Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczypior. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczypior. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2013

hi, hello how are You ?


Dawno mnie tu nie było. Zwyczajnie się nie wyrabiam z życiem. Wracam do domu i padam na twarz, na gotowanie czasu ani siły nie ma. Praca ta ma zarówno kilka znaczących plusów i jak i kilka rażących minusów. Do tych ostatnich należą godziny, płaca i tempo w jakim drenuje mnie z sił witalnych, zaś do plusów należy moja wzrastająca zdolność do posługiwania się językiem angielskim, a także pozytywne wibracje w ekipie i ogólnie wśród ludzi. Gdyby ktoś mi miesiąc temu powiedział, że w siąpiącym deszczu będę pracując przechadzać się po londyńskich ulicach z uśmiechem na twarzy, nucąc, tańcząc i witając się z każdym przechodniem przez 6 godzin dziennie, to wyśmiałabym go bez litości. A tak jest. Uczę się wszędzie szukać pozytywów, nakręcać się na pozytywne myślenie, prowadzić small talk'i, a także zarządzać ludźmi, marketingu i ogólnie sporo o ludziach (zaskakująco grzeczni i pozytywnie nastawieni są londyńczycy).
Szkoda tylko, że gotować mam czas tylko w niedziele.
Tym razem szybki i nieskomplikowany, delikatny w smaku i lekki
 
Kurczak w tymiankowym sosie z różowego wina*
2 średnie piersi kurczaka (ok. 1/2 kg)
2-3 cebulki cukrowe ze szczypiorem (spring onions)
szklanka różowego/białego wina
suszony/liofilizowany tymianek (lub zioła prowansalskie)
spora garść świeżego tymianku
60 ml śmietany kremówki lub odpowiednika
czosnkowa oliwa lub oliwa + 1/2 ząbka czosnku

Na patelni na oliwie delikatnie podsmażyć  suszony tymianek, cebulkę (i ew. czosnek) pokrojoną w krążki (część szczypioru dodałam dopiero później). Piersi umieścić na patelni zakrzywioną stroną do dołu i smażyć pod przykryciem, na małym ogniu przez około 5 minut (jeśli cebulka się przypala ułożyć ją na kurczaku). Mięsko obrócić, dolać wina. Kiedy wino się zagotuje posolić całość, przykryć pokrywką, zmniejszyć ogień i dusić jeszcze ok 10 minut. Sprawdzić czy kurczak nie jest surowy (naciąć w najgrubszym miejscu i patrzeć czy sok wylatuje klarowny - jeśli tak kurczak jest gotowy). Odłozyć piersi a podgrzane talerze. Do pozostałego płynu dodać śmietany, drobno posiekanego świeżego tymianku zamieszać doprowadzić do wrzenia, doprawić do smaku polać piersi sosem.
Smacznego

*w oryginale kurczak był w sosie estragonowym z białego wina lub wermutu, a przepis pochodzi z "Kitchen" Nigelli

wtorek, 7 czerwca 2011

kwiaty kwiaty

jak już się rozpędziłam to nie mogę się zatrzymać, czyli akcja kwiatożerstwa trwa.
Na początek coś całkiem prostego czyli serek biały z kwiatem szczypiorku. Niby nic, smakuje niemal tak samo jak po prostu ze szczypiorkiem, ale jakie wartości estetyczne, no i wystarczy jeden kwiatostan na miskę serka i nie trzeba kroić obrywa się poszczególne kwiatki dosłownie w 15 sekund - przydatna wiadomość na rano.





syrop z kwiatów czarnego bzu*, który za nic nie chce się zamrozić mimo, że wymyśliłam sobie, iż będę go w postaci kostek do drinków lub zimnej wody gazowanej dodawać. Podły.
Przepisy były dwa: stąd i stąd i jako, że nie mogłam się zdecydować który to połączyłam je wyszedł mój misz-masz.
syrop z kwiatów bzu czarnego
ok 30 baldachów kwiatowych
250 g cukru
1/2 l wody
sok z 1 cytryny
kilka listków melisy

w ramach łączenia zalałam kwiaty (oczyszczone poprzez rozłożenie ich na papierze celem umożliwienie robactwu ucieczki, oraz dokładne odszypułkowanie) wrzącą wodą z cukrem i cytrynowym sokiem, dorzuciłam listki i odstawiłam. Raz dziennie przez 3 dni doprowadzałam do wrzenia i ponownie odstawiałam. Na koniec syrop przesączyłam i wlałam do woreczka (w którym nadal leżakuje w zamrażarce. Może potrzebuje więcej czasu ?)

potem deser majowy czyli truskawki z lekką różaną nutą, na które przepis w oryginale pochodzi z naszego ściennego kalendarza i który uznałam za fajny, ale mało różany. A brzmiał:

