Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemniaki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 czerwca 2016

ozdobne i użyteczne

Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądają słodkie ziemniaki kiedy są jeszcze rośliną ?
Ja szczerze mówiąc nie, ale zdarzyło mi się kiedyś zostawić słodkiego ziemniaka na słońcu i zaczął puszczać pędy.
W tym momencie sumienie mi już nie pozwoliło go zjeść ani wyrzucić i w końcu został posadzony w doniczce. Wyrosła z niego całkiem atrakcyjna roślina. Aż potem sobie w brodę plułam, że nie zrobiłam mu zdjęć. Bo potem przyszedł mróz i liście "ścięło", a ja likwidując tą doniczkę odkryłam że mam sporo małych słodkich ziemniaczków.

W tym roku posadziłam dwa. I nawet pamiętałam żeby im zdjęcie zrobić.
Tak jak wspomniałam, dość atrakcyjna roślina. Całkiem podobna do wilca (Ipomea) i myślę że w niektórych aranżacjach może go z powodzeniem zastąpić (mimo, że nie jest tak wyrazista)*.
A jak mróz naszą atrakcyjną aranżację zetnie, to można skonsumować smaczne bulwy.
Poniżej Ipomea i kilka przykładowych z nią aranżacji.


źródło: internet







*Żeby wyhodować sobie własne rośliny wystarczy kupić bataty w dowolnym supermarkecie. Odłożyć na parę dni w jasnym ciepłym miejscu i zobaczyć które z nich zaczną puszczać pędy.
Puszczające sadzimy do doniczki (na zewnątrz wystawiamy po 15 maja - rośliny, jak wspomniałam nie lubią mrozu), a pozostałe zjadamy.
Kupowałam z rożnych miejsc  i wydaje mi się że tak koło 50% puści pędy jeśli się im da trochę czasu. Ja zwykle sadzę całego "ziemniora", ale internet twierdzi, że można go pokroić na kilka kawałów i mieć więcej roślin.

poniedziałek, 6 października 2014

obiadki środowe

Teraz kiedy nie mieszkamy już "na końcu świata" ludzie jakby chętniej nas odwiedzają. I muszę powiedzieć, że możliwość spędzania większych ilości czasu ze znajomymi i to jeszcze we własnym domu (nie muszę wracać potem, bo już tu jestem) jest bajeczną perspektywą.
Dlatego wymyśliłam (z małą pomocą Krzysia) Obiadki Środowe.
Króle Poniatowskim nie jestem, ale gotuję nieźle i na tym na razie się skupiłam.
Kombinuję wprawdzie może z jakimiś filmami, a może coś jeszcze ciekawszego wyskoczy, ale na razie formuła sprowadza się do spotkania znajomych, dla których ja gotuję dobry obiad (a potem zrzucamy się na składniki).
Pierwsze dwa były na sprawdzonych przepisach.
Najpierw był bogracz
A za drugim razem ziemniaki z bzikiem + zupa ziemniaczana z kremem serowym i orzechami + pieczone jabłko na deser. (światowy dzień wegetarianizmu)

Z czego tylko zupy ziemniaczanej nie było jeszcze na tym blogu :]

Zupa ziemniaczana z kremem serowym i orzechami włoskimi
ok 1 kg ziemniaków
włoszczyzna
cebula
majeranek
łyżka masła

ser typu roquefort
2 łyżki śmietany (18%)

drobno posiekane orzechy włoskie

W dużym garnku zarumienić na maśle pokrojoną drobno cebulę z majerankiem. Zalać wrzątkiem,wrzucić obraną włoszczyznę: marchewki, pietruszki selera. Zagotować bulion (z kostką rosołową jeśli ktoś lubi, a co). Dorzucić pokrojone w drobną kostkę ziemniaki. Gotować aż zaczną się rozpadać, zmiksować na gładko.
Przed samym podaniem drobno posiekać orzechy włoskie i przygotować krem serowy. Roqueforta pokroić na drobniutkie kawałeczki i podgrzewać na małym ogniu na patelni aż się rozpuści. Wymieszać ze śmietaną. Podawać z zupą i orzechami w formie
małych kuleczek (zrobionych łyżeczką do herbaty), bardzo "esencjonalny", wyrazisty.

A w przyszłym tygodniu planuję kurczaka w sosie gruszkowym z parmezanem i rukolą, a na deser "róże" gruszkowe

czwartek, 23 maja 2013

piątek nadciąga !

