaków z mięsem mielonym i rozmarynem też była niczego sobie).

bogracz 
przepis z Kwestii Smaku z moimi modyfikacjami
ok 500 g mięsa gulaszowego (wołowiny/cielęciny/baraniny/jagnięciny)
ok 200 g boczku
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
3 papryki,
3 pomidory
5 ziemniaków
2 łyżki masła i1 łyżka oliwy
4 łyżeczki mielonej wędzonej papryki (lub słodkiej)
3 łyżki sosu sojowego (opcjonalnie)
1 łyżka koncentratu pomidorowego(użyłam zamiast tego 1/3 puszki pomidorów)
2 średnie marchewki
gorąca woda lub domowy bulion

Przygotować składniki: mięso pokroić w około 2cm kostkę i ocieplić do temperatury pokojowej. Boczek pokroić w plasterki a następnie w 2 cm cienkie paseczki. Cebulę drobno posiekać, czosnek przetrzeć przez praskę lub posiekać.
Do kociołka/garnka włożyć boczek i obsmażyć go dokładnie aż będzie lekko chrupiący i wytopiony.
Dodać masło i oliwę, gdy tłuszcz będzie gorący dodać cebulę i smażyć ją na umiarkowanym ogniu, lekko ją rumieniąc. Pod koniec dodać czosnek i smażyć jeszcze przez 1-2 minuty.
Włożyć mięso (kociołek/garnek musi być bardzo dobrze rozgrzany) i dokładnie obsmażyć je z każdej strony. Mięso najlepiej smażyć partiami, wkładając do garnka po 3 - 4 kawałki mięsa jednocześnie, tak aby temperatura w garnku się nie zmniejszyła. Mięso musi być szybko i dokładnie obsmażone na większym ogniu, wówczas zachowa soczystość i po ugotowaniu nie będzie suche.
Dodać mieloną paprykę w proszku, sos sojowy i koncentrat pomidorowy, wymieszać. Pod chwili wlać 1 szklankę gorącej wody, doprawić solą i pieprzem, zagotować. Gdy gulasz będzie już równomiernie bulgotał, ustawić umiarkowany ogień (na minimalnym ogniu z uchyloną przykrywką) i gotować przez około 2 godziny, do czasu aż mięso będzie miękkie . W międzyczasie uzupełniać gorącą wodę lub bulion, w miarę jak będzie ich ubywało, tak aby mięso było prawie całe przykryte.
Dodać ziemniaki, posolić i delikatnie wymieszać. W razie potrzeby dodać wody lub bulionu. Gotować przez około 15 minut lub do czasu aż ziemniaki będą prawie miękkie, ale jeszcze jędrne w środku.
Dodać pokrojoną w kostkę paprykę, marchewkę w talarkach i gotować przez około 5 minut. Dodać pomidory, delikatnie wymieszać, gotować przez około 1-2 minuty i zdjąć z ognia.
Podawać z pieczywem. (Najlepiej świeżym i z masłem,alei czerstwa bułka do maczania się nada)

Zapiekanka ziemniaczana z mięsem mielonym i rozmarynem
5-6 sporych ziemniaków
ok 200-250 g mięsa mielonego (najlepiej wołowego)
1 spora cebula
spora garść świeżego rozmarynu
skórka starta z połówki cytryny
1/3 szklanki śmietany
oliwa z oliwek

Cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na oliwie; dorzucić mięso mielone. Smażyć kilka minut, aż przestanie być surowe, dorzucić posiekany rozmaryn, skórkę z cytryny.
Ziemniaki obrać, pokroić w plasterki, dorzucić do smażącego się mięsa. Podgrzewać parę minut, dodać śmietanę, wymieszać, posolić. Przełożyć do naczynia do zapiekania i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180*C na ok 20 minut (aż ziemniaki będą miękkie)

P.S.kupiłam sobie w sobotę na dzień kobiet przepiękne jaskry w kolorze fioletu i czerwonego wina i ile razy na nie nie spojrzę to mnie zachwycają

poniedziałek, 4 marca 2013

niewolnicy naszego wieku

No cóż świat wciąż zmierza w pewnym kierunku i już (?!) nie tylko ludzie oburzają mnie konserwatystkę swoim zachowaniem. Cóż przeżyć znaczy się przystosować. Przystosować do tego burdelu jakim są nasze miasta i ich okolice, do jedzenia śmieci i bycia naprawdę bezczelnym.
Wiewiórki w biały dzień bezczelnie patrzą Ci w twarz podjadając wygrzebaną ze śmietnika frytkę, lisy po zmroku przekopują śmietniki (niestety aparatu nie miałam ze sobą akurat tego dnia), a nawet zamiast tradycyjnego wykradania kur z kurnika wynoszą niemowlęta z domów (ale była chryja!)
O gołębiach wspominać nie będę...