"Weź: *kilo dorodnych truskawek *garść świeżych lub suszonych płatków róży *czubatą szklankę cukru Zagotuj szklankę wody i zalej nią płatki róży. Przykryj i zostaw na 3 godziny, przecedź. Wlej do rondla, dodaj cukier i ugotuj syrop. Truskawki umyj, usuń szypułki. Połowę wrzuć do miksera, zalej syropem różanym, zmiksuj na gładko. Pozostałe przekrój na pół, rozłóż do miseczek, polej sosem. Odstaw do lodówki na godzinę i podawaj udekorowane płatkami róży"


Ja płatki zalałam już gorącym syropem (było go trochę więcej, bo i płatków miałam sporo), odstawiłam wprawdzie na krócej, ale nie odcedzałam i połowę truskawek zmiksowałam razem z syropem i płatkami. I dekorowałam kleksem bitej śmietany.

A na koniec dnia jakby na dobitkę zrobiłam bułeczki już nie z kwiatami (Ania ciągle się skarży, że nie może już przeze mnie na słodycze patrzeć, więc musiały być na słono), ale w kształcie kwiatków. Bułeczki w sam raz dla ogrodników. Drożdżowe, w kształcie róży z paprykowym serkiem lub boczkiem do wyboru**
po przepis odsyłam do Komarki u której go wypatrzyłam
i jeszcze tylko narzeknę, że nie znoszę robić ciast drożdżowych (chyba z wzajemnością) i że jakoś tak zawsze jakiś przepis mnie skusi, a potem stoję i klnąc na czym świat stoi wyrabiam ciasto i męczę się z nim znacznie dłużej niż powinnam
i że burza za oknem piękna i groźna i woda przelewa się przez rynny huk za hukiem, a mój kotek burzy się bojący nie wrócił do domu. Martwię się



*M. za każdym razem marudnym głosem powtarza że on wcale czarny nie jest
**te drugie wszystkim bardziej. Antoni nawet mnie poinformował, że mogę częściej nie uczyć się do biologii molekularnej.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

obiad prawie z Nigelli


wypiłam dziś najdroższą kawę w moim życiu (doliczając cenę mandatu)
pojechałam z rodzicami na zakupy i przeraziłam się sumą jaką mamy zapłacić, choć na nich nie zrobiła większego wrażenia
zrobiłam obiad
według Nigelli
prawie

ryż kokosowy*
300g ryżu basmati lub tajskiego
4 cebule cukrowe, lub szczypior z 4 cebul, pokrojony w krążki
2 łyżeczki nasion czarnuszki (Nigella damascena)
400 ml (1 puszka) mleka kokosowego
600 ml wrzątku
1 łyżeczka soli/ do smaku
sok z jednej cytryny/do smaku
łyżka oleju czosnkowego

rozgrzać olej w patelni lub woku, dorzucić szczypior i nasiona czarnuszki, podgrzewać przez około minutę mieszając. Dorzucić ryż i wymieszać tak by pokrył się warstewką oleju i dokładnie wymieszał w resztą zawartości. Mleko kokosowe wlać do menzurki i dopełnić wrzątkiem do litra. Zalać ryż kokosowym wrzątkiem i dodać soli. Wymieszać całość w garnku, przykryć pokrywką i gotować na wolnym ogniu około 15 minut od czasu do czasu mieszając. Wciągu tego czasu ryż powinien wchłonąć cały płyn i być gotowy do podania. Należy go tylko doprawić solą i sokiem z cytryny.

Bardzo smakowity tylko należy uważać z ilością czarnuszki, która jest ostra i nie każdemu może smakować. Do ryżu był wiosenny kurczak, z pewnymi zmianami, z braku niektórych produktów.

wiosenny kurczak*
140g drobno-pokrojonego boczku/słoniny wieprzowej lub pancetty
12 kawałków kurczaka (przepis mówi o takich z kośćmi) [u mnie były 4]
1 por [zastąpiony połówką cebuli ze szczypiorem]
1 seler naciowy [ 1 nieduża cukinia pokrojona w kostkę]
3 ząbki czosnku drobno posiekane
łyżka oleju roślinnego
500ml wytrawnego cydru [zastąpiony szklanką piwa, szklanka soku jabłkowego]
300 g mrożonego zielonego groszku
łyżka musztardy Dijon [zrezygnowałam]
2 małe główki sałaty drobno pokrojone [1/2 kapusty pekińskiej]
estragon [brak]

olej rozgrzać na dużej głębokiej patelni lub w casserole, wrzucić boczek, lub zamienniki i podsmażyć aż się zarumieni i zacznie "puszczać sok". Dodać kurczaka, obsypać go boczkiem i smażyć na wolnym ogniu przez około 5 minut, obrócić i dodać seler, czosnek i pora wymieszane wraz z pieprzem i estragonem. Dać mieszance kolejne 5 minut, a następnie wlać cydr i dorzucić zielony groszek. Przykryć pokrywką, gotować na małym ogniu około 40 minut (sprawdzać co jakiś czas. Odkryć, wmieszać musztardę (o ile się chce) dorzucić pokrojoną sałatę i podgrzewać jeszcze chwilę by całość serwowana była ciepła