A może piknik ?
 W menu : kurczak w pistacjowej panierce i poniedziałkowa sałatka ze szparagami (przepis Bei modyfikowany). Lekko i przepysznie. Wszystko pieczone.

kurczak w pistacjowej panierce
(oryginalny przepis z "Realfood cookbook" na udka z kurczaka)
4-5 małych filetów z kurczaka (lub 1 1/2 dużego pociąć na mniejsze)
2 garści pistacji bez skorupek
pół szklanki mąki
1 jajko
2 łyżki mleka
sól, papryka (u mnie wędzona), pieprz + inne ulubione przyprawy do smaku

 Rozgrzać piekarnik do 220*C. Pistacje, 2 łyżki mąki sól i przyprawy wrzucić do blendera. Miksować do momentu, aż pistacje będą z grubsza posiekane. Wysypać na talerz. Na drugim talerzu wymieszać mąkę z przyprawami, a na trzecim jajko z mlekiem ("rozbełtać"). Kurczaka obtoczyć w doprawionej mące, dokładnie "zmoczyć" w jajku i obtoczyć w miksie pistacjowym. Powtórzyć z resztą kawałków kurczaka, ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec ok. 10 minut. 
szparagowa sałatka poniedziałkowa z mango:
mieszanka sałat/rukola
pęczek szparagów
2 słodkie ziemniaki
1 dojrzałe mango
garść ugotowanej komosy*
5 łyżek oliwy z oliwek,
1/2 łyżeczki octu balsamicznego

Ziemniaki obrać.Pokroić w plastry, a te na ćwiartki. Szparagi opłukać, odłamać zdrewniałe końce (wystarczy ugiąć łamią się w dobrym miejscu) pokroić w kęso-kawałki. Ułożyć ziemniaki i szparagi na blaszce. Przy pomocy pędzelka posmarować oliwą (można wcześniej, dla aromatu dodać do niej skórkę z cytryny/wcisnąć ząbek czosnku/odrobinę wędzonej papryki) i delikatnie posolić. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220*C na 10 minut.
Mango obierać nad misą blendera (najpierw odkroić połówki od pestki, potem od strony miąższu, nie przecinając skórki, pokroić wzdłuż, a następnie w poprzek, a następnie nacisnąć od spodu wypychając  kostki mango do góry (kostki do sałatki). Odkroić je od skórki, tak żeby sok (i mniejsze kawałki) ściekał do środka. Zeskrobać resztki miąższu ze skórki do blendera, dodać kilka mniej kształtnych kostek mango, 2 łyżki oliwy troszkę octu balsamicznego, szczyptę soli i zmiksować.

Do przewozu proponuję sałatę i sos wziąć osobno, a resztę składników wrzucić do jednego pojemnika.
A ponieważ składniki do sałatki i kurczak pieką się w tej samej temperaturze i potrzebują mniej więcej tyle samo czasu, to bardzo ładnie się to zrównolegla.
Kurczak dobrze się przewozi w dowolnym pudełku i jest też dobry na zimno.
Jak widać kosz piknikowy jakkolwiek bardzo stylowy i fajny nie jest do pikniku niezbędny, a w butelce jest Malibu z mlekiem :D

Czas na piknik z home&you - półmetek!

*po informacje o komosie i jak się gotuje komosę odsyłam do Bei

wtorek, 23 kwietnia 2013

wiosna ?


 M. nie zachwycił się sałatką, ale on nie przepada za boczkiem. Mnie bardzo smakowała - od dawna miałam ochotę na ziemniaczki z nutą boczku, a do tego owoce i twist że na ciepło. Jedyne co bym zmieniła to rukiew która robiła u mnie za "liście". Następnym razem zrobię z mieszanką sałat i dorzucę kilka listków mięty.
sałatka na ciepło
garść drobnych ziemniaczków
3-4 średnie pieczarki
1/2 średniego ananasa
ziarna z połowy granatu
paczka liści (rukola/rukiew wodna/mieszanka sałat)
ok 150g wędzonego boczku
łyżka masła (opcjonalnie)
kilka listków mięty

Ziemniaczki, podgotować, odcedzić pokroić w połówki lub ćwiartki. Boczek pokroić w drobną kostkę lub cienkie paski, wytopić z niego tłuszcz (jeśli jest chudy można dodać trochę masła), dorzucić pieczarki, pokrojone ziemniaczki, podsmażyć, na koniec dodać ananasa, podgrzewać jeszcze parę minut i wyłożyć na umyte osuszone liście, dodać ziarna grantu.