A ja ostatnio jestem niewolnicą niebieskiego sera pleśniowego. M.uwielbia i smakuje mu wszystko co go zawiera, a ja trochę zbyt zmęczona jestem by myśleć kreatywnie. Więc:

sałatka szpinakowa z wołowiną w sosie z niebieskiego sera
ok 300 g wołowiny pokrojonej w kostkę
pół dużego opakowania liści szpinaku
2-3 marchewki
pół czerwonej papryki
pół kostki (ok. 100-150 g) sera z niebieską pleśnią
1/3 szklanki śmietany
masło

Wołowinę krótko podsmażyć na maśle, posolić popieprzyć, odłożyć (można do ciepłego piekarnika). Krótko obsmażyć na maśle marchewkę pokrojoną w  grube plastry. Odłożyć. Paprykę i szpinak opłukać pod bieżącą wodą, paprykę pokroić w paseczki. Ser pokruszyć, wrzucić na patelnię i zalać śmietaną. Podgrzewać i mieszać aż ser się rozpuści, dorzucić wołowinę i odgrzewać aż mięso będzie ciepłe. Układać na talerzach :szpinak, papryka marchewka, mięso z sosem.

wtorek, 8 stycznia 2013

challenge nr 1 part 3

W dniu wczorajszym częściowo mi się nie chciało, częściowo mi się zapomniało napisać posta, a może zapomniałam, bo mi się nie chciało ? W każdym razie zamierzam zwalić choć część winy na M., który nie napisał ocen (zabrał się za to już po 12). Skoro nie miałam wszystkich materiałów, to jak mogłam pisać posta ?
Przy okazji złamałam zasadę (zasady są po to żeby je łamać) i nie-zasadę. Pierwsze to użyłam 2 razy jednego składnika, drugie - okazuje się, że Maciej mówiąc "obiad" myśli "danie", a wczorajszy obiad składał się z dwóch dań.
Pierwsze czyli zupa z zielonej soczewicy jest lekko tylko zmodyfikowaną wersją tego przepisu. Ode mnie dostała tylko czarooką fasolkę, trochę papryki w proszku i świeże pomidory zamieniłam na puszkowane. Jestem z niej o tyle zadowolona, że smaczna i sycąca nadaje się nie tylko na obiad, ale też na lunch do pracy.

Składniki z wyzwania: soczewica zielona, "czarnooka" fasola, pomidory w puszce
Dodatkowo: marchew
Oceny Macieja:
Wygląd: 4.5 (Zupa w typie grochówki, można byłoby położyć jakieś warzywo na górze celem ozdoby...)
Kreatywność: 5 (Szparagi + jajko w sałatce wydają mi się znacznie bardziej kreatywne niż soczewica + fasola w zupie)
Smak: 7.5 (Naprawdę dobra zupa, trochę lepsza niż wczorajszy obiad, ale znowu nie mam poczucia, że się jakoś specjalnie wybija) 

Zupa z zielonej soczewicy
250 g zielonej soczewicy
1/2 puszki black eyed beans
puszka krojonych pomidorów
4 łyżki oliwy (lub więcej, wg upodobań)
2  małe marchewki
1 cebula pokrojona w kostkę
ząbek czosnku
1 listek laurowy
oregano
sól i pieprz
2 łyżeczki octu z czerwonego wina

Na oliwie przesmażyć czosnek i cebulę (w dużym garnku na zupę). Dodać marchewkę i listek laurowy, chwilę smażyć. Następnie dodać opłukaną soczewicę i zalać 1 l zimnej wody (ja proponuję 3/4). Gotować, aż soczewica zmięknie.
Do miękkiej soczewicy dodać pomidory, fasolę i pozostałe przyprawy. Gotować kolejny kwadrans. Na koniec dodać ocet, wymieszać.

Drugie danie. Czyli sałatka ze szparagami podpatrzona została na Kwestii Smaku. Ale z oryginalnej sałatki zostawiłam tylko szparagi, jajko w koszulce i sałatę. Resztę zastąpiłam wyrazistym sosem serowym (który w moim wykonaniu składał się z dwóch serów i masła, ale podaję wykonanie ze śmietaną/śmietanką, bo tak będzie wyglądał lepiej i nie będzie zastygał).