*oba przepisy pochodzą z "Kitchen" Nigelli
mogą w nich być błędy bądź kulawizny językowe jakoże mój egzemplarz jest prezentem od M. z Anglii i tłumaczyłam sama. Wprawdzie rozumiem co do mnie piszą i mówią, tłumaczem jestem jednak raczej marnym i raczej początkującym.
Practice makes a master

niedziela, 23 maja 2010

just the stranger one of us trying to make his way home*



W piątek po awanturze (ja - histeryczka) udało mi się zaciągnąć Mojego Drugiego Połowa do gruzińskiej knajpki na starówce. Knajpka by była świetna i tania gdyby porcje były tak 2-3 razy większe. A tak serwowała właściwie same przystawki.
Plusem i powodem, dla którego o tym piszę była chęć zrobienia podobnego dania.
M. jadł chaczapuri czyli drożdżowy placek z gruzińskim serem, a do tego była to odmiana z sadzonym jajkiem na wierzchu( z dobrych i ciekawych smaków ja jadłam lula kebab, który był rulonem z doprawionego i smażonego mięsa mielonego w specjalnym chlebku i kupiłam nam oranżadę winogronową, też gruzińską - gdzieś tu jest na zdjęciu).
Choćby dlatego, że nie posiadam gruzińskiego sera moja radosna twórczość chaczapuri nie jest.
Ale powodów jest jeszcze kilka.
Przepis wzięłam stąd, ale ciasto miało zupełnie inny smak. Tamten placuszek był raczej nieduży a mój. szkoda gadać. I jeszcze z racji tego, że wzięłam mozzarellę i trochę żółtego, zwykłego sera to dodałam do farszu jeszcze pół cebuli, pęczek szczypiorku i ząbek czosnku, żeby farsz był bardziej wyrazisty.
W związku z czym wyszło mi:

Placek drożdżowy z farszem serowo-szczypiorkowym

ok 0,5 kg mąki (dosypujemy do uzyskania odpowiedniej konsystencji)
2 jajka,
1 żółtko,
szklanka mleka,
20 g drożdży,
3 łyżki masła,
sól,
250 g mozzarelli
50 g żółtego sera
1 łyżeczka cukru,
1/2 średniej cebuli,
pęczek szczypiorku
1 lub 2 ząbki czosnku

Z drożdży, mleka, cukru i ok 100g przesianej mąki należy zrobić zaczyn. Odstawić do podwojenia objętości. W tym czasie można przygotować farsz ( pokroić wszystko w drobną kosteczkę, posolić, wymieszać).
Kiedy zaczyn wyrośnie dodajemy do niego jajka, mąkę, sól (ja proponuję jeszcze jakieś zioła i nie żałować soli), a na koniec 2 łyżki roztopionego masła.
Wyrabiamy ciasto i rozwałkowujemy.( I tu popełniłam zasadniczy błąd. Podzieliłam ciasto na 2 części. Moim zdaniem powinno się je podzielić na 6 do 8 części, a nawet 10 jeśli chcemy małe "chaczapuri" - tylko wtedy potrzebujemy więcej farszu) Placek powinien mieć kształt mniej więcej okrągły. Farsz nakładamy przy brzegach i przykrywamy kolejnym plackiem; zlepiamy, (ja zawinęłam i skleiłam brzegi jednego placka, bo chciałam uzyskać "łódeczkę" na jajko sadzone**. Błędem mogło być sklejenie dwóch "wałków" bo ciasto urosło i nie było tego wgłębienia - wyszedł "chlebek") smarujemy mieszanką żółtka i pozostałej łyżki roztopionego masła i wsadzamy do mocno nagrzanego (220-250*C) piekarnika. Pieczemy aż się ładnie zrumieni.
Podawane jest zwykle z masłem, choć mnie bardzo odpowiadała wersja z jajkiem sadzonym we wgłębieniu.