poniedziałek, 11 marca 2013

obiad na rozgrzewkę

Zima znów przyatakowała Londyn. Nie jest to mróz i śnieżyca jak w Polsce, raczej przenikliwy wiatr i szybko topniejący śnieg. Mimo wszystko zimno, wilgotno i nieprzyjemnie.
Jakbym coś przeczuwała, od tygodnia chodził za mną bogracz. Powoli kompletowałam składniki, na kilka razy przypominając sobie co tam jeszcze było (i oczywiście na koniec okazało się, że pomidory w puszce się skończyły i zapomniałam dodać marchewki) Efekt olśniewający, wart każdej minuty poświęconej na przygotowanie dania i wreszcie dogadałam się z wołowiną. Serio jeden z najlepszych obiadów jakie ostatnio jedliśmy (choć zapiekanka z ziemniaków z mięsem mielonym i rozmarynem też była niczego sobie).

bogracz 
przepis z Kwestii Smaku z moimi modyfikacjami
ok 500 g mięsa gulaszowego (wołowiny/cielęciny/baraniny/jagnięciny)
ok 200 g boczku
1 duża cebula
3 ząbki czosnku
3 papryki,
3 pomidory
5 ziemniaków
2 łyżki masła i1 łyżka oliwy
4 łyżeczki mielonej wędzonej papryki (lub słodkiej)
3 łyżki sosu sojowego (opcjonalnie)
1 łyżka koncentratu pomidorowego(użyłam zamiast tego 1/3 puszki pomidorów)
2 średnie marchewki
gorąca woda lub domowy bulion

Przygotować składniki: mięso pokroić w około 2cm kostkę i ocieplić do temperatury pokojowej. Boczek pokroić w plasterki a następnie w 2 cm cienkie paseczki. Cebulę drobno posiekać, czosnek przetrzeć przez praskę lub posiekać.
Do kociołka/garnka włożyć boczek i obsmażyć go dokładnie aż będzie lekko chrupiący i wytopiony.
Dodać masło i oliwę, gdy tłuszcz będzie gorący dodać cebulę i smażyć ją na umiarkowanym ogniu, lekko ją rumieniąc. Pod koniec dodać czosnek i smażyć jeszcze przez 1-2 minuty.
Włożyć mięso (kociołek/garnek musi być bardzo dobrze rozgrzany) i dokładnie obsmażyć je z każdej strony. Mięso najlepiej smażyć partiami, wkładając do garnka po 3 - 4 kawałki mięsa jednocześnie, tak aby temperatura w garnku się nie zmniejszyła. Mięso musi być szybko i dokładnie obsmażone na większym ogniu, wówczas zachowa soczystość i po ugotowaniu nie będzie suche.
Dodać mieloną paprykę w proszku, sos sojowy i koncentrat pomidorowy, wymieszać. Pod chwili wlać 1 szklankę gorącej wody, doprawić solą i pieprzem, zagotować. Gdy gulasz będzie już równomiernie bulgotał, ustawić umiarkowany ogień (na minimalnym ogniu z uchyloną przykrywką) i gotować przez około 2 godziny, do czasu aż mięso będzie miękkie . W międzyczasie uzupełniać gorącą wodę lub bulion, w miarę jak będzie ich ubywało, tak aby mięso było prawie całe przykryte.
Dodać ziemniaki, posolić i delikatnie wymieszać. W razie potrzeby dodać wody lub bulionu. Gotować przez około 15 minut lub do czasu aż ziemniaki będą prawie miękkie, ale jeszcze jędrne w środku.
Dodać pokrojoną w kostkę paprykę, marchewkę w talarkach i gotować przez około 5 minut. Dodać pomidory, delikatnie wymieszać, gotować przez około 1-2 minuty i zdjąć z ognia.
Podawać z pieczywem. (Najlepiej świeżym i z masłem,alei czerstwa bułka do maczania się nada)

Zapiekanka ziemniaczana z mięsem mielonym i rozmarynem
5-6 sporych ziemniaków
ok 200-250 g mięsa mielonego (najlepiej wołowego)
1 spora cebula
spora garść świeżego rozmarynu
skórka starta z połówki cytryny
1/3 szklanki śmietany
oliwa z oliwek

Cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na oliwie; dorzucić mięso mielone. Smażyć kilka minut, aż przestanie być surowe, dorzucić posiekany rozmaryn, skórkę z cytryny.
Ziemniaki obrać, pokroić w plasterki, dorzucić do smażącego się mięsa. Podgrzewać parę minut, dodać śmietanę, wymieszać, posolić. Przełożyć do naczynia do zapiekania i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180*C na ok 20 minut (aż ziemniaki będą miękkie)

P.S.kupiłam sobie w sobotę na dzień kobiet przepiękne jaskry w kolorze fioletu i czerwonego wina i ile razy na nie nie spojrzę to mnie zachwycają

sobota, 1 grudnia 2012

ziemniaki z bzikiem

Pewnego razu po spacerze w rezerwacie ptaków w okolicy Górek Wschodnich (albo Zachodnich - obie miejscowości leżą bardzo blisko - po przeciwnych stronach rzeki Wisły) wylądowaliśmy w knajpie rybnej - czyli serwującej ryby. Jako, że ani ja ani M. nie jesteśmy fanami ryb pod żadną chyba postacią, a dziadkowie M. nalegali zdecydowaliśmy się na pieczone ziemniaki z bzikiem. Była to jedna z najlepszych rzeczy jakie jadłam. Ogromne ziemniaki z pysznie spieczoną skórką podane z (bzikiem) sosem z białego sera, śmietany i takiej ilości czosnku, że sos był od niego pikantny, no i szczypiorkiem. Nie dziwię się już nazwie dania (nie ja wymyślałam, ale pasuje), bo trzeba być naprawdę świrniętym geniuszem, żeby wpaść na coś takiego. Dziwaczne, proste i pyszne połączenie.
Nie dla osób, które nie lubią czosnku, albo wybierają się na randkę i mają w planach całowanie się z kimś kto tego dania nie jadł.
A tak poza tym - jeden duży ziemniak na głowę swobodnie wystarcza. I choć jest pokusa żeby zwiększyć porcję bo "Co ja mam się najeść jednym ziemniakiem?!", to radzę nie, bo zjada się wszystko (pycha!), a potem brzuch boli.

ziemniaki z bzikiem
na jedną osobę:
1 duży ziemniak (najlepiej odmiana do pieczenia)
ok. 100 g twarogu
2 łyżki śmietany
2-3 ząbki czosnku
ostra papryka (opcjonalnie)
sól
garść szczypiorku lub drobno pokrojonej cebuli

Ziemniaki upiec w mundurkach aż będą miękkie (może być ognisko, piekarnik lub grill). Twaróg rozgnieść widelcem(nie koniecznie bardzo dokładnie), wymieszać ze śmietaną, solą (ser powinien być dość słony - ziemniaków nie soliliśmy) i drobno pokrojonym, lub przeciśniętym przez praskę czosnkiem, ew.papryką. Ziemniaki  przekroić na 2 lub 3 części, najlepiej tak żeby u spodu trzymały się razem na skórce. Widelcem lub nożykiem podziobać tak żeby część miąższu wyszła, nałożyć sos serowo czosnkowy, wymieszać z wydłubanym miąższem, posypać szczypiorkiem lub cebulą.

Polecam podawać w miseczce.

słówko dnia: dubious- wątpliwy, niepewny

poniedziałek, 22 października 2012

4

Stół ma cztery rogi, cztery nogi i cztery odsłony. Od piątku (czyli już czwarty dzień) jest paskudnie. Weekend spędziłam zawinięta w kołdrę czytając książki, wyściubiając nos z domu tylko, kiedy było to absolutnie niezbędne.


  Na kilka razy wracaliśmy z M. do rozmowy na temat tego czy sztuka powinna ranić. M. uwielbia takie dysputy, podobnie jak, wraz ze swoim ulubionym (martwym już) poetą, uwielbiają sypać sól do otwartej rany. Chyba nigdy tego nie pojmę. Co dobrego jest w nurzaniu swojej duszy we wszystkich brudach tego świata ? A jednak cenię jeśli dzieło wywołuje niepokój. Zbyt spokojni osiadamy na laurach, przestajemy marzyć i dążyć, zbyt zranieni nie mamy ochoty dążyć i marzyć, w ludziach widzimy tyko wady i ułomności.
Dlatego "Przeczucie - cztery pory niepokoju" jednego z naszych wspólnych z M. ulubionych poetów-wykonawców - Jacka Kaczmarskiego



Bułeczki kukurydziano-ziemniaczane 
(przepis Liski podzielony przez 2)
50 g mąki kukurydzianej
150 g mąki pszennej
50 g ugotowanych ziemniaków, utłuczonych
1/2 łyżeczki drożdży instant +1 łyżeczka cukru
3/4 łyżeczki soli (ja następnym razem zmniejszę ilość)
125 ml wody
1/2 łyżki masła
1 łyżeczka oliwy

Wszystkie składniki przesiać/wsypać wlać do miski. Zagnieść ciasto - powinno być miękkie, elastyczne i nie kleić się do rąk. Przełożyć do miski, przykryć folią i odstawić do wyrastania na 1 h. Z wyrośniętego ciasta, dłońmi posmarowanymi oliwą formować bułeczki (powinny wyjść ok. 4 średniej wielkości bułki). Układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić do wyrastania na 30-40 minut. Posypać kaszką kukurydzianą lub mąką. Piekarnik nagrzać do 210 st C. Wstawić bułeczki. Piec 12 minut. Następnie nastawić termoobieg (180 st C) i rumienić bułeczki kolejne kilka minut (może się okazać, że już podczas pieczenia w temp. 210 st, bułeczki są zrumienione, wówczas można zrezygnować z ich dopiekania). Upieczone bułeczki delikatnie spryskać wodą i odstawić do ostygnięcia.


A wieczorem będzie o tym co robiłam w czwartek :)
 słówko dnia: to know one's (your) onions - znać się na czymś

czwartek, 9 lutego 2012

na mrozy

Mrozy - 20*C to niestety nie pora na zwiedzanie Krakowa. Po Kazimierzu i po Starówce powinno się spacerować i tylko od czasu do czasu przycupnąć w barze/knajpce/pubie, tylko jak wybrać skoro mróz zapędza nas do tej pierwszej z brzegu ?
W muzeum Fabryce "Emalia" Oskara Schindlera radzę nie oddawać kurtki - przynajmniej jak sa takie mrozy na zewnątrz
A do Muzeum Inżynierii Miejskiej wybrać się w miarę wcześnie. Na pewno nie 2 h przed zamknięciem :]

Z zalet naszych "zimowych ferii"
Byłam wreszcie w Cafe Camelot
Codziennie jedliśmy w restauracji (!)
Zobaczyłam śliczne mieszkanie, wynajmowane przez siostrę M. - te drzwi są obłędne, a to że jest troszkę ciasne i zagracone dodaje mu tylko uroku. Tworzy się eklektyzm.
Mieszkanie mojego brata jest tez super - bardziej wygodne i nagrzane, ale troszkę mniej urocze jak wyrwane z katalogu IKEA
Pojeździłam na desce - po raz pierwszy od 3 lat i trochę mnie wszystko boli (6h bądź co bądź) i nawet -10*C mi nie straszne.
ot co !

Wiem Kraków to nie Śląsk, ale leży Śląska bliżej niż Warszawa. Na pocieszenie na mrozy.
Ja robiłam z przepisu z Kwestii Smaku i ten przepis podaję, ale zamiast gorgonzoli (której u nas na wsi kupić się nie da) były skwarki z boczku i bryndza z kubeczka

Kluski śląskie:

1 kg ziemniaków*
około 8 łyżek mąki ziemniaczanej
1 małe jajko (można pominąć)

ok 200 g wędzonego boczku
opakowanie bryndzy

Ziemniaki obrać, opłukać, większe podzielić na połówki. Włożyć do dużego garnka, zalać zimną wodą, posolić i zagotować. Gotować do czasu aż ziemniaki będą miękkie, ale nierozgotowane. Odcedzić i od razu zmielić w maszynce lub przecisnąć przez praskę. Dokładnie ostudzić i odparować, nie przykrywać podczas studzenia. (MOŻNA ZROBIĆ DZIEŃ WCZEŚNIEJ) Sprawdzić czy ziemniaki są odpowiednio słone, jeśli nie - posolić do smaku.Wyłożyć na stolnicę lub blat kuchenny podsypany mąką ziemniaczaną, zrobić wgłębienie i wbić w nie jajko (jeśli je używamy) oraz wsypać 7 łyżek mąki ziemniaczanej. Zagnieść gładkie ciasto (trwa to chwilkę), łącząc składniki w kulkę, w razie potrzeby podsypać 2 - 3 łyżki mąki ziemniaczanej. Ciasto podzielić na 4 części, kolejno formować średnio grube wałki, odcinać 3 - 4 cm kawałki ciasta i formować z nich kulki, palcem lub końcem drewnianej łyżki zrobić dziurkę w środku. Zagotować osoloną wodę w dużym garnku. Gdy będzie wrząca włożyć pierwszą partię klusek i jak tylko wypłyną na powierzchnię,wyłowić je łyżką cedzakową na talerz. Powtórzyć z resztą ciasta.

W międzyczasie boczek pokroić w drobną kostkę, wrzucić na patelnie, smażyć na średnim ogniu aż tłuszcz się wytopi. Kluski podać polane tłuszczem i posypane skwarkami, a bryndzę jak kto woli

wtorek, 17 stycznia 2012

ferie ziomowe

Po kilku dniach szaleńczego gotowania i wekowania mama pojechała na narty. W lodówce zostały 3 pory i 3 zwiędłe cebule ;]
Zastanawiałam się co z nimi zrobić i już prawie byłam zdecydowana na przepis Liski - tartę z porów i ziemniaków, ale przypomniałam sobie pyszną zupę autorstwa babci M., którą jedliśmy jakiś czas temu. Pamiętam swoje zaskoczenie (dobre!). Wcześniej byłam przekonana, że nie lubię porów.

zupa porowo-ziemniaczana
3 lub 4 średnie pory (biała część)
5-7 ziemniaków średnich
2-3 łyżki masła lub oliwy smakowej
1,2 l bulionu
parmezan lub inny twardy ser do podania

Pory przekroić wzdłuż, opłukać (żeby pozbyć się piasku), a następnie pokroić na około 2 cm paski. W garnku rozpuścić 2 łyżki masła i wrzucić pory. Mieszając od czasu do czasu krótko podsmażyć, dodać wody, przykryć. Obrać i pokroić w drobną kostkę ziemniaki, dorzucić do porów i zalać całość gorącym bulionem. Gotować aż ziemniaki będą miękkie, doprawić, podawać ze startym serem.

P.S.
Bogu dzięki za ferie!! przez najbliższe 2 tygodnie będzie można się po Warszawie poruszać w miarę normalnie! Wstawać 15 minut później! I przestać zgrzytać zębami w samochodzie ;]

środa, 16 lutego 2011

egzotyka i ziemniaki


Aż ciężko uwierzyć o ile łatwiej, szybciej i przyjemniej jeździ się po Warszawie w czasie ferii.
Nie żebyśmy z Olą z tego skorzystały jakoś specjalnie. Musiałyśmy wrócić do domu zanim dojechałyśmy do miejsca przeznaczenia.
Ale za to obiad był ... ciekawy i jak na mnie dość "egzotyczny"
Głównym daniem było tofu z trójkolorowym ryżem cukinią i fasolką w sosie z masła orzechowego i imbiru, na deser był mus z mango ze śmietanką, były też "chlebki" bananowe z tego przepisu, a zupa była już zwyczajniejsza ziemniaczana z cebulą i czosnkiem.
Koleżanka z pracy jest wegetarianką (jak się okazuje Ola, siostra M. też) i opowiadała jakie to dobre jest podsmażane tofu. Zaciekawiona zakupiłam kostkę i tak sobie leżała w lodówce czekając aż wymyślę jak dokładnie ją zużytkować. Przyjechała Ola i zyskałam towarzyszkę przy jedzeniu tofu (podejrzewałam, że M. nie będzie chciał ruszyć, ale miło mnie zaskoczył nie tylko zjadając posiłek, chwaląc, ale też wcześniej domagając się żeby mu dać bo chce spróbować [i pożyczając mi aparat]) no i byłam w nowo otwartym supermarkeciku w naszej miejscowości. Byłam mocno rozczarowana, bo masło orzechowe na patelni za nic nie chciało się zachowywać jak masło, no ale następnym razem użyję odrobiny innego tłuszczu do podsmażenia tofu, a masło dodam potem. Z deserem też nie poszło idealnie, bo okazuje się, że bita śmietana za nic nie chce osiągnąć pożądanej konsystencji i nie wiem naprawdę co robię źle, ale w rezultacie wyszedł całkiem smakowity.

Tofu z ryżem w imbirowym maśle orzechowym
kostka sera (tofu z tych twardszych, ok 200g)
torebka ryżu
garść płaskich fasoli szparagowych
cukinia
2 spore łyżki masła orzechowego
kawałek obranego kłącza* imbiru ok 15-20 g
szklanka bulionu
odrobina oleju

Fasolkę i cukinię pokroiłam z grubsza w kostkę i dusiłam do miękkości w bulionie. W tym czasie ugotowałam ryż, starłam na tarce z drobnymi oczkami imbir i pokroiłam tofu. Należy je delikatnie podsmażyć, dodać masło i imbir (pozwolić masłu się trochę rozpuścić, ale nie za dużo bo się przypala), ryż i warzywa. Dokładnie wymieszać, podgrzać do odpowiedniej temperatury i podawać. Można dodać więcej imbiru, trochę chilli albo tabasco jeśli ktoś lubi

deser mango
1 spory b. dojrzały owoc mango
200 ml śmietanki 30% albo 36%
2 łyżki cukru pudru

ubić śmietankę z cukrem, mango obrać, pokroić i zblendować do postaci musu. wmieszać do śmietany i pozostawić do stężenia. udekorować kleksem śmietany przed podaniem
"przepis" to uproszczona wersja tego deseru

zupa ziemniaczana z cebulą
8 średnich ziemniaków
3 średnie cebule
4 ząbki czosnku
1,5-2 litry bulionu (w trakcie gotowania bulionu dorzuciłam ząbek doń)
2 - 3 łyżki oliwy z oliwek

Ziemniaki należy umyć, obrać (nie wyrzucać skórek- ułożyć na wysypanej warstwą soli blaszce i wrzucić do piekarnika celem poduszenia) i pokroić we w miarę drobna kostkę.Wysuszone skórki dorzucić do buliony i jeszcze chwilę pogotować (nadadzą zupie posmak pieczonych ziemniaków). Cebule pokroić na "prążki" i razem z grubo posiekanym czosnkiem zrumienić na oliwie. Odstawić. Zalać bulionem pokrojone ziemniaki (odławiając skórki) i gotować aż zmiękną, wtedy dorzucić cebulę i czosnek, pogotować z 15 minut i doprawić do smaku.


* o imbirze pisałam tu

sobota, 27 listopada 2010

na sen zimowy się piszę


taaak sen zimowy to byłoby to !
a na razie trzeba drżąc jak barani ogon przemierzać ulice, posypiać w dzień i wymyślać obiad jeśli mama zrobi rybę. Więc może coś jarskiego ? I zostało dużo ziemniaków, więc może obiad resztkówkowy ? Na ten przykład:


ruskie bez pieroga
ugotowane ziemniaki
biały ser
cebula
jajko
sól, pieprz
bułka tarta

ziemniaki i objętościowo równą im ilość sera zagnieść, wymieszać z jajkiem. Celublę pokroić podsmażyć i wmieszać do masy. Z masy formować "kotlety" i obtaczać w bułce tartej zupełnie tak jakby się robiło kotlety mielone. Usmażyć.

czwartek, 12 sierpnia 2010

bo te ciastka są z piasku usypane

takie miałam wrażenie przynajmniej miałam wrażenie wgryzając się w rozsypujące się pod zębami ciasto. Całkiem śmieszne uczucie. Całkiem śmieszne, słone tarteletki mojego pomysłu

piaskowe ciasteczka

60g miękkiego masła
125g mąki
2 łyżki zimnej wody

2 ugotowane ziemniaki
100g fety
zioła prowansalskie
ostra papryka
ew. 2-3 łyżki podgotowanej kapusty
ew. drobno pokrojony, podsmażony boczek

z pierwszych 3 składników zagnieść ciasto (mnie wystarczyło na 6 tarteletek), pozostałe rozgnieść widelcem i wymieszać. wylepić foremki ciastem, napełnić "farszem" i wstawić do piekarnika na 15 minut w temp 200*C

Ciasta wyszły sypkie i dość suche po upieczeniu (stąd wrażenie "piaskowości"), ale moja feta była light (co za poroniony pomysł?) więc podejrzewam, że taka o normalnej zawartości tłuszczu ładnie by się rozpłynęła. Bardzo ładnie wychodziły z foremek i ogólnie jestem z nich zadowolona, choć M. głuchy na argumenty, że ja tez chciałam spróbować powtarza, że powinny być bardziej, barrrdzio barrdzo ostre.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

dzień czosnku

późno bo późno (jak się wraca o 5 do domu, to obiad nie będzie zbyt wcześnie), ale jestem.
Dzisiaj na obiad całkiem czosnkowo i zupełnie biały, czyli

mini-schaby w sosie cebulowo czosnkowym i ziemniaczane pure z pieczonym czosnkiem:

ok 400- 500 g schabu
1 średnia cebula
1 główka czosnku
opakowanie śmietany
sól, pieprz
+ ziemniaki, dodatkowa główka czosnku, trochę masła lub/i śmietany

(wstawiłam ziemniaki, a dodatkową główkę czosnku wsadziłam do piekarnika temp*C)
Schab pokroiłam w plastry, trochę rozbiłam za pomocą tłuczka i każdy kotlet przekroiłam na pół. Cebulę i czosnek pokroiłam na drobno: cebula w kostkę czosnek w plastry- małe ząbki . Podsmażyłam krótko, tak żeby zeszklić cebulę i wrzuciłam kotlety. Te smażyłam z obu stron po czym zalałam śmietaną i dusiłam pod przykryciem około 20 minut. W tym czasie odlałam i utłukłam ziemniaki, przecisnęłam przez praskę upieczony czosnek, dosoliłam (ale to wedle upodobania) i dodałam łyżkę masła, łyżkę śmietany.

wtorek, 2 lutego 2010

fraktalny charakter wszechświata


Czytam teraz "Czarodziejską Górę", a w niej przemyślenia Hansa Castorpa w zakresie nauk biologicznych (zawierają w sobie tyleż rzeczywistej wiedzy, co banialuków i bzdur) i muszę przyznać, że pchnęło mnie to do własnych przemyśleń. Chodzi o porównanie atomu i wszechświata. Gdyby sądzić po uproszczeniach - modelach, na których się uczymy to rzeczywiście są podobne !
I choć wiadomość, że wszechświat ma budowę fraktalną nie będzie pewnie żadną rewelacją, to ciekawa jest świadomość, że każdy z nas składa się z miliardów * malutkich wszechświatów! Nosimy w sobie gwiazdy, mgławice, a może nawet istnienia o których nie mamy pojęcia ? A może świat jest po prostu bardzo zapętlonym wężem Uroborosem gryzącym się nieustannie w ogon i patrząc w ogromnym powiększeniu widzimy siebie samych z bardzo bardzo wysoka i daleka? Jeżeli historia może się powtarzać, a epoki są tylko przypływami i odpływami w odwiecznym rytmie, to czemu wszechświat nie miałby się nieskończenie powielać sam w sobie ?
I chociaż tego typu myśli nie prowadzą do, żadnych konstruktywnych wniosków, nie zmienią dramatycznie mojego życia, to są całkiem miłe. Śmiesznie jest widzieć siebie jako fragment wielkiego, niesłychanie skomplikowanego wzoru ciągnącego się continuum** w samym sobie. (Maciek ostatnio pokazywał mi fraktale. Ich "rysunki" są prześliczne, ale nawet nie chcę myśleć jak przerażające muszą być wzory je opisujące)A tak poza tym, mam w sobie miliardy słońc ! Ich ciepło i iskrę bożą, więc świat nie wydaje się taki zły, płaski i szary.



A będąc już przy fraktalach zrobiłam nam "fraktalny" obiadek. Złocisto - brązowe*** placki ziemniaczane, część podana z sosem grzybowym a część z rozpuszczonym, pleśniowym serem o urzekającej nazwie "Lazur srebrzysty". Nie jest to chyba dobry ser, ale niestety nie umiem ich wybierać (nad czym boleję) może wybiorę się na lekcję z ojcem Maćka?

* miliard i tak brzmi dużo, a ja zupełnie nie wiem jak nazwać liczby rzędu 1023 albo 1024
** znaczy tyle co nieskończoność (M. zacząłby mi tłumaczyć, że są różne nieskończoności, ale drobiazgów się nie czepiajmy), a ja nie lubię się za bardzo powtarzać w zdaniach następujących po sobie
*** na zdjęciu tego nie widać, bo przerobiłam je na czarno-białe, żeby trzymało się tonacji posta. Zresztą to ostatni placek. Byliśmy wściekle głodni i zmietliśmy pozostałe zanim pomyślałam o sesji zdjęciowej. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zrobiłam "akurat" obiadu