Składniki z wyzwania: szparagi, sałata, jajka
Dodatkowo: roquefort, żółty ser
Oceny Macieja:
Wygląd: 4.5 Sałatka wyglądała bardzo ładnie ze szparagami i tak dalej przed dodaniem jajka w dziwnym kształcie (jak widać koncepcja jajka w koszulce niespecjalnie przypadła M. do gustu) i polaniem sosem o podejrzanym kolorze
Kreatywność: 7 (Szparagi + jajko w sałatce wydają mi się znacznie bardziej kreatywne niż soczewica + fasola w zupie)
Smak: 8.5 (Najwyraźniej mam słabość do roqueforta, jego połączenie ze szparagami i liśćmi bardzo mi odpowiada, gdyby nie jajko psujące trochę efekt to dałbym 9)

sałatka ze szparagami i jajkiem w koszulce z ostrym serowym sosem
1 jajko na głowę
4-5 szparagów na głowę
mieszanka sałat (2 garści na głowę)
ser roquefort
garść sera cheddar lub mozzarella
1/3 szklanki śmietanki 30% lub 1/2 szklanki 18 lub 12%*

Szparagom obciąć zdrewniałe końce, ugotować w osolonej wodzie. Sałaty opłukać ułożyć na talerzu, śmietanę/śmietankę podgrzać z serami aż utworzą jednolity sos.
Zrobić jajka w koszulkach. Do garnka wlać około 1 litra wody i zagotować dodając 1 - 2 łyżeczki octu winnego lub soku z cytryny (opcjonalnie) oraz szczyptę soli. Ustawić umiarkowany ogień. Do miseczki wbić jajko i delikatnie wylać je do gotującej się wody (wodę wcześniej zamieszać i utworzyć wir). Gotować przez około minutę, wyjąć łyżką cedzakową i ocenić czy całe białko jest już ścięte, żółtko natomiast ma pozostać płynne. Możemy gotować jajka jednocześnie, w jednym garnku.

* śmietanka będzie lepsza, ale wiadomo jest bardziej tłusta no i jak się nie ma to nie trzeba lecieć do sklepu można zastąpić normalną śmietaną
Oceny końcowe:
Ocena: 5 (Dania orbitowały wokół 7, -1 za 2 dania zamiast jednego ostatniego dnia, -1 za 2x roquefort)

Końcowy komentarz: Z perspektywy czasu trochę za wysoko oceniłem curry w stosunku do sałatki z pierwszego dnia, jednak różnica między poszczególnymi daniami była trochę większa. Natomiast zupę oceniłbym dokładnie w środku pomiędzy curry, a sałatkami więc to wyszło dobrze.

niedziela, 6 stycznia 2013

challenge nr 1 part 2

Z tej części wyzwania nie jestem zbyt zadowolona. Głównie ze względu na pastę curry. Planowałam użyć czerwonej pasty ze względu zarówno na kolor, jak i stopień ostrości (średni). Niestety "w praniu" okazało się, że pasta dostała grzyba i musiałam ją wymienić na zieloną pastę curry innej firmy, która w dziewiczo nietkniętym opakowaniu stała sobie w głębi szafki. Na tej paście zawiodłam się strasznie. Mało ostra, choć zielona powinna być najostrzejszym rodzajem, mało curry i jeszcze w dodatku kolor paskudny. Na trzy razy dodawał jej więcej, w rezultacie zużywając pół słoiczka, zanim byłam ... usatysfakcjonowana, a sos dalej nie był specjalnie ostry.
Dlatego też w przepisie podaję ogólnie, pasta curry - ilość i kolor zależą od upodobań, marki i jakości pasty.

curry z wołowiną i mango
(porcja na 2 osoby)
ok. 300 g wołowiny pokrojonej w paski
1 lub 11/2  mango
2 małe marchewki
1/3 puszki  kukurydzy (duża puszka-340g)
1/2 puszki mleka kokosowego
1/3 szklanki bulionu
1/3 cebuli pokrojonej w drobną kostkę
pasta curry
łyżka oliwy z oliwek 
sól, pieprz, chili  do smaku
można dodać także cukinii, papryki (najlepiej czerwonej lub żółtej) albo fasolki

Cebulę zeszklić na oliwie, pastę z łyżką lub dwiema mleka kokosowego rozgrzać na tej samej patelni. Wrzucić wołowinę i krótko podsmażyć. 1/3 mango drobno pokroić, zmiksować z mlekiem kokosowym i bulionem, zalać mieszanką podsmażoną wołowinę i gotować kilka minut na wolnym ogniu.W tym czasie obrać i pokroić na plasterki marchewki. Wrzucić je wraz z kukurydzą (i mango jeśli jest twarde), dać całości kilka minut, a następnie dorzucić mango (jeśli jest miękkie i dojrzałe) pokrojone w dużą kostkę.
Podawać w miseczkach, z ryżem lub chlebem.