P.S.
był całkiem smakowity też na drugi dzień na zimno


A idąc potem na rosyjski (akurat mieliśmy lekcję o tradycyjnych napojach rosyjskich), z butelką po oranżadzie w torbie wpadliśmy na ulicy na wystwę takich oto plakatów. Pomysłowe, a niektóre też całkiem zabawne





* Joan Osbourne "What if God was one of us"
**tak jak tu, w końcowej fazie

czwartek, 13 maja 2010

majowe śniadanie


Twarożek "wiosenny", kompot rabarbarowy i kawałek bułki.
Nie ukrywajmy, że to moje drugie śniadanie, bo na pierwsze czasu mało i ochoty też nie dużo.
Zrobiłam więc twarożek, spakowałam resztę śniadania (to drugie jest naprawdę potężne*), wypiłam kompot, chwyciłam banana i wypadłam z domu.
Jak zwykle spóźniona.
Ale przynajmniej śniadanie miałam dobre.Wiosennym twarożkiem moja mama nazywa taki z dodatkiem świeżego ogórka i chyba faktycznie robi go tylko wiosną i to dosyć rzadko ( a twarożek z rzodkiewką bywa w domu)
Maciek byłby zgorszony widząc ten proceder "Jak można zniszczyć taki dobry twarożek ze szczypiorkiem** za pomocą ogórka?! fu!"Fakt, że ja zwykle też wolę serek bez dodatku ogórka, dziś akurat miałam ochotę. Preferuję też twarożek raczej rzadki (używam dużych ilości śmietany 9% lub 18% by osiągnąć ten efekt) i słony.
Choć raczej nie solę zbyt dużo i rodzina ze zgrozą patrzy na nieposolonego pomidora, czy jajko na miękko, to twarożek należy do tej grupy jedzenia która musi być słona.
Tak więc w twarogu wylądowały:
  • 1/4 świeżego ogórka sałatkowego
  • 2 rzodkiewki
  • kilka piórek szczypiorku z własnego ogrodu***
  • trochę bazylii
  • dużo soli
  • sporo śmietany 9%
A kompot był wprawdzie gotowany w poniedziałek, ale jakoś mi umknął przy pisaniu posta. Zainspirowany przez Truflę, został wykonany z jej przepisu. Nie miałam wprawdzie kurkumy(więc dodałam kilka ziaren kardamonu) i chyba niepotrzebnie obrałam rabarbar. Może gdybym zaniechała nie rozpadłby się aż tak bardzo ?
Wyszedł mało słodki mocno kwaśny, ale przecież mogłam posłodzić ile chciałam więc idealny.

No cóż. Oprócz małych radości w życiu są również małe przykrości. Takie z gatunku telefonu, w sprawie pracy, na który czekałam cały dzień, a który zadzwonił jak byłam w metrze, albo projektu podnoszenia kwalifikacji, z urzędu miasta do którego się nie kwalifikuję, bo się uczę. A chciałam zostać czeladnikiem, a może i mistrzem cukiernikiem (cukiernicą) czy piekarzem. Nic z tego ze studiów tuż przed końcem przecież nie zrezygnuję, ale nad tym piekarzem może warto się zastanowić ?Na obiad była dziś jajecznica (nie mam totalnie siły na coś bardziej wymyślnego, a z powodu filmów ostatnio nie dosypiam****) z bazylią i mozzarellą. Kiedy robiłam zdjęcie Maciek się spytał czy zamierzam podawać przepis na jajecznicę. Z takim trochę przekąsem, a przecież mimo, że to jedno z najprostszych dań ever to każdy ma na nie jakiś swój sposób.
Ostatnio poznałam dziewczynę dla której jajecznica zawierała mąkę.
Ponoć mój wujek oddzielał białka od żółtek i białka smażył dopiero na koniec dodając żółtka, tak żeby one się nie ścięły i były jakby "na miękko"Niektórzy dodają troszkę mleka, żeby była bardziej puszysta
Inni jadają jajecznicę z pomidorami
na kiełbasie
na cebuli
ze szczypiorkiem
albo z serem i bazylią
A jak Wy ?

* 2 jogurty, banan, twarożek, jabłko, bułeczka
** Dla M. twarożek jest przede wszystkim ze szczypiorkiem (odwrotnie niż u mnie). Jest to jedna z niewielu zielonych rzeczy, które jada chętnie i w dużych ilościach. Jeśli w twarożku wyląduje jeszcze rzodkiewka to świetnie, ale można się bez niej doskonale obejść jeżeli szczypiorek jest (ja natomiast mogę się obejść bez, a nawet nie chcieć szczypiorku jak jest rzodkiewka)
***kiedyś się pojawił,nie nasza zasługa. Mama twierdzi, że po tym jak wytrzepałam wycieraczkę na rabatce. No i sobie jest, twardo się trzyma, a my się cieszymy
**** wczoraj był "Świetliki w ogrodzie" dobry film, ale taki troszkę jakby naiwny i bez puenty. Zostawił niedosyt, jakby historia została przerwana w połowie opowieści. Może tak właśnie miał ?