Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukinia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukinia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

obiad na szybko

ostatnio tak mi się nie chce...
przedpołudnia spędzam snując się po mieszkaniu, a popołudnia, kiedy się budzę na kursie krawieckim (bardzo fajny zresztą, uszyłam swoją pierwszą w życiu spódnicę !)
W rezultacie za obiad zabieram się zwykle późnym wieczorem, kiedy głodni i zmęczeni wracamy do domu.
I wtedy musi być szybki.
Jedną z takich pozycji jest nieśmiertelny klasyk mojego dzieciństwa : 

ryż ze śmietaną i cynamonem:
torebka ryżu na osobę,
opakowanie śmietany
owoce (mogą być jabłka, lub dowolne mrożone owoce - ja najbardziej lubię z wiśniami)
cukier,
cynamon, 
sól (ryż trzeba osolić)

Ryż ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu. Owoce zasypać (szczodrze) cukrem i podsmażąć na wolnym ogniu aż zrobi się żel lub w przypadku jabłek - papka z pojedynczymi kawałkami.
Śmietanę wymieszać z cukrem i cynamonem (do smaku, ale cynamonu dużo!)
Nakładać do miseczek w dowolnych proporcjach.

Drugą nieortodoksyjny, szybki makaron na orientalną nutę, z pysznie rozpływającym się kozim serem, mlekiem kokosowym i ostrymi akcentami z chilli i czarnuszki 

makaron z mlekiem kokosowym, serem kozim i czarnuszką
makaron
1 mała cukinia
kostka (ok 200 g) twardego sera koziego
kawałek pora
ok. 1/2 szklanki bulionu
ok. 200 ml mleka kokosowego lub śmietanki
czarnuszka
oliwa z oliwek, najlepiej z chilli
sól, pieprz do smaku

Makaron ugotować na bardzo 'al dente', odcedzić. Pora pokroić dość drobno i zeszklić na oliwie, dodać cukinię i dusić przez kilka minut, a następnie dolać bulionu i podgrzewać na wolnym ogniu kolejne parę minut. Dodać mleko kokosowe lub śmietankę kokosową (jeżeli mleko nam się rozwarstwi nie mieszać, tylko dodać samą gęstą część pozostałą odlewając - można potem wykorzystać np. do zrobienia pysznego kakao), wymieszać, dorzucić makaron i podgrzewać mieszając od czasu do czasu, aż wchłonie nadmiar płynu. Na koniec przed samym podanie dorzucić kozi ser pokrojony w kostkę, wymieszać i posypać czarnuszką.


wtorek, 8 grudnia 2015

cukiniowa zupa mojej mamy

Zaskakująco prosta w wykonaniu i delikatna w smaku zupa najlepsza do podawania z prażonymi płatkami migdałów lub parmezanem.

Dla mnie w tej chwili idealna, bo z anginą przyplątało mi się zapalenia jamy ustnej i nie mogę gryźć.
Żebym jeszcze czuła jej smak ...

Zupa cukiniowa
3-4 średnie cukinie
ok. 1 l bulionu
2 łyżki masła
biały pieprz
do podania podprażone płatki migdałów i/lub parmezan

Cukinie zetrzeć na tarce o grubych oczkach i odcisnąć z nich nadmiar płynu, wrzucić na głęboką patelnię z rozpuszczonym masłem i poddusić aż będzie miękka i "szklista" zalać bulionem, zmiksować doprawić solą i białym pieprzem.

poniedziałek, 9 listopada 2015

jedna kaczka w dwóch odsłonach

Mamy z moim Mężem troszkę różne gusta kulinarne, dlatego ja kaczkę jadłam w postaci kotlecików z ryżem i duszoną cukinią z sosem z marynaty, a On we wrapie z dodatkiem jeszcze sałaty, sera i papryki (barbarzyńca - ta kaczka tam ginęła w natłoku)
Ale kaczka była w sumie ta sama i prze-pysz-na !

kaczka na 2 (na 2 sposoby i na 2 osoby)
ok. 400-500 g kaczej piersi ze skórą
1 średnia cukinia
200 g ryżu

ew.
 1/2 małej głowki sałaty lodowej
1/2 czerwonej papryki
trochę startego chedara

marynata:
sok z polówki grapefruita,
2-3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki miodu
łyżeczka octu balsamicznego
łyżeczka sosu sojowego
kawałek imbiru wielkości kciuka
duży ząbek czosnku
szczypta soli, pieprzu do smaku

Kaczkę (razem ze skórą) pokroić na dość grube plastry i roklepać na cienkie kotleciki. Mokre składniki marynaty wymieszać, zetrzeć do środka imbir i czosnek umieścić kotleciki z kaczki w marynacie na kilka godzin.
Ugotować ryż na sypko. (lifehack - można nagrzać piekarnik żeby trzymać w nim części obiadu by w oczekiwaniu na resztę nie wystygła i podgrzać tortille). Cukinię pokroić w słupki
Kotleciki wyciągnąć z marynaty (nie odsączając zbytnio), usmażyć odłożyć (do piekarnika). W powstałym sosie (ew. uzupełnionym częścią marynaty) poddusić cukinię aż będzie miękka. Kotleciki i  duszoną cukinie podawać z ryżem lub kotleciki pokroić w paski, wymieszać cukinię z ryżem i poszatkowaną sałatą lodową. dorzucić paprykę pokrojoną w kostkę i garść startego chedara - zawiną w ciepłą tortillę i podgrzewać aż ser się rozpuści.