Składniki z wyzwania: mango, kukurydza, wołowina,
Dodatkowo: marchew, mleko kokosowe, pasta curry (M. ją dopisał mimo, że przyprawy mi wolno)(cebula ewidentnie pełniła rolę przyprawową)
Oceny Maćka:
Wygląd: 3 (Brudno-zielona pulpa...)*   
Kreatywność: 6.5 (Dla mnie nowość, ale wg. google curry-mango to częste połączenie)**    
Smak: 7 (Takie szkolne solidne 4+, smaczne, ale nie wybija się dostatecznie na "piątkę")    
Ogółem: 6.5 (Wyraźnie lepszy obiad niż przeciętnie***, ale jak spojrzę tutaj za miesiąc, czy dwa to nie powiem "o, to zrób jeszcze raz")

*trudno się nie zgodzić ... 
** A przecież curry pochodzi z Indii będących również ojczyzną mango, a tu jeszcze jak pokroić mango
***fuk fuk fuk!

środa, 7 listopada 2012

in the colours of the rainbow



sałatka owocowa z sosem curry
na 2 osoby
1 czerwony grapefruit (można zamienić na pomarańczę, albo ją  dodać)
1 średnie (lub 2 małe) jabłko 
1 banan plantain (lub zwykły)
1 średnia marchewka
mieszanka sałat (ok. 1/2 paczki)
1/3 szklanki mleka kokosowego (lub pół na pół mleka kokosowego i soku pomarańczowego)
1/2 łyżeczki pasty curry ( u mnie łagodna) lub proszku curry
łyżka masła

Grapefruita obrać ze skórki i z "błonek" - gorzkie. Banana i marchewkę obrać, pokroić na plasterki i podsmażyć na maśle (marchewka potrzebuje trochę krócej). Obrać też jabłko i pokroić w kostkę. W między czasie podgrzać (lub po prostu porządnie wymieszać) mleko kokosowe z curry. Wszystkie składniki wrzucić do miski; wymieszać.

słówko dnia : mulled wine - grzane wino

środa, 14 grudnia 2011

marchewkowe pole


W wyniku nieudanej próby wyciśnięcia marchewkowego soku zostałam z miseczką pure z surowej marchewki. Szkoda żeby się zmarnowało. W końcu cista marchewkowe są takie dobre!
Stanęło na marchewkowych muffinach, bo dobre, bo szybkie i mogę dowolnie kombinować z proporcjami.
Do ciastek marchewkowych orzechy włoskie są nam nieodzowne, od kiedy spróbowaliśmy tego połączenia w Moraku. Do tego trochę skórki pomarańczowej - akurat została mi garstka.I może trochę przyprawy do grzanego wina i dodatkowy cynamon.

muffiny marchewkowe
ok. 120 g drobno startej marchewki
120 g mąki
50 g cukru
garść kandyzowanej skórki pomarańczowej (najlepiej domowej)
łyżeczka przyprawy do grzanego wina/piernika
łyżeczka proszku do pieczenia
1/3 szklanki oleju
1/3 szklanki mleka
1 jajko
2-3 garści posiekanych orzechów włoskich
(+ ładne połówki do ozdobienia)

Wszystkie składniki wymieszać do połączenia. Przełożyć ciasto do foremek i wstawić do piekarnika nagrzanego do 175*C na ok 20 minut.

P.S.
piosenka z tytułu posta miałą całkiem ciekawe zastosowanie. Powiedziałabym, że nieadekwatne do treści, ale kto by się takimi szczegółami przejmował ?

poniedziałek, 25 lipca 2011

dlaczemu?

Co sprawia, że jednych ludzi, opowiadań słuchamy chętniej, a innych wcale chociaż niby podobni? Co sprawia, że dania biedaków lądują na stołach wykwintnych restauracji,a "tracą" rację bytu na stołach tych, którzy dali im początek? I czemu są miejsca, które jednostronnie sprzyjają dobrym, albo złym wspomnieniom ?

makaron typu "pusta lodówka"
250 g suchego makaronu (kokardki, świderki)
4 ząbki czosnku
2 marchewki
kawałek papryki (czerwona/żółta, opcjonalnie)
pół cebuli
2/3 szklanki oliwy z oliwek z czosnkiem i chilli

Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu. W międzyczasie podgrzać na sporej patelni oliwę, dorzucić drobno posiekany czosnek, cebulę. Obrać marchewkę i pokroić w plasterki/półplasterki dorzucić na patelnię. Na koniec pokroić paprykę także wrzucić na patelnię. Dolać ze dwie łyżki wody z gotowania makaronu, makaron odcedzić, wrzucić na patelnię i dokładnie "unurzać" w sosie. Doprawić solą, pieprzem (chilli) i podawać. Porcja na dwa głodomory lub 3 mniejjadków

środa, 6 lipca 2011

tort urodzinowy Anny



Anna już od paru miesięcy wytyka mi, że przez ilości słodyczy jakie pochłaniam ona nawet już spojrzeć na słodkości nie może.
Dlatego jej tort urodzinowy musiał być słony. Mięsny , bo Anna jest bardzo mięsożerna i kolorowy bo miało być widać warstwy.
Na podobny pomysł wpadłyśmy z Mają równolegle i przez tydzień odbywało się gorączkowe ustalanie, co jak , z czym. W końcu stanęło na mojej wersji nie tylko dlatego że mam wyjątkowy dar przekonywania (:P), ale głownie dlatego, że wersja Mai zmieniała się wraz z podmuchem wiatru. Dla niej było niezrozumiałe jak to możliwe, że ja stając przy kuchni już wiem co chcę zrobić (zwykle). Często pomysł jak to zrobić zmienia się w trakcie robienia, kiedy okazuje się, że to co chciałam zrobić jest niewykonalne, ale wtedy zmieniam metodę dążąc dalej do tej idei posiłku, która siedzi w mojej głowie.
Ale wracając do tortu. Ostateczna wersja składała się z kruchego ciasta na spodzie i brzegach (celem utrzymania całości "w kupie"), najniższej warstwy wieprzowo-paprykowej, środkowej, warzywnej, cukiniowo-serowej oraz najwyższej warstwy pieczeni rzymskiej z indyka, marchewki i curry. Spora część osób uznała, że na swoje urodziny też chce tort mięsny, a niektorzy nawet grozili swoim połówkom przykrymi konsekwencjami jeśli dostaną słodkie ciasto.

mięsny tort poliA-nny*
kruche ciasto:
200g miękkiego masła (1 standardowa kostka)
ok. 250g mąki pszennej
1 żółtko
łyżeczka soli
czerwona warstwa paprykowa:
600-700 g mielonego mięsa wieprzowego
pomidory w puszcze, krojone, raz
1 czerwona papryka
1 cebula
1 jajko
3-4 łyżki bułki tartej
łyżka słodkiej papryki,
łyżeczka ostrej (lub do smaku jak kto woli)
pieprz, sól
zielona warstwa cukiniowa
opakowanie sera ricotta (250g)
2 jajka
2 nieduże cukinie
sól, pieprz
pomarańczowa warstwa curry
2 spore filety z piersi indyka (też ok 600-700g)
3 marchewki
jajko
3/4 opakowania przyprawy curry
sól, pieprz

Zagnieść kruche ciasto, wylepić nim sporą tortownicę, ponakłuwać i wstawić do lodówki. Marchewki obrać, ugotować. Pokroić cebulę, podsmażyć na sporej patelni, dodać mięso mielone, jak się zetnie dodać pomidory z puszki i na małym ogniu podgrzewać aż prawie cała woda oparuje, dorzucić drobno pokrojoną paprykę, przyprawy. Ponownie odparować odstawić do przestudzenia. Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika (180*C) podpiec do złotego koloru, wyjąć. Cukinie umyć zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Wymieszać z serem i jajkami, doprawić. Ugotowaną, przestudzoną marchewkę zemleć razem z indykiem, dodać curry i jajko. Do przestudzonej paprykowej warstwy dodać jajko i tyle bułki, żeby tworzyło dość zwartą masę. Wyłożyć na podpieczone ciasto, wyrównać. Nałożyć masę cukiniową i ostrożnie nałożyć warstwę curry. Wstawić do piekarnika i piec około godziny.

*ogonki poliA są charakterystyczną cechą mRNA (czyli informacyjnego RNA) pozwalającą na oddzielenie go od reszty kwasów nukleinowych.
A kim była Pollyanna to chyba każda kobieta wie ...