wtorek, 18 marca 2014

przedwiośnie

Ta zupa kojarzy mi się właśnie z przedwiośniem. Jest gęsta i kremowa, z zimowymi dodatkami, ale kolor (choć taki blady), szparagi i cukinia są już raczej wiosenne.
Świetnie komponuje się nie tylko z kaparami (które ostatnio dodaję absolutnie do wszystkiego), ale też suszonymi pomidorami, także jako dodatek że wystąpić jedno, drugie albo oba razem. A z bułeczką z suszonymi pomidorami do zagryzania jest jeszcze lepsza.

zupa krem ze szparagami i cukinią
3-4 średnie ziemniaki
duży pęczek szparagów (ok. 500g)
jedna nieduża cukinia
ok. 11/2 l bulionu
1 nieduża cebula
oliwa z oliwek/masło
kapary (w dużych ilościach) i/lub pomidory suszone

Cebulę pokroić w drobną kostkę, w większe kostki pokroić ziemniaki i cukinię, poddusić razem na małym ogniu, dorzucić szparagi pokrojone w kawałki, podsmażać wszystko ok. 10 min. Zalać bulionem i gotować aż szparagi będą miękkie ale wciąż jędrne. Zmiksować, podawać z kopiastą łyżką kaparów lub/i suszonych pomidorów


środa, 4 grudnia 2013

zupa słomianej wdówki

Chodziła za mną od pewnego czasu ta zupa, ale, że Moje Szczęście nie przepada za mlekiem kokosowym i curry... To zrobiłam ją sobie jak wyjechał. Dodałam od siebie dużo dobrych rzeczy, jak groszek cukrowy i mała kukurydza i jeszcze cukinię i wyszła pyszna. A jej rozgrzewające właściwości są szczególnie doceniane, kiedy nie ma kto Cię przytulić i ogrzać.

rosół curry
1 cebula
1 łyżka tłuszczu do podsmażenia (u mnie oliwa z chilli)
kurczak (1 pierś/2-3 udka bez kości)
puszka mleka kokosowego
kilka pomidorków koktajlowych (pokrojony pomidor/2-3 łyżki pomidorów z puszki)
2 łyżki curry w proszku/ 2-3 łyżki ulubionej pasty curry
2 liście limonki kaffir
1 opakowanie makaronu ryżowego
pół cukinii
ok. 100 g groszku cukrowego
ok. 100 g małych kukurydz
1 marchewka
opcjonalnie: 1 łodyga trawy cytrynowej
opcjonalnie: 1 łyżeczka galangalu (pokrojony w plastry 1 cm imbiru)
opcjonalnie: sok z limonki

Pokrojoną cebulę podsmażyć na 1 łyżce tłuszczu. Dodać kurczaka, podsmażyć aż mięso się zetnie. Zalać ok. 3/4 l wody, dodać mleczko kokosowe, curry, limonkę kaffir, pokrojoną trawę cytrynową, chilli, galangal (imbir).
Wymieszać dokładnie i gotować ok. kwadransa. Wtedy ew. dosolić zupę, dodać pomidory resztę warzyw, gotować jeszcze 5-10 minut, do miękkości warzyw. Doprawić sokiem z limonki.

wtorek, 24 września 2013

drobne radości i falafele

Jesień. Ku mojemu zdziwieniu nie taka straszna. Są kasztany, i mgła, i anemony. 
A M.ostatnio odkrył falafele. Odkryciu niestety towarzyszyły niedobre sałatki, ale nie ma tego złego .
Można samemu (czyt. moimi ręcami) zrobić pyszną sałatkę z falafelami.
Była na tyle dobra, że myślę, iż na stałe wejdzie do naszego menu.

sałatka z falafelami
12 falafeli*
mieszanka sałat ( u mnie rukola i młode liście buraka)
2 rodzaje ostrego sera pleśniowego (np blue stilton i reblochon )
1 marchewka
1 mała cukinia
garść nasion dyni
sos: śmietana 2 ząbki czosnku, zioła prowansalskie, łyżeczka oliwy (z chilli), łyżeczka soku z cytryny, sól, pieprz do smaku

 Falafele podgrzać (np wrzucić do piekarnika). W tym czasie cukinię pokroić w ćwiartki, zblanszować (zalać lekko osolonym wrzątkiem im odstawić na kilka minut), odcedzić. Nasiona dyni podprażyć na suchej patelni. Obraną marchewkę i sery pokroić w słupki. Wymieszać składniki na sos, a sałaty opłukać i odsączyć. Wszystkie składniki umieścić w misce (falafele dobrze połamać na pół) i wymieszać.

*Falafele można pewnie zrobić samemu zrobić, ale ja kupuję. Te moje maj,ą wielkość orzecha włoskiego i 12 waży ok 200 g

sobota, 5 stycznia 2013

challenge nr 1 part 1

Dość spontanicznie zaczęliśmy naszą zabawę - wyzwanie, więc na wymyślenie i zrobienie pierwszego obiadu nie miałam dużo czasu - w brzuchach zaczynało już burczeć. Wybrałam więc stosunkowo najprostszą formę czyli sałatkę (a jeszcze zobaczyłam ten przepis), składniki też stosunkowo proste, no i ... Maciej szpinak najbardziej lubi w formie nieprzetworzonej, a w dodatku uznałam, że to składnik najbardziej "psujny". Od siebie dorzuciłam kurczaka i moją ukochaną blanszowaną cukinię, która sama w sobie jest dość neutralna w smaku i doskonale "przyjmuje" inne smaki. Ni i maliny zamieniłam na syrop malinowy.

Składniki z wyzwania: szpinak, cukinia, roquefort, pierś z kurczaka
Oceny Macieja:
Wygląd: 6.5 (Smacznie wyglądająca sałatka, ale bez fajerwerków)
Kreatywność: 4 (Sałatka z kurczakiem, jakimś serem i słodkim sosem pojawia się na naszym stole dość często)
Smak: 8.5 (Bardzo smakowało mi połączenie słodkiego kurczaka z ostrym smakiem roqueforta)
Ogólna: 7.5 (Nie bardzo oryginalne, moim zdaniem, ale naprawdę dobre. Chętnie bym postawił 8)

sałatka szpinak- roquefort
ok. 100 g sera roquefort
ok. 100 g świeżych liści szpinaku
2 małe lub 1 duża pierś z kurczaka
1 mała cukinia
1/3 szklanki syropu malinowego
2 łyżki stołowe octu balsamicznego
1 łyżka stołowa oliwy z oliwek
pół garści płatków migdałowych
sól, pieprz

Na suchej patelni uprażyć płatki migdałów, odłożyć na później. Pierś z kurczaka podzielić na 2-3 porcje, posolić.  Wymieszać syrop malinowy, ocet, oliwę z oliwek (jeśli syrop mało słodki można dorzucić ze 2 łyżeczki cukru), podgrzać na patelni. Umieścić w tak przygotowanym sosie kurczaka, "obsmażyć" z obu stron. W tym czasie umyć szpinak i cukinię. Zagotować wodę, cukinię pokroić na półplasterki wrzucić do osolonego wrzątku, odstawić aż zrobią się lekko przejrzyste. Wyjąć kurczaka, pokroić na plastry i podgrzewać w sosie, aż znikną "surowe plamy". Szpinak, odsączoną cukinię, pokruszony ser i ciepłe plastry kurczaka (oprószone świeżo mielonym pieprzem) umieścić w misce lub na talerzu, posypać prażonymi  płatkami migdałów i polać resztką sosu.

słówko dnia: spruce - świerk, ale też wymuskany, schludny, a nawet choinkowy

sobota, 6 października 2012

obiad słomianej wdówki

Ugotowany na całe 3 dni, a co mi tam ! (tak po prawdzie to łatwiej jest ugotować więcej niż mniej, zwłaszcza, że nasza lodówka nie pozwala na przechowywanie niezużytych produktów - miejsca brak).
W każdym razie M. uciekł do Gdańska w tydzień po moim przyjeździe. Myślę, że chodzi o moje próby oswojenia dyni. Chyba nie spodobała mu się wizja "będziemy jeść dynię aż wyjdzie mi dobra".
A jak tylko wyciągnął nogi za próg to pojawił się brązowy ryż z zielonymi warzywami  i smażonym kurczakiem. Jak na załączonym obrazku widać : malutkie cukinie, groszek cukrowy i drobne kukurydze chwilkę podgotować we wrzącej wodzie lub na parze, kurczaka zesmażyć na oliwie (z czosnkiem), ryż ugotować wg instrukcji na opakowaniu, wymieszać wszystkie składniki, dodać skórki z cytryny, soli pieprzu, sosu sojowego.
Smacznego.

A przy okazji przez cały październik w Londynie jest festiwal The Big Draw, wybrałam się więc na  jedną z części składowych tej imprezy w Brixton. Muszę powiedzieć, że WindMill  mnie rozczarował, ale zabawa z rysowaniem była całkiem fajna. Zwłaszcza jak się nie porównywałam z innymi uczestnikami.


 można było sobie wziąć zestaw: kilka rodzai papieru, kredki, węgiel, kreda ołówek i instrukcja przypięte do podkładki
 tak wyglądał wiatrak


a to moje próby oddania tego jak wyglądał: bez patrzenia na kartkę (na lewo) i w  60 sekund (na prawo)










słówko dnia : dumbstruck - kompletne zaskoczenie, oniemiały, zdruzgotany
P.S.
M.znalazł piosenkę Wysockiego ze spektaklu "Ósmy grzech - Wołodia Wysocki", który wystawiano kiedyś w Syrenie. Nie jest to "Taganka", która niemalże po nocach mi się śniła (niesamowicie mi się podobała), ale wszystkie piosenki z tego spektaklu były nieprawdopodobnie wyraziste, i intensywne i bardzo bardzo żałowałam,że nie da się nigdzie zdobyć ścieżki dźwiękowej spektaklu (nie to co w Buffo gdzie śpiewali źle i brzydko i aż płakać mi się chciało i jest płyta). Kochany ten mój mężczyzna.
a tu link

poniedziałek, 1 października 2012

obiad urodzinowy mamy

Tuż przed moim wyjazdem mama obchodziła urodziny. Miałam w związku z tym dobre chęci i ambitne plany. Wykonałam zaproszenie na uroczysty obiad urodzinowy, wyznaczyłam datę, ułożyłam III zestawy do wyboru (i podciągnęłam pod ten prezent mojego młodszego, spłukanego, ale bardzo kochanego braciszka, zapominając, że ten będzie w szkole i mi nic, a nic nie pomoże). Mama wybrała oczywiście zestaw obiadowy nr. II zawierający : zupę grzybową, tartę cukiniową z kurczakiem, boczkiem i serkiem ricotta oraz jesienną panią Walewską (przepis tu - jeszcze ją zrobię!). W wyznaczonym dniu okazało się, że prądu niet i że nie będzie go do godziny 15 (obiad był ustalony na 15.30). Hurra! Zmiana planów. Zamiast tarty będzie sałatka z grillowanych warzyw z kurczakiem i tzatzikami (oryginalnie występujące w zestawie III), a zamiast pani Walewskiej mus czekoladowy z serka mascarpone (pisałam o nim tu)






Sałatka jest łatwa, choć niezwykle czasochłonna w wykonaniu. Dodatkowym jej plusem jest dość duża elastyczność jeśli chodzi o składniki. Jeśli się nie lubi grillowanej papryki, albo pomidorów można je pominąć, dodać więcej cukinii jeśli się ją wyjątkowo (jak ja) lubi. Można też dorzucić pieczoną dynię, albo buraka.
grillowana sałatka
min. 1 średnia cukinia (u mnie 1 zielona 1 żółta)
min. 1 papryka żółta lub czerwona (lub obie)
opcjonalnie 1 średni bakłażan (ja nie przepadam)
2-3 garści pieczarek
1 duża/2 małe czerwone lub cukrowe cebule
spora pierś z kurczaka
1-2 pomidory
1/2 sałaty lodowej/ mieszanka sałat *
Warzywa kroi się w plastry lub paski i grilluje lub smaży na patelni beztłuszczowej, albo tak jak ja robi obie rzeczy równolegle. Podobnie postępuje się z kurczakiem (dobrze jest przed obróbką termiczną posolić, dodać przypraw). Zresztą zanim się wszystko zrobi to pierwsze składniki i tak są już dawno zimne i dobrze jest mieć na podorędziu mikrofalę lub nagrzany piekarnik, ponieważ znacznie lepsza jest na ciepło. Nie podgrzewamy sałat ani pomidorów dlatego te lepiej jest umieścić w osobnej misce i np. udekorować jadalnymi kwiatami (nasturcja, bratki)

*u mnie lodowa + rukola, a ponieważ rukola zakwitłą nam w ogródku to dorzuciłam równiej jej kwiatki, a jak już kwiatki to i nasturcja (wyjątkowo pyszna)

P.S. słówko dnia to :trimming(s) - przycinanie roślin, (dodatki do obiadu takie jak ziemniaki czy sałatka)

czwartek, 9 sierpnia 2012

ładne kwiatki

Moim sąsiadom z ogrodu ucieka dynia (a może cukinia?). Zewsząd atakują mnie przepisy na kwiaty cukiniowe ( o tu i tu na przykład) i w końcu się poddałam. Na szybko (bo padało) wycinając kwiaty niechcący wycięłam 2 żeńskie, ale trudno, też były pyszne.

Mój farsz składał się z ugotowanego "na kleisto" ryżu i 2 rodzai sera pleśniowego pokrojonego w drobne kawałeczki. Trzeba delikatnie rozchylić płatki (mnie wszystkie się porozrywały, więc nie należy się bardzo przejmować), wyciąć pręciki (gorzkie) i umieścić trochę farszu w środku, a następnie złożyć i lekko skręcić płatki. Następnie zanurzyć kwiat w cieście naleśnikowym (proporcja~ 1 jajko, 1 szklanka mąki, 1 szklanka mleka/wody) i umieścić na patelni z gorącym olejem.

środa, 25 stycznia 2012

schabowy makeover

Kotlet schabowy po wizycie u stylistki postanowił coś w sobie zmienić. W końcu panierka z bułki tartej nasiąknięta tłuszczem jest już taka passe! Postawił na sezam. Może to nie jest najnowszy krzyk mody, ale moda przemija. Natomiast on jest bądź co bądź daniem głównym, a to zobowiązuje. Minimum elegancji musi być!
A skoro już o tym mowa to trzeba przestać się pokazywać ze starymi nudnymi ziemniakami. One to potrafią leżeć na żołądku, albo bokiem wychodzić!
Sałatka jest znacznie bardziej uroczą i lekkostrawną towarzyszką. Na przykład taka z kremowym serkiem brie, blanszowaną cukinią i papryką... i z sosem z odrobiną ekstrawaganckiej melasy. Tak to odpowiednia towarzyszka do obiadu!

sezamowy schabowy
5-6 kotletów ze schabu
150-170 g sezamu
3 łyżki bułki tartej
3 łyżki mąki
1 jajko
4-5 łyżek wody
sól, pieprz, chilli do smaku

Kotlety rozbić, jajko "rozbełtać" z wodą, sezam z mąką, bułką i przyprawami wymieszać. Rozklapane kotlety maczać w jajku i dokładnie obtoczyć w suchych składnikach, smażyć z obu stron na rozgrzanej patelni

sałatka z melasą
mieszanka sałat
opakowanie serka brie (120 g)
po pół papryki czerwonej i żółtej
pól niedużej cukinii

dressing:
1,5 łyżeczki melasy
3-4 łyżki soku pomarańczowego
3 łyżki oliwy z oliwek
łyżeczka octu balsamicznego
1 ząbek czosnku, zmiażdżony

Cukinię pokroić w słupki, zblanszować w lekko osolonej wodzie, ser i papryki pokroić w kostkę; umieścić w misce razem z sałatą i zalać sosem.

środa, 6 lipca 2011

tort urodzinowy Anny



Anna już od paru miesięcy wytyka mi, że przez ilości słodyczy jakie pochłaniam ona nawet już spojrzeć na słodkości nie może.
Dlatego jej tort urodzinowy musiał być słony. Mięsny , bo Anna jest bardzo mięsożerna i kolorowy bo miało być widać warstwy.
Na podobny pomysł wpadłyśmy z Mają równolegle i przez tydzień odbywało się gorączkowe ustalanie, co jak , z czym. W końcu stanęło na mojej wersji nie tylko dlatego że mam wyjątkowy dar przekonywania (:P), ale głownie dlatego, że wersja Mai zmieniała się wraz z podmuchem wiatru. Dla niej było niezrozumiałe jak to możliwe, że ja stając przy kuchni już wiem co chcę zrobić (zwykle). Często pomysł jak to zrobić zmienia się w trakcie robienia, kiedy okazuje się, że to co chciałam zrobić jest niewykonalne, ale wtedy zmieniam metodę dążąc dalej do tej idei posiłku, która siedzi w mojej głowie.
Ale wracając do tortu. Ostateczna wersja składała się z kruchego ciasta na spodzie i brzegach (celem utrzymania całości "w kupie"), najniższej warstwy wieprzowo-paprykowej, środkowej, warzywnej, cukiniowo-serowej oraz najwyższej warstwy pieczeni rzymskiej z indyka, marchewki i curry. Spora część osób uznała, że na swoje urodziny też chce tort mięsny, a niektorzy nawet grozili swoim połówkom przykrymi konsekwencjami jeśli dostaną słodkie ciasto.

mięsny tort poliA-nny*
kruche ciasto:
200g miękkiego masła (1 standardowa kostka)
ok. 250g mąki pszennej
1 żółtko
łyżeczka soli
czerwona warstwa paprykowa:
600-700 g mielonego mięsa wieprzowego
pomidory w puszcze, krojone, raz
1 czerwona papryka
1 cebula
1 jajko
3-4 łyżki bułki tartej
łyżka słodkiej papryki,
łyżeczka ostrej (lub do smaku jak kto woli)
pieprz, sól
zielona warstwa cukiniowa
opakowanie sera ricotta (250g)
2 jajka
2 nieduże cukinie
sól, pieprz
pomarańczowa warstwa curry
2 spore filety z piersi indyka (też ok 600-700g)
3 marchewki
jajko
3/4 opakowania przyprawy curry
sól, pieprz

Zagnieść kruche ciasto, wylepić nim sporą tortownicę, ponakłuwać i wstawić do lodówki. Marchewki obrać, ugotować. Pokroić cebulę, podsmażyć na sporej patelni, dodać mięso mielone, jak się zetnie dodać pomidory z puszki i na małym ogniu podgrzewać aż prawie cała woda oparuje, dorzucić drobno pokrojoną paprykę, przyprawy. Ponownie odparować odstawić do przestudzenia. Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika (180*C) podpiec do złotego koloru, wyjąć. Cukinie umyć zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Wymieszać z serem i jajkami, doprawić. Ugotowaną, przestudzoną marchewkę zemleć razem z indykiem, dodać curry i jajko. Do przestudzonej paprykowej warstwy dodać jajko i tyle bułki, żeby tworzyło dość zwartą masę. Wyłożyć na podpieczone ciasto, wyrównać. Nałożyć masę cukiniową i ostrożnie nałożyć warstwę curry. Wstawić do piekarnika i piec około godziny.

*ogonki poliA są charakterystyczną cechą mRNA (czyli informacyjnego RNA) pozwalającą na oddzielenie go od reszty kwasów nukleinowych.
A kim była Pollyanna to chyba każda kobieta wie ...

piątek, 24 czerwca 2011

hurt czy detal ?

Wiem że to nie ładnie się nie odzywać a potem sobą zamęczać, ale jakoś tak do niczego się zabrać ostatnio nie mogłam. Ani do nauki w czasie sesji, ani do napisania CV czy nawet postu.
A w sumie było się czym pochwalić.
Na przykład bezą z porzeczkowym rabarbarem, która po lekkiej zmianie proporcji wylądowała również w deserze lodowym, makaronem z zielonymi szparagami i bobem, grillowaną sałatką produkcji mojej mamy czy dzisiejszymi ciastkami pieczonymi z przeznaczeniem na wyjazd Miłości Mojego Życia.
Ale jakoś tak zamiast się pochwalić siadałam nad kolejną miską bobu czy czereśni, albo robiłam sobie "zwyczajne" szparagi, bo są to produkty które pochłaniam w ilościach hurtowych. Właściwie ile jest dostępne tyle zjem.
Więc pochwalę się też hurtowo:
beza z porzeczkowym rabarbarem
beza z tego przepisu, rabarbar zainspirowany tym

6 białek
300 g miałkiego cukru
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka białego octu winnego

Białka ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodawać po łyżce miałkiego cukru, łyżeczkę mąki ziemniaczanej i łyżeczkę octu.

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze narysować okrąg, nieduży, dwadzieścia kilka cm średnicy. Wyłożyć na niego masę białkową. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i po 5 minutach przykręcić temperaturę do 150 stopni. Piec 1,5 godziny. Studzić w uchylonym piekarniku.

3-4 ogony liściowe rabarbaru
2-3 garście owoców (porzeczki, maliny, truskawki, wiśnie - u mnie to była mrożona mieszanka owocowa), można zastąpić mało słodkim dżemem
2-3 łyżki cukru

Rabarbar obrać, pokroić na kawałki ok. 10 cm i poukładać w naczyniu żaroodpornym. Owoce podgrzać z cukrem (ew. dodać wody powinno być dość rzadkie), zmiksować, przetrzeć przez sitko , można od razu na rabarbar. Całość wstawić do piekarnika 150*C na 30-40 minut. Wystudzić.

Od razu się przyznaję, że rabarbar był pierwszy, zrobiony dzień wcześnie i to beza była dodatkiem do rabarbaru (był bardzo kwaśny) a nie odwrotnie. A potem oba zostały wykorzystane jako dodatek do lodów waniliowych.

grillowana sałatka
(porcja na obiad dla 4 osób)
5 filetów z piersi kurczaka
2 papryki (czerwone lub żółte)
garść pieczarek
1 spora cukinia lub 2 mniejsze
1 cebula
1/2 bakłażana
1/2 główki sałaty lodowej
ocet balsamiczny, oliwa z oliwek,
sól, pieprz, opcjonalnie zioła prowansalskie

Kurczaka pokroić na drobne kawałki, delikatnie posolić i usmażyć na patelni beztłuszczowej lub zgrillować. Nagrzać piekarnik (150*C) Warzywa pokroić w plastry (wszystkie z wyjątkiem sałaty), nie soląc zgrillować lub usmażyć. Umieścić wszystko w naczyniu żaroodpornym i zalać octem wymieszanym z oliwą i przyprawami (powinien być raczej gęsty); wymieszać. Wrzucić do piekarnika celem podgrzania, a w międzyczasie sałatę drobno pokroić/porwać i ułożyć warstwą na talerzu. Ciepłe składniki układać na talerzach z sałatą, podawać z ziołowym sosem jogurtowym, a jeszcze lepiej z sosem zaziki.

pikantne ciasteczka maślane
proporcja pochodzi stąd

150g mąki
120g miękkiego masła
3 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki cynamonu
łyżeczka ostrej papryki

Z podanych składników zagnieść ciasto i formować kulki trochę mniejsze od orzecha włoskiego. Rozłożyć w dość dużych odstępach na blasze do pieczenia i ropłaszczyć widelcem. Piec 10-15 minut w temp 180*C
muffinki cytrynowe z rabarbarem
250g mąki
250g rabarbaru
3/4 szklanki cukru
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 spore jajko
1/2 szklanki oleju
skórka z jednej cytryny
sok z dwóch cytryn
1 owoc kardamonu rozkruszony na proszek

Rabarbar obrać i drobno pokroić, nagrzać piekarnik. Wymieszać składniki suche, połączyć z mokrymi ( w razie zbyt "suchej" konsystencji lepiej dodać jeszcze trochę soku z cytryny lub wody niż mleka) i na koniec dodać rabarbar. Nałożyć do foremek, piec około 20 minut w temp. 180*C

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

obiad prawie z Nigelli


wypiłam dziś najdroższą kawę w moim życiu (doliczając cenę mandatu)
pojechałam z rodzicami na zakupy i przeraziłam się sumą jaką mamy zapłacić, choć na nich nie zrobiła większego wrażenia
zrobiłam obiad
według Nigelli
prawie

ryż kokosowy*
300g ryżu basmati lub tajskiego
4 cebule cukrowe, lub szczypior z 4 cebul, pokrojony w krążki
2 łyżeczki nasion czarnuszki (Nigella damascena)
400 ml (1 puszka) mleka kokosowego
600 ml wrzątku
1 łyżeczka soli/ do smaku
sok z jednej cytryny/do smaku
łyżka oleju czosnkowego

rozgrzać olej w patelni lub woku, dorzucić szczypior i nasiona czarnuszki, podgrzewać przez około minutę mieszając. Dorzucić ryż i wymieszać tak by pokrył się warstewką oleju i dokładnie wymieszał w resztą zawartości. Mleko kokosowe wlać do menzurki i dopełnić wrzątkiem do litra. Zalać ryż kokosowym wrzątkiem i dodać soli. Wymieszać całość w garnku, przykryć pokrywką i gotować na wolnym ogniu około 15 minut od czasu do czasu mieszając. Wciągu tego czasu ryż powinien wchłonąć cały płyn i być gotowy do podania. Należy go tylko doprawić solą i sokiem z cytryny.

Bardzo smakowity tylko należy uważać z ilością czarnuszki, która jest ostra i nie każdemu może smakować. Do ryżu był wiosenny kurczak, z pewnymi zmianami, z braku niektórych produktów.

wiosenny kurczak*
140g drobno-pokrojonego boczku/słoniny wieprzowej lub pancetty
12 kawałków kurczaka (przepis mówi o takich z kośćmi) [u mnie były 4]
1 por [zastąpiony połówką cebuli ze szczypiorem]
1 seler naciowy [ 1 nieduża cukinia pokrojona w kostkę]
3 ząbki czosnku drobno posiekane
łyżka oleju roślinnego
500ml wytrawnego cydru [zastąpiony szklanką piwa, szklanka soku jabłkowego]
300 g mrożonego zielonego groszku
łyżka musztardy Dijon [zrezygnowałam]
2 małe główki sałaty drobno pokrojone [1/2 kapusty pekińskiej]
estragon [brak]

olej rozgrzać na dużej głębokiej patelni lub w casserole, wrzucić boczek, lub zamienniki i podsmażyć aż się zarumieni i zacznie "puszczać sok". Dodać kurczaka, obsypać go boczkiem i smażyć na wolnym ogniu przez około 5 minut, obrócić i dodać seler, czosnek i pora wymieszane wraz z pieprzem i estragonem. Dać mieszance kolejne 5 minut, a następnie wlać cydr i dorzucić zielony groszek. Przykryć pokrywką, gotować na małym ogniu około 40 minut (sprawdzać co jakiś czas. Odkryć, wmieszać musztardę (o ile się chce) dorzucić pokrojoną sałatę i podgrzewać jeszcze chwilę by całość serwowana była ciepła

*oba przepisy pochodzą z "Kitchen" Nigelli
mogą w nich być błędy bądź kulawizny językowe jakoże mój egzemplarz jest prezentem od M. z Anglii i tłumaczyłam sama. Wprawdzie rozumiem co do mnie piszą i mówią, tłumaczem jestem jednak raczej marnym i raczej początkującym.
Practice makes a master

środa, 16 lutego 2011

egzotyka i ziemniaki


Aż ciężko uwierzyć o ile łatwiej, szybciej i przyjemniej jeździ się po Warszawie w czasie ferii.
Nie żebyśmy z Olą z tego skorzystały jakoś specjalnie. Musiałyśmy wrócić do domu zanim dojechałyśmy do miejsca przeznaczenia.
Ale za to obiad był ... ciekawy i jak na mnie dość "egzotyczny"
Głównym daniem było tofu z trójkolorowym ryżem cukinią i fasolką w sosie z masła orzechowego i imbiru, na deser był mus z mango ze śmietanką, były też "chlebki" bananowe z tego przepisu, a zupa była już zwyczajniejsza ziemniaczana z cebulą i czosnkiem.
Koleżanka z pracy jest wegetarianką (jak się okazuje Ola, siostra M. też) i opowiadała jakie to dobre jest podsmażane tofu. Zaciekawiona zakupiłam kostkę i tak sobie leżała w lodówce czekając aż wymyślę jak dokładnie ją zużytkować. Przyjechała Ola i zyskałam towarzyszkę przy jedzeniu tofu (podejrzewałam, że M. nie będzie chciał ruszyć, ale miło mnie zaskoczył nie tylko zjadając posiłek, chwaląc, ale też wcześniej domagając się żeby mu dać bo chce spróbować [i pożyczając mi aparat]) no i byłam w nowo otwartym supermarkeciku w naszej miejscowości. Byłam mocno rozczarowana, bo masło orzechowe na patelni za nic nie chciało się zachowywać jak masło, no ale następnym razem użyję odrobiny innego tłuszczu do podsmażenia tofu, a masło dodam potem. Z deserem też nie poszło idealnie, bo okazuje się, że bita śmietana za nic nie chce osiągnąć pożądanej konsystencji i nie wiem naprawdę co robię źle, ale w rezultacie wyszedł całkiem smakowity.

Tofu z ryżem w imbirowym maśle orzechowym
kostka sera (tofu z tych twardszych, ok 200g)
torebka ryżu
garść płaskich fasoli szparagowych
cukinia
2 spore łyżki masła orzechowego
kawałek obranego kłącza* imbiru ok 15-20 g
szklanka bulionu
odrobina oleju

Fasolkę i cukinię pokroiłam z grubsza w kostkę i dusiłam do miękkości w bulionie. W tym czasie ugotowałam ryż, starłam na tarce z drobnymi oczkami imbir i pokroiłam tofu. Należy je delikatnie podsmażyć, dodać masło i imbir (pozwolić masłu się trochę rozpuścić, ale nie za dużo bo się przypala), ryż i warzywa. Dokładnie wymieszać, podgrzać do odpowiedniej temperatury i podawać. Można dodać więcej imbiru, trochę chilli albo tabasco jeśli ktoś lubi

deser mango
1 spory b. dojrzały owoc mango
200 ml śmietanki 30% albo 36%
2 łyżki cukru pudru

ubić śmietankę z cukrem, mango obrać, pokroić i zblendować do postaci musu. wmieszać do śmietany i pozostawić do stężenia. udekorować kleksem śmietany przed podaniem
"przepis" to uproszczona wersja tego deseru

zupa ziemniaczana z cebulą
8 średnich ziemniaków
3 średnie cebule
4 ząbki czosnku
1,5-2 litry bulionu (w trakcie gotowania bulionu dorzuciłam ząbek doń)
2 - 3 łyżki oliwy z oliwek

Ziemniaki należy umyć, obrać (nie wyrzucać skórek- ułożyć na wysypanej warstwą soli blaszce i wrzucić do piekarnika celem poduszenia) i pokroić we w miarę drobna kostkę.Wysuszone skórki dorzucić do buliony i jeszcze chwilę pogotować (nadadzą zupie posmak pieczonych ziemniaków). Cebule pokroić na "prążki" i razem z grubo posiekanym czosnkiem zrumienić na oliwie. Odstawić. Zalać bulionem pokrojone ziemniaki (odławiając skórki) i gotować aż zmiękną, wtedy dorzucić cebulę i czosnek, pogotować z 15 minut i doprawić do smaku.


* o imbirze pisałam tu

poniedziałek, 22 marca 2010

a we weekend...

miałam troszkę więcej czasu. W sobotę się obijała, a w niedzielę wręcz przeciwnie.
Zrobiłam zupę krem z pieczarek.
Była trochę delikatniejsza niż taka jaką robimy zwykle, ale. Właściwie nie, ale; zrobiłam ją ponieważ mama zostawiła cały gar ugotowanych pieczarek (i to w dodatku nieposolonych!). Nie wiem czy zamierzała zrobić sałatkę pieczarkową, a nie starczyło jej czasu, czy chciała zmusić do tego mnie. Na sałatkę nie miałam ochoty, a pieczarek szkoda. Więc zrobiłam zupę, tylko cześć pieczarek była gotowana (wolę taką oryginalną wersję)

Krem ze smażonych pieczarek
0.8 kg pieczarek (połowę można ugotować)
1 l bulionu
trochę oliwy
sól, pieprz

Pieczarki obrać pokroić w talarki i podsmażyć na patelni. Powinny mięć ciemny, "mokry" kolor. Wrzucić je do bulionu i zagotować. Gotować 5 minut, po czym wyłączyć, zmiksować, dosolić dopieprzyć. Podawać z grzankami, można do smażonych pieczarek dorzucić smażoną cebulkę.

Oprócz tego odkurzyłam dom, zmyłam podłogi, załadowałam zmywarkę, umyłam wannę i wyciągnęłam do spółki z Maciejem ze 30 wiader wody z kominkowego (nie żeby po kilku godzinach znów napłynęła). Chciałam, żeby chociaż na powrót rodziców było sucho i żeby taty piorun nie strzelił, ale wobec sił niesprzyjającej przyrody jestem bezsilna.
Na koniec zrobiłam pyszną lasagnę. Bazę przepisu wzięłam z książki "Kuchnia Miriano" (Miriano Baldacci, ale w polskiej wersji językowej), ale dodałam coś od siebie, a raczej coś dla siebie i coś dla Maćka. Najgorsze było to, że mimo, że od tygodnia miałam na to danie ochotę, gotowałam je prawie 2 godziny napotykając kilka trudności i wyszło pyszne, to nie byłam w stanie go ruszyć i zjeść z M. obiadu tak jak to planowałam. Na 10 minut przed końcem gotowania zaczął mnie boleć brzuch, ale tak mocno, że na myśl, że miałabym powąchać jedzenia robiło mi się niedobrze. M. spieszył się do kościoła, więc nie za bardzo mógł czekać a jedzenia szkoda. On jadł a ja posiłek spędziłam leżąc na podłodze, gdzie lasagna nie pachniała tak mocno. W rezultacie z romantycznego (wyłączyli prąd, więc były świeczki) obiady zostało pół lasagni, którą rodzice zjedli dziś na obiad. Dodajmy, że ból brzucha przeszedł mi w ciągu pół godziny i zjadłam kawałek, ale to nie było już to. Nie ma to jak fart; to zdecydowanie nie był mój tydzień.

Lasagna z cukinią i czerwoną fasolą
(klasyczna warstwa)
0.35 kg mięsa mielonego wołowego
200 g pomidorów bez skórki
marchewka
cebula
2 ząbki czosnku
kieliszek czerwonego wina
oliwa sól, zioła prowansalskie
pieprz
(warstwa dla mnie)
2 nieduże pory
1 mała cukinia
odrobina bulionu
(warstwa dla M.)
czerwona fasola
chilli
czerwone wino
(sos beszamelowy)
0.5 l mleka
1,5 łyżki mąki
50 g masła
gałka muszkatołowa
(dodatkowo)
parmezan
ew. inny ser na wierzch


Na początek zrobiłam sos do klasycznej warstwy. Pokroiłam drobno cebulę, marchewkę i czosnek. Podsmażyłam na oliwie dodałam mięso, zrumieniłam. Do tego kieliszek wina i pokrojone sparzone pomidory. Posoliłam, dodałam zioła i dusiłam na wolnym ogniu przez jakieś pół godziny.
Pora pokroiłam w cienkie paseczki, wrzuciłam na oliwę, i na drobne kosteczki pokroiłam cukinię. Posoliłam i podsmażyłam całość na koniec zalewając łyżką (wazową) bulionu i odstawiłam. Potem zrobiłam sos beszamelowy : Utarłam masło z mąką w garnuszku, następnie postawiłam na małym ogniu i mieszałam. W międzyczasie podgrzałam mleko. Po pięciu minutach mieszania i gotowania zaczęłam powoli dolewać gorące mleko, Mieszałam (!). Gotowałam przez 10 minut posoliła popieprzyłam i dodałam gałki. Na koniec została warstwa M. do zrobienia, gdyż jej bazą jest standardowa "masa mięsna" pozostała po nałożeniu pierwszej warstwy. Po prostu dodałam do nie czerwonej fasoli z puszki, wina i chilli i zagotowałam.
Mój makaron nie wymagał podgotowania więc wylądował w wysmarowanym masłem, żaroodpornym naczyniu. Na niego poszła warsja klasyczna, mięsna, polana sosem beszamelowy, to posypałam parmezanem, przykryłam kolejną warstwą makaronu. Na niego poszła cukinia, również polana sosem i posypana parmezanem; przykryta makaronem. Ostatnia warstwa została potraktowana tak samo i ponownie przykryta makaronem, który został posypany parmezanem ( co było błędem i w trakcie pieczenia makaron został zastąpiony zwykłym, żółtym serem . Całość wylądowała w piekarniku na jakieś 0.5 h w temp180*C
Moja foremka była nieduża (25x10x7 cm), ja obliczałam ją na nas, 2 ale przy oszczędniejszym gospodarowaniu spokojnie starczy i na 4 osoby.

P.S.
z powodu złego samopoczucia i braku światła zdjęcie tylko